ZAHAJCE
Leżące nad malowniczym stawem, utworzonym przez bezimienną
rzeczkę wpadającą do wołyńskiej Wilii, Zahajce były w początkach XVI w.
dziedzictwem rodziny Bohowitynów h. Korczak. Regina Bohowitynówna, zwana także
Ireną, poślubiła Konstantego Jarmolińskiego, wnosząc Zahajce w dom mężowski.
Prawnuczka Reginy - Ewa, wyszła za mąż za Andrzeja Błędowskiego i w ten
sposób Zahajce przeszły z kolei do Błędowskich, a następnie do Skibickich. Od
nich pod koniec XVIII w. dobra zahajeckie kupił gen. Kajetan Bóbr-Piotrowicki
(1760-1831), znany z bogactwa, skąpstwa i nieustannych procesów[1]. Po
Kajetanie Bobrze klucz zahajecki oraz szereg innych, o łącznej powierzchni
ziemi około 15 000 morgów, odziedziczył jego syn Teodor (1796-1860), najpierw
marszałek krzemieniecki, a następnie gubernialny, człowiek wielkiej ogłady i
gościnny, lecz przy tym butny i do śmieszności przestrzegający u siebie
etykiety niemal dworskiej. Był on żonaty z Joanną Morzkowską h. Ślepowron,
słynną z urody i wykształcenia, a jeszcze bardziej z flirtu z Krasińskim i
Słowackim. Za życia Teodora Bobra Zahajce słynęły jako jedno z najgłośniejszych
ognisk życia towarzyskiego na Wołyniu[2]. Teodor
Bóbr nie miał męskiego potomka, wobec czego wszystkie jego dobra, położone w
ówczesnych powiatach krzemienieckim, starokonstantynowskim, dubieńskim i
włodzimierskim, przypadły dwóm córkom: Ludwice, żonie Maurycego Potockiego i
Zofii zamężnej za Juliuszem Dzieduszyckim. Zahajce w dziale rodzinnym dostały
się Ludwice Potockiej, która wkrótce ustąpiła je swemu młodszemu synowi Eustachemu
(ur. po 1850 r. - zm. przed 1914 r.), żonatemu z Anną z Poleżałków, dziedzicowi
m. in. Berezyny na Białej Rusi. Mieszkając głównie w Zahajcach, swym hulaszczym
trybem życia w ciągu kilkunastu lat roztrwonił on całą niemal fortunę. Już w
1886 r. zlicytowano mu w Zahajcach nawet konie, powozy i inne remanenty. W
końcu bardzo już uszczuplony majątek, obejmujący tylko ośrodek dawnych Zahajec,
zmuszony był sprzedać Aleksandrowi Drowanowskiemu h. Junosza, od którego w 1913
r. odkupił go Adam Kamieński h. Jastrzębiec. W 1921 r. swoje pretensje do
Zahajec zgłosił jednak skarb państwa. Rozpoczął się trwający do 1933 r. proces,
w wyniku którego ostatni prywatny właściciel tego majątku za znikome
odszkodowanie zmuszony był z niego zrezygnować. Rząd przeznaczył Zahajce na
osadnictwo wojskowe.
Nie ma dokładnych przekazów na temat daty wybudowania w Zahajcach
Wielkich rozległego klasycystycznego pałacu i innych należących do zespołu
budowli. Najprawdopodobniej ufundował go w początkach XIX w. Kajetan Bóbr,
twórca całej rodzinnej fortuny. Nie ma też opisu Zahajec z okresu ich
świetności. Różne wzmianki pamiętnikarskie dotyczą
głównie przyjęć i polowań. Ponieważ jednak wszystkie budowle,
choć w stanie dużego zniszczenią, przetrwały pierwszą wojnę światową, relacje z
początków okresu międzywojennego przynajmniej w pewnym stopniu mogą dać obraz
Zahajec dawnych[3].
Pewną pomocą są także dwa, niestety niedokładne rysunki Napoleona Ordy oraz
nieliczne fotografie.
Opierając się na takim materiale można stwierdzić, że pałac był
budowlą symetryczną, wzniesioną na rzucie mocno rozciągniętego prostokąta, w
sześcioosiowej części środkowej dwukondygnacyjną, a w również sześcioosiowych
partiach bocznych parterową. W fasadzie głównej część piętrową poprzedzał
głęboki portyk, złożony z ośmiu smukłych kolumn toskańskich w wielkim
porządku. Sześć z nich było wysuniętych przed lico elewacji, dwie zaś stały
przy ścianie. Kolumny dźwigały fryz z tryglifami i delikatnie modelowanymi
rozetami w metopach. Portyk zamykał trójkątny, spłaszczony, otoczony gzymsem
profilowanym i kostkowym fronton z Pilawą na tarczy herbowej, którą
pieczętowali się zarówno Bobrowie, jak Potoccy. Na piętrze, za kolumnami,
wzdłuż czterech osi środkowych ciągnął się balkon z kutą żelazną balustradą.
Sufit portyku pokrywały kasetony. Nisko nad ziemią osadzone prostokątne okna
elewacji frontowej wieńczyły trójkątne naczółki wsparte na konsolkach. Elewację
wieńczył szeroki gzyms profilowany. Mimo swej rozciągłości, fasada pałacu od
strony podjazdu sprawiała wrażenie harmonii, elegancji i monumentalności.
Nieco gorzej prezentowała się elewacja tylna. Na skutek spadku
terenu budynek był z tamtej strony o przeszło 1 m wyższy. Jego znacznie
zawężona część piętrowa zaakcentowana została na osi parteru drzwiami
trójdzielnymi, zwieńczonymi trójkątnym naczółkiem na konsolkach. Do części tej
przylegał płytki portyk o dwóch parach kolumn, także w wielkim porządku,
identycznych jak od podjazdu. Wspierały się one na bazach i czworograniastych
filarach, wyrównujących różnicę poziomu obu elewacji. Pod portykiem mieścił się
taras, a na piętrze znów balkon. Fryz portyku ogrodowego ukształtowany został
podobnie jak frontowego. Trójkątny szczyt, otoczony tym razem gzymsem
kroksztynowym, wypełniono kompozycją sztukatorską, wyobrażającą symbole
rolnictwa. Po obu stronach portyku w elewacji ogrodowej występowały dwuosiowe
wnęki, tworzące dwa dalsze płytkie tarasy. Podłoga każdego z nich wspierała
się na jednej kolumnie kanelowanej z głowicą. Naczółki okienne miały tu
kształt poziomych gzymsów, wspartych także na konsolkach. Pałac nakrywał stosunkowo
niski dach pobity ostatnio blachą, nad częścią piętrową dwuspadowy, nad parterowymi
trójspadowy z czterema dużymi, półkolistymi lukarnami.
Pod pałacem od strony frontowej ciągnęły się wielkie sklepione
piwnice, od ogrodu zaś zaopatrzone w kwadratowe okna sutereny, mieszczące
cztery pokoje służbowe, kuchnię „pańską” i szereg spiżarni oraz składów. Do
piwnic z sypialni marszałka Bobra prowadziły tajne schodki. Inne podziemne
przejście wiodło do kaplicy stojącej w parku, a jeszcze inne szło w kierunku
stawu, ale w 1913 r., w odległości ok. 50-60 m od pałacu, było już zawalone.
Lochy te sugerowały, że przed powstaniem rezydencji Bobrów mógł w tym miejscu
istnieć jakiś obronny zameczek.
Układ pomieszczeń na parterze pałacu był w zasadzie dwutraktowy,
ale nieregularny. Pokoje traktu frontowego miały głównie przeznaczenie
mieszkalne i użytkowe. Na osi mieściła się sień oświetlona dwoma oknami. Jej
ściany wyłożone były dębową boazerią, a sufit pokrywały kasetony z takiego
samego materiału. W lewym rogu znajdowały się jednobiegowe schody wiodące na
piętro, w prawym zaś kominek. Z prawej strony do sieni przylegała dawna
poczekalnia marszałka Bobra. Następne w tym odcinku amfilady pomieszczenie
służyło jako jego sypialnia, a jeszcze dalsze przypuszczalnie jako gabinet. W
tymże prawym trakcie frontowym była jeszcze łazienka oraz sionka z bocznymi
schodami, łącząca parter domu z korytarzem na górze, biegnącym wzdłuż całego
domu i oddzielającym strychy usytuowane po stronie frontowej od pokoi
mieszkalnych ciągnących się wzdłuż strony ogrodowej. Z sieni na lewo wchodziło
się do dużej sali jadalnej, a stamtąd do mniejszej. Obie, połączone ze sobą
szerokim przejściem flankowanym po bokach dwiema parami stiukowych kolumn, do
połowy wysokości pokrywała dębowa boazeria. Obie też wyposażone były w piece i
marmurowe kominki. Na końcu mieścił się jeszcze pokój kredensowy, a za nim
znów sionka ze schodami, podobnie jak po stronie prawej.
Środek traktu ogrodowego zajmował wielki, ośmioboczny, zbliżony
kształtem do owalu główny salon recepcyjny, od koloru zdobiących go stiuków
zwany „żółtym”. W salonie tym, na marmurowym kominku utrzymanym w podobnej
tonacji, widzieć można było wyryty autograf Zygmunta Krasińskiego. Układ
amfiladowy drzwi łączył salon „żółty” z dalszymi pokojami paradnymi. Potrójne
oszklone drzwi wiodły stąd na taras środkowy pod portykiem, a dwoje
dwuskrzydłowych na tarasy boczne. Po prawej stronie salonu ośmiobocznego
mieścił się nieco mniejszy salon „niebieski”, po lewej zaś identycznej
wielkości i kształtu „różowy”. Oba miały po dwa szerokie porte-fenetry,
prowadzące również na boczne tarasy. Nazwy tych salonów pochodziły od koloru
obić jedwabnych, które w strzępach przetrwały do 1914 r. Za salonem „różowym”
znajdowała się ogromna, kwadratowa narożna sala balowa, utrzymana w kolorze
biało-czerwonym. Miała ona ściany dekorowane najpiękniejszymi,
półprzezroczystymi stiukami. Oszklone drzwi wiodły stąd na wgłębny taras z
czterema kolumienkami, mieszczący się przy elewacji bocznej. Po prawej stronie
traktu ogrodowego, za salonem „niebieskim”, mieściły się jeszcze cztery pokoje
mieszkalne, w tym jeden przy elewacji bocznej i druga łazienka. Wszystkie
pokoje reprezentacyjne dekorowały stiuki, występujące bądź na całych
płaszczyznach ścian, bądź też jako bogato rzeźbione obramienia drzwi i okien,
jako ramy dla obić, fryzy i rozety na sufitach. Drzwi w tych pokojach
sporządzone były z masywnego mahoniu, w pozostałych z dębu, rzeźbione i politurowane.
Wszędzie obok pieców, przeważnie prostokątnych, znajdowały się kominki z marmuru
białego, żółtego lub różowego, rzeźbione i ozdobione brązami, np. w postaci
głów Egipcjanek. We wszystkich salonach, sali balowej, jadalnych czy
gabinecie, posadzkę tworzyły kompozycje złożone z trzech gatunków i barw
drewna.
Skromniej wyposażone były pokoje na pierwszym piętrze. Trzy z
nich znajdowały się przy frontowym portyku, czwarty duży, kwadratowy,
właściwie sala z piecem i kominkiem, przy portyku ogrodowym. Sześć dalszych niewielkich
pokoi mieściło się w więźbie dachowej. Jako okna służyły tu lukarny. Cała
górna kondygnacja przeznaczona była na cele mieszkalne i gościnne. Pokój
największy służył jako jeszcze jeden salon.
Dzięki swemu bardzo nieregularnemu rozplanowaniu miał pałac
zahajecki, pełen korytarzyków, schowków i skrytek, także dalsze ciekawostki
architektoniczne. Należało do nich zamaskowane przejście, czyli korytarzyk prowadzący
z sypialni marszałka Bobra między ścianami szatni, sieni i salonu „żółtego”, następnie
między dużą salą jadalną i salonem „różowym” do sali balowej. Przejściem tym,
bardzo wąskim i krętym, zamaskowanym w kilku miejscach drzwiami, można było
też dostać się bezpośrednio do salonu „niebieskiego”, a krętymi schodkami zejść
do piwnic. Innym curiosum była niewielka izdebka bez okien i drzwi, schowana
między parterem a piętrem, do której wchodziło się przez klapę, umieszczoną w
podłodze jednego z pokoi strychowych.
Odpowiednie do wyposażenia nieruchomego pałac w Zahajcach
otrzymał także urządzenie ruchome, głównie w postaci mebli mahoniowych w
stylu empire z brązami. W czasie licytacji mebli oraz innych zbiorów, która odbyła
się w latach dziewięćdziesiątych XIX w., najwięcej przedmiotów nabył
mieszkający w Żukowcach kolekcjoner rosyjski Fiodorow. Inne rozkupili okoliczni
ziemianie, a część także przyszły ostatni dziedzic Zahajec, Adam Kamieński. W
swoim dworze w Olejnikach w pow. starokonstantynowskim posiadał on garnitur
empirowy z salonu „zielonego” oraz dwie mahoniowe szafy biblioteczne z jedwabnymi
zielonymi siatkami na metalowych drzwiach.
W chwili nabycia Zahajec przez Adama Kamieńskiego obejmowały one
1463 dziesięciny. Przez sprzedaż dóbr odziedziczonych i zamianę z sąsiadami
nosił się Kamieński z myślą zaokrąglenia powierzchni majątku do 5000
dziesięcin, całkowitej odbudowy pałacu i umieszczenia w nim ocalałych resztek
dawnych, jak też zbiorów własnych, przechowywanych dotąd w Olejnikach,
pozbawionych odpowiedniego dworu. Na zbiory te składało się m.in. 120 obrazów
różnych szkół, trzy gobeliny, podarowane kiedyś przez ks. Karola Radziwiłła
„Panie Kochanku” przodkowi Adama, Jakubowi Kamieńskiemu, podczaszemu
krzemienieckiemu (1789), kawalerowi Orderu Św. Stanisława, dalej licząca 12 000
tomów biblioteka, kolekcja starej broni, rogów i skór. Wszystko to miało
znaleźć godną dla siebie oprawę w odbudowanym pałacu zahajeckim. Plany te
wniwecz obróciła jednak pierwsza wojna światowa i jej konsekwencje.
W latach 1914-1920 pałac zahajecki, który Adam Kamieński zdążył
tylko zabezpieczyć przed ostateczną ruiną, uległ dalszej dewastacji. Po wojnie
odbudowę przerwał proces i wyrok, na mocy którego ziemię i rezydencję podzielili
między siebie prości osadnicy wojskowi. Dokonali oni ostatecznego dzieła
spustoszenia, niszcząc ocalałe jeszcze dotąd kominki, posadzki i stiuki,
przebudowując dawne salony na mieszkania lub składy, a mahoniowych drzwi i
posadzek używając na opał. Zabiegi Adama Kamieńskiego w Towarzystwie Ochrony
Zabytków, mające na celu wstrzymanie dewastacji, nie dały żadnych rezultatów.
Przed wybuchem drugiej wojny światowej Zahajce niczym już nie przypominały
dawnej wielkopańskiej siedziby.
Podobny los spotkał bowiem także inne budowle zespołu
rezydencjonalnego. Należała do nich usytuowana z boku obszernego dziedzińca oficyna parterowa z częścią środkową piętrową,
ozdobiona czterokolumnowym portykiem. Mieściła ona dalszych dziesięć pokoi gościnnych
oraz okrągłą klatkę schodową. Wcześniej jeszcze w ruinę popadła stojąca w
głębi parku kaplica dworska. Jednolitą
całość z pałacem tworzył także budynek stajni
na 24 konie stada arabskiego, poprzedzony kolumnowym podjazdem. Wszystkie jej
boksy wyłożone były do połowy boazerią. Środek stajni zajmował obszerny hall,
w którym odbywały się pokazy koni. Piętno klasycyzmu nosił w końcu
sześciopokojowy domek, zamieszkany ponoć dawniej przez członków orkiestry
pałacowej, jak też cieplarnia i ananasarnia, mieszczące się pod jednym dachem.
Tylko ośmiopokojowy budynek przeznaczony na administrację dóbr, wzniesiony
zapewne później, nosił cechy neogotyku.
Park typu krajobrazowego o
powierzchni ok. 38 ha z przepięknymi grupami świerków, modrzewi, jesionów,
klonów oraz lipowymi szpalerami, schodził nad brzeg dużego stawu. Cały ogród
obwiedziony był murem.
[1] Na temat dziejów Zahajec pisali:
Eu... Heleniusz [E. Iwanowski], Listki wichrem..., t. 1, op. cit., s. 312-313; J. Dunin-Karwicki, Z zamglonej..., op.
cit., s. 118-127;
[J. M. Giżycki]. Spis..., op. cit., s. 50-54; T. J. Stecki, Wołyń..., Seria 2, op. cit., s. 425-426.
[2] Z. Luba-Radzimiński, Marszałkowie..., op.
cit., s. 52.
Najwięcej szczegółów z życia Zahajec przytacza zarządzający majątkami Bobrów i
stąd najlepiej tamtejsze stosunki znający Jan Turkułł {Gawędy familijne), Kraków 1897, passim.
[3] Są to relacje ostatniego
właściciela, Adama Kamieńskiego, któremu autor zawdzięcza szczegółowy opis
zabudowań dworskich, plany i inne dane z dziejów najnowszych Zahajec.