CEPCEWICZE WIELKIE


  Leżąca nad górnym Horyniem wieś Cepce­wicze od dotychczasowych właścicieli ks. Ostrogskich w 1583 r. przeszła w posiadanie Mar­cina Mężyńskiego h. Kościesza, kasztelana wiskiego. Późniejsze dzieje tej miejscowości nie są znane. Okres jej świetności przypada dopie­ro na drugą połowę XVIII w. Obszerny klucz cepcewicki, obejmujący ponad 20 000 ha ziemi i lasów, należał wówczas do Michała Urba­nowskiego, żonatego z Jadwigą Słomczyń­ską. Po jego przedwczesnej śmierci wdowa po­ślubiła szambelana króla Stanisława Augusta, Serafina Płotnickiego, dobra zaś odziedziczył małoletni syn zmarłego - Teodor Urbanow­ski.[1] Chłopiec wychowywał się początkowo pod opieką stryja Krzysztofa, jako młodzieniec zaś wysłany został na kilka lat do Paryża. Po po­wrocie z Francji i dojściu do pełnoletności stał się prawnym właścicielem Cepcewicz i zamie­szkał tam na stałe. Będąc zbyt młodo panem ogromnej fortuny, jak się wydaje już częściowo zadłużonej przez administratorów, w ciągu kil­ku czy kilkunastu lat stracił cały swój majątek, a na skutek hulaszczego trybu życia, także i zdrowie. Umarł bezżenny w młodym wieku, w nędzy[2]. Cały klucz przejęli więc za długi wierzycie­le. Największa część z Cepcewiczami o po­wierzchni jeszcze ponoć kilkunastu tysięcy he­ktarów przypadła Leonowi Poniatowskiemu h. Ciołek, żonatemu z Moszyńską[3]. Następnym właścicielem tych dóbr był jego syn Adam Sta­nisław (1808-1872), późniejszy oficer korpusu generała Dembińskiego, współorganizator powstania styczniowego na Wołyniu, żonaty z Zofią Felińską, córką Gerarda i Ewy z Wendorffów. Po upadku powstania i zesłaniu Ada­ma Stanisława Poniatowskiego na Sybir, Cep­cewicze zostały skonfiskowane. Zwrócono je ro­dzinie właściciela dopiero po kilku latach na podstawie dowodów, że w majątek zainwesto­wane były jakieś kapitały własne żony skazańca. Po Adamie Cepcewicze odziedziczył jego syn Szczęsny Poniatowski (1857-1936), żona­ty z Walentyną Marią Sokołowską h. Pomian, działacz społeczny i polityczny[4]. Ostatnim dziedzicem majątku o bardzo już zredukowa­nej powierzchni był syn Szczęsnego Józef Po­niatowski (ur. w 1897 r.), żonaty ze Stefanią z Wieluńskich, po drugiej wojnie światowej zamieszkały w Anglii. Według bardzo lakonicznej, a w dodatku pozbawionej dat relacji pamiętnikarza Anto­niego Andrzejowskiego[5], w czasach Stanisława Augusta znajdował się w Cepcewiczach Wiel­kich wspaniały klasycystyczny pałac, zbliżony zapewne wyglądem do podobnego typu budo­wli w niezbyt odległym Tuczynie, Kustynie czy w Międzyrzeczu Koreckim. Niestety, żad­na notatka dotycząca tego pałacu nie podaje ani daty jego powstania, ani nazwiska architek­ta. Zapewne pałac pochodził z lat 1770-1780. Ten osiemnastowieczny pałac stał nad rzeczką, na pochyłości wyniosłego wzgórza, wskutek czego dziedziniec otoczony był od wyższej strony podziemiami. Od wsi oddziela­ła dwór szeroka fosa, zapewne pozostałość po dawniejszym fortalicjum. Przez fosę na dzie­dziniec wiódł długi most. Po obu stronach drogi wjazdowej wznosiły się dworki oficjalis­tów i służby. Według tegoż Andrzejowskiego zespól pa­łacowy składał się z korpusu głównego i dwóch pawilonów, za pomocą ćwierćkolistych kry­tych galerii połączonych ze sobą w jedną ca­łość. Pałac posiadał przypuszczalnie dwie kon­dygnacje, gdyż pisząc o galeriach pamiętnikarz wspomina, iż ułatwiały one „przejście górne” z pawilonów do pałacu. Głównym akcentem fasady był kolumnowy portyk. W odniesieniu do wnętrz pisze Andrzejowski tylko, że „poko­je były obszerne i, jak na owe czasy, paradnie umeblowane”. Po śmierci Michała Urbanowskiego pałac stał pustką, a ponownie zaludnił się dopiero na przełomie XVIII i XIX w., czyli po osiedleniu się w Cepcewiczach młodego Teodora Urba­nowskiego. Po stryju Krzysztofie odziedziczył on bibliotekę, liczącą ok. 2000 tomów. Do jej uporządkowania zaangażował właśnie Andrze­jowskiego. Księgozbiór otrzymał