SZPANÓW
W XVI w.
Szpanów należał do znanej rodziny ruskiej Czapliców h. Kierdeja, rozgałęzionej
w woj. kijowskim i wołyńskim, a częściowo osiadłej także i na Białej Rusi[1].
Spolonizowawszy się, z czasem doszli oni w Rzeczypospolitej do wysokich godności senatorskich
i spowinowacili się z tak znakomitymi rodami, jak ks. Koreccy,
Wiśniowieccy i Czetwertyńscy. Szpanów uważali widocznie za swe główne gniazdo
rodowe, skoro pisali się „Szpanowscy” nawet wówczas, gdy majętność ta już do
nich nie należała. Heraldycy wymieniają zresztą tylko kilku Czapliców, którzy
władali Szpanowem w XVI w., a więc Grzegorza Wasiliewicza, żonatego z Dorotą
Rejówną, który w 1569 r., po przyłączeniu Wołynia do Korony, złożył przysięgę
wierności; Teodora, sędziego ziemskiego łuckiego (1581), właściciela także
Zaborola, Płoski i Mokwina, oraz jego brata Iwana, z którym podzielili się ojcowizną[2].
Najgłośniej zasłynęli Czaplicowie w XVII w., gdy stali się wyznawcami
arianizmu. Należeli do nich Aleksander (zm. ok. 1660 r.), poseł sejmowy; Jan
(zm. w 1604 r.), syn Piotra, kasztelan kijowski; Jerzy, syn Teodora, sędziego
łuckiego, żyjący także w pierwszej połowie XVII w. i jego brat Marcin, poseł na
sejm (zm. ok. 1633 - 1638 r.). Niektórzy Czaplicowie żyli jeszcze w początkach
XIX w., ale później prawdopodobnie wymarli. Po stracie Szpanowa i Tajkur, ich
głównymi siedzibami stały się Ponebyl z grobami ariańskich członków rodziny,
Kisielin oraz inne, mniej znane miejscowości[3].
Szpanów
wyszedł z rąk Czapliców jeszcze w XVII w. Dobra te, prawdopodobnie wraz z
Tajkurami, wniosła w posagu Teodora Czaplicówna swemu mężowi Jerzemu
Wiśniowieckiemu, kasztelanowi kijowskiemu (zm. w 1618 r.). Z kolei wraz z ręką
Marii, córki Jerzego i Teodory Wiśniowieckich [?], przeszły Tajkury, a
prawdopodobnie także i Szpanów, do rodziny jej męża N. Czołhańskiego[4].
Następnie Szpanów, klucz tajkurski z zamkiem i Mylsk otrzymała Barbara
Czołhańska, córka Adama i Zofii z Grochowskich, zamężna za Wawrzyńcem
Stanisławem Pepłowskim h. Gozdawa (zm. w 1721 r.), piastującym najpierw godność
deputata na trybunał koronny (1687), następnie pisarza łuckiego, podstolