CZARTORIA NOWA
Według J. Karwickiego, dzieje Czartorii sięgają XV w.
W 1499 r. bowiem król Aleksander Jagiellończyk tę właśnie wieś oraz Paniowce
podarować miał Iwaśkowi Denisce-Mokosiejowi. Pół wieku później, czyli w 1551
r., od Denisków Czartoria przeszła do Siemaszków, a w 1576 r. do Jana
Soszyńskiego i jego żony Ołeny Siemiatyczówny. Ale już w 1585 r. Soszyńscy
odstąpili obie wsie, Czartorię i Paniowce, ks. Konstantemu Ostrogskiemu. W ten
sposób dobra owe z czasem wcielone zostały do ordynacji ostrogskiej[1].
W 1753 r., na mocy
„transakcji kolbuszowskiej”, Czartoria dostała się w posiadanie ks. Józefa
Lubomirskiego, który świeżo otrzymany majątek w 1775 r. sprzedał Józefowi
Świejkowskiemu, stolnikowi łuckiemu. W sześć lat później za podwójną cenę
Świejkowski odsprzedał Czartorię Ignacemu Kordyszowi (zm. w 1788 r.),
pisarzowi ziemskiemu bracławskiemu, posłowi na sejmy[2].
Ponieważ zarówno on, jak też jego brat Jakub, szambelan króla Stanisława
Augusta, zmarli bezpotomnie, ich pokaźna wówczas fortuna dostała się czterem
siostrom Kordyszów. Z nich Franciszka, zamężna za Józefem Ursynem Pruszyńskim,
rotmistrzem kawalerii narodowej (1789), otrzymała właśnie Czartorię,
Paniowce, Horbowicę, Prywitów, Hordijówkę, Korostki i Derewiczki. W posiadaniu
Pruszyńskich dobra te pozostawały jednak tylko w ciągu dwóch pokoleń. Syn
Józefa Pruszyńskiego - Karol, deputat Sądu Głównego Wołyńskiego Departamentu z
1813 r., marszałek szlachty pow. zwiahelskiego, żonaty z Różą Przybyszewską h.
Grzymała, który odziedziczył Czartorię z Paniowcami i Horbowicą, miał bowiem
tylko jedną córkę Antoninę (zm. w 1873 r.), zamężną za Adolfem
Bożeniec-Jełowickim (ur. w 1819 r.), ostatnim marszałkiem pow. krzemienieckiego,
dziedzicem Stadnik nad Horyniem. W nieznanych okolicznościach około 1870 r.
Nowa Czartoria, będąca wówczas własnością Antoniny Jełowickiej, sprzedana
została przez rząd z licytacji generałowi rosyjskiemu Orżewskiemu. W ten sposób
wyszła z rąk polskich.
Nie wiadomo, kto i kiedy wybudował w Nowej Czartorii
pałac, który przetrwał obie wojny światowe. Fundatorem mógł być zarówno Ignacy
Kordysz, który posiadał wprawdzie także dobra w pow. bracławskim, ale, jak się
wydaje, mieszkał głównie na Wołyniu, jak też Józef lub Karol Pruszyńscy. Styl
dość eklektyczny tej budowli wskazuje raczej na jej powstanie późniejsze. W
każdym razie pałac musiał istnieć już za czasów polskich właścicieli. Józef
Karwicki w jednej ze swych książek wydanej w 1897 r. pisze bowiem, że
„rezydencja miejscowa w rodzaju pałacyku, otoczona ogrodem spacerowym nad
rzeką, z gruntu odnowioną [podkr. autora -
R.A.] została w ostatnich czasach”[3].
Podczas restauracji budynku zmienił Orżewski dość gruntownie jego układ
wewnętrzny, a według wszelkiego prawdopodobieństwa - w znacznym stopniu także
jego szatę zewnętrzną.
Według wyglądu ostatecznego pałac był budowlą
dwukondygnacyjną, założoną na rzucie rozciągniętego prostokąta. Jego elewację
frontową akcentował na osi pseudoryzalit, zaznaczony głównie wieńczącą go
ścianką attykową. Przy nim mieścił się szeroki arkadowy podjazd wspierający
taras. Dwa ryzality, zwieńczone również attyką, występowały także na osiach
skrajnych. Bardziej zróżnicowany asymetryczny wygląd miała elewacja ogrodowa.
Najbogaciej ukształtowany tu został, ujęty częściowo w ramy boni, trójosiowy
ryzalit środkowy, mieszczący zapewne dawniej trzy porte-fenetry, wychodzące na
niski taras. Drzwi środkowe flankowały dwie przyścienne półkolumny, połączone
belkowaniem i zwieńczone przerywanym frontonem. Prostokątne płaszczyzny nad
porte-fenetrami przebite były poziomo ułożonymi niewielkimi oknami owalnymi.
Osie skrajne podkreślono także ryzalitami. Dominującym elementem elewacji
ogrodowej był, wszakże ostatnio ryzalit dwukondygnacyjny z dachem niemal
płaskim, występujący po lewej stronie środkowego, wyraźnie różniący się od
pozostałej bryły, będący więc niewątpliwym wynikiem przebudowy dokonanej przez
Orżewskiego. Na dekorację zewnętrzną pałacu składały się m.in. bonie, poziome
lub trójkątne nadokienniki na konsolkach, płyciny, wazony, gzyms
międzykondygnacyjny, jak też gzyms wieńczący elewacje, wsparty na kroksztynach.
Niski dach ukryto od frontu poza żelazną balustradką.
Wnętrze przebudowane zostało nie tylko przez
Orżewskiego, ale także i w okresie międzywojennym. Bez zmian pozostawiono
tylko duży kwadratowy salon mieszczący się pośrodku traktu ogrodowego, z
sufitem podniesionym o pół piętra, trzema porte-fenetrami i trzema
wspomnianymi już owalnymi oknami nad nimi. Największą ozdobą tej sali był kominek
w bardzo bogatej oprawie z szarego marmuru. Główną jego dekorację stanowiły
dwa putta wsparte o wazon z kwiatami i spływającymi z niego girlandami
roślinno-kwiatowymi. Przylegająca do salonu wielkiego z prawej strony druga
sala, prostokątna o trzech oknach, z zachowanym wystrojem, służyła może kiedyś
jako jadalna lub biblioteczna. Górą obiegał ją dokoła szeroki fryz złożony z
masek połączonych girlandami. Wsparty na fasecie pokrytej sztukateriami o
motywach roślinnych sufit pokrywała siatka małych kwadratów, wypełnionych
rozetami. Tak bardzo kompozycja ta przypominała dekorację plafonu sali „okrągłej”
w niezbyt odległych Samczykach, że zaryzykować można twierdzenie, iż
sztukaterie te wykonane zostały na podstawie tych samych wzorów.
Swe dawne rozplanowanie zachował częściowo park krajobrazowy dochodzący do rzeki Słucz, który
otaczał pałac ze wszystkich stron. Wiodła do niego brama z kutego żelaza
zawieszona na dwóch wysokich filarach, wzniesionych z granitowych monolitów pochodzących
z Klimontowie pod Szepetówką. Usytuowano ją od strony prawego skrzydła pałacu.
Przed pałacem leżał wielki kolisty trawnik, otoczony dokoła wysokimi drzewami
liściastymi oraz iglastymi, od tyłu zaś ogród, noszący jeszcze wyraźne cechy
dawnego założenia regularnego z przecinającymi się pod kątem prostym alejami.
W pobliżu bramy wjazdowej, wśród gęstwiny starodrzewia stał wysoki budynek na
rzucie kwadratu, prawdopodobnie dawna kaplica
grobowa polskich właścicieli Nowej Czartorii, przerobiona później w stylu
bizantyńskim. Jej część podziemna wyłożona była marmurem. Po lewej stronie
pałacu usytuowana była altana okolona wodami strumyka.
[1] J. Włast [J.
Dunin-Karwicki], Opowiadania..., op. cit., s.
55-57.
[2] [J. M. Giżyński], Spis…, op. Cit., s. 75. Autor pisze, że
już ich ojciec Stanisław, żonaty z Justyną Grocholską, był właścicielem Nowej
Czantorii. Najprawdopodobniej nabył ją więc dla synów. Życiorys Ignacego
Kordysza podaje Polski słownik biograficzny, t. 14, Wrocław 1968, s. 58.
[3] J. Włast [J.
Dunin-Karwicki], Opowiadania…, s. 55.