wówczas no­we szafy. Następnie Andrzejewski wyrysował projekty mebli, którymi miał być na nowo urządzony pałac, wzorując je na dobrze sobie znanych sprzętach pałacu Chodkiewiczów w Pekałowie. Otwarcie świeżo przystrojonych salonów nastąpiło w czasie uroczystego balu, wydanego przez pana domu w dniu imienin matki. Salon główny wyklejony został z tej okazji „paliowym gładkim obiciem”. Wokoło zawieszono draperie z białego muślinu „ze snutą frendzlą i sukna pąsowego, bramowanego szerokim szlakiem w guście starożytnym, podtrzymywa­nymi brązowymi kołami przez lwie paszcze przechodzącymi”. Pomiędzy trzema porte-fenetrami, wychodzącymi na park, zawieszono ogromne lustra, sięgające od gzymsów sufitu do posadzki. Jeszcze jedno wielkie lustro umieszczone zostało nad kominkiem. Lustrami wyłożono także niszę z posągiem Wenery Me­dycejskiej, obstawionym kwiatami. Na urzą­dzenie salonu złożyły się sofy „stopniowe” i krzesła wzorowane na greckich, pokryte bo­gatymi haftami. Urządzenie innych pokoi mia­ło być nieco skromniejsze, „z mniejszym może przepychem, ale zawsze gustowne”[6]. Park cepcewicki rozciągał się za pałacem. Miał on jeszcze w tym czasie założenie częś­ciowo starsze, zapewne od siedziby klasycystycznej, regularne, ze strzyżonymi szpalerami, a częściowo założenie nowsze, w charakte­rze wchodących w modę ogródków angielskich z „dziką promenadą”. Późniejsza o dziesięć czy nieco więcej lat notatka dotycząca Cepcewicz pochodzi od Ewy Felińskiej, która po ślubie przejeżdżała tędy do mężowskiego Wojutyna. Określa ona położe­nie tej miejscowości jako „prześliczne”. Uro­kowi okolicy dodawał, według jej słów, „ślicz­ny pałac, wzniesiony wśród wsi na wzgórzu panującym nad Horyniem. Trochę włoskich topoli, trochę ozdobnych mniejszych budowli, uzupełniały malowniczy obrazek”[7]. W Cepcewiczach mieszkał jeszcze wówczas Teodor Urbanowski. Zapewne pałac wyłączo­no mu jako dożywocie. Po śmierci ostatniego Urbanowskiego nowy dziedzic nie objął go w posiadanie. Pozostawiony własnemu losowi, beż żadnej opieki, budynek z wolna zamieniał się w ruinę. Związany blisko ze stryjem Teodora - Antonim Urbanowskim z Horodca - Józef Ignacy Kraszewski, który zwiedzał tę okolicę około 1838 r., pisze, że w owym czasie w Cep­cewiczach na wzgórzu znajdowały się już tylko „ruiny wielkiego i pięknego pałacu i pusty ogród”. Ubolewa, że nikt z nowych właścicieli nie chciał zaopiekować się tą budowlą i w ten sposób, choć nie stara, „opuszczeniem znisz­czała”[8]. Ruiny pałacu stojące przy wjeździe do wsi notuje jeszcze w 1900 r. Słownik geografi­czny [9]. Najprawdopodobniej ich część naziem­na zniknęła ostatecznie dopiero w czasie pier­wszej wojny światowej. W okresie międzywo­jennym istniały już tylko fundamenty rozebra­ne na cegły przez miejscowych chłopów. Nabywszy Cepcewicze Leon Poniatowski, pewnie jeszcze za życia Teodora Urbanow­skiego, w odległości ok. 150 m od pałacu na wysokich murowanych fundamentach jakiejś starszej stojącej w tym miejscu budowli wzniósł dla siebie nowy, skromny dwór parte­rowy, drewniany, utrzymany także w stylu kla­sycy stycznym. Dwór Poniatowskich od strony podjazdu akcentował tradycyjny portyk czterokolumnowy, a od tyłu taras. Wnętrze miało układ dwutraktowy z dużym kwadratowym sa­lonem na osi od strony ogrodu. W niektórych pokojach znajdowały się piękne posadzki, wy­rąbane i zniszczone w czasie pierwszej wojny światowej. Całe urządzenie stylowe przepadło już w okresie rekwizycji. Obie wojny przetrwał tylko portret króla Stanisława Augusta, przy­pisywany przez właścicieli Bacciarellemu. W myśl tradycji rodzinnej obraz ten pani Gra­bowska podarować miała Leonowi Poniatow­skiemu za jakieś pożyczone jej sumy[10]. Nowy dwór stał na skraju dawnego parku Urbanowskich, ścieśnionego nieco przez blis­kość wsi oraz stare fosy i wały poprzedniej re­zydencji. Na okrągłym gazonie przed domem rosły dwie bardzo stare brzozy. Cały ogród z wieloma sędziwymi drzewami utrzymywany był w bardzo dobrym stanie do 1939 r. Zosin. Może właśnie szczupłość miejsca i bliskość wsi spowodowały, że znacznie więk­szy i piękniejszy park krajobrazowy założył Leon Poniatowski w odległości 3 km od Cepcewicz. Miejsce to przez jego syna Adama na cześć żony nazwane zostało Zosinem. Adam Poniatowski wzniósł także przed 1831 r. w Zosinie niewielki dwór, również dre­wniany, z czterokolumnowym portykiem, któ­ry albo miał być letnią siedzibą właściciela, al­bo też od razu przeznaczony został dla które­goś z jego trojga dzieci. Ponieważ Szczęsny otrzymał Cepcewicze, a Kazimierz (1854-1934), skończywszy politechnikę petersburską dostał aptekę, za którą kupił majątek w Lubel­skiem, Jaszczów[11], Zosin przypadł córce Leo­nii, zamężnej za Marianem Jaxa-Chamcem z Andruhy, dawnego dziedzictwa Moszyń­skich. W działach rodzinnych z 1923 r. Zosin dostał się z kolei synowi Mariana-Antonie­mu Chamcowi (zmarłemu po drugiej wojnie we Wrocławiu), ożenionemu z Marią Krzyczkowską, który do 1939 r. był właścicielem tego majątku. Antoni Chamiec w okresie międzywojen­nym rozszerzył nieco dwór i w doskonałym stanie utrzymywał - uważany powszechnie za bardzo piękny - park w Zosinie. Odznaczał się on zarówno walorami naturalnego położe­nia, jak kompozycją poszczególnych gatunków drzew i krzewów.


[1] O rodzinie Urbanowskich z Cepcewicz niczego wła­ściwie nie wiadomo, nawet jakiego byli herbu. Istnieli bo­wiem Urbanowscy h. Prus I, wywodzący się z Wielkopol­ski. Jeden z nich, Walenty, przeniósł się na Ruś i w Prze­myskie, dając tam początek nowej linii. Urbanowscy ci niczym szczególnym się nie odznaczyli. Por.: K. Niesiecki, Herbarz..., t. 9, Lipsk 1842, s. 202. Byli jednak również Urbanowscy h. Prus II, pochodzący od neofity, także imieniem Walenty, nobilitowanego w 1765 r. Właśnie ci Urbanowscy osiedli w pow. łuckim. Jednakowe brzmienie imion przedstawicieli dwóch różnych rodzin o tym samym nazwisku jest zapewne jakimś nieporozu­mieniem. Por.: T. Jeske-Choiński, Neofici polscy, War­szawa 1905. W drugiej połowie XVIII i w początkach XIX w. żyło trzech braci Urbanowskich. Wszyscy byli bardzo bogaci. Najstarszym był chyba właściciel Cepce­wicz - Michał, średnim dziedzic dóbr Rachny Lasowe na Podolu - Krzysztof, najmłodszym zaś właściciel Horodca ze wspaniałymi zbiorami - Antoni (zm. w 1843 r.). Żaden z nich nie pozostawił potomstwa.
[2] E. Felińska, Pamiętniki z życia..., Seria 2, t. 1, Wilno 1858, s. 289 i n.
[3] Informacje rodziny ostatniego właściciela Cepce­wicz. Zamożność Leona Poniatowskiego miała być wyni­kiem jego wielkiej gospodarności. Ogromnych sum doro­bił się na handlu drewnem, które z Wołynia czy Polesia spławiał do Gdańska. Ani przy pomocy rodziny, ani her­barzy nie udało się powiązać Leona Poniatowskiego z in­nymi liniami tej rodziny. Nie wiadomo nawet, jak na imię miała jego żona Moszyńska, ani też czyją była córką. Po­nieważ po Moszyńskich mieli Poniatowscy otrzymać za­stawę srebrną na 48 osób, porcelanę i weneckie kryształo­we kielichy, na których z jednej strony znajdowała się po­dobizna króla Augusta II, a z drugiej winogrona, istniało przypuszczenie, iż pochodziła ona z gałęzi związanej z oso­bami Augusta lub Fryderyka Moszyńskich.
[4] Życiorys Szczęsnego Poniatowskiego w wyd. Pa­miętnik kijowski, t. 2, Londyn 1963, s. 98 oraz w Polskim słowniku biograficznym, t. 27, Wrocław 1983, s. 489.
[5] A. Andrzejewski, Ramoty starego Detiuka o Wo­łyniu, t. 1, Wilno 1914, s. 233-234.
[6]Ibidem, s. 258-260.
[7] E. Felińska, op. cit., s. 290 i n.
[8] J. I. Kraszewski, Wspomnienia Wołynia, Połesia i Litwy, t. 1, Wilno 1840, s. 20.
[9]Słownik geograficzny, t. 15, Warszawa 1900, s. 294.
[10] Po drugiej wojnie światowej sprzedany do Mu­zeum Narodowego w Warszawie.
[11] Kazimierz Poniatowski miał sześcioro dzieci, w tym syna Juliusza, ministra rolnictwa w okresie między­wojennym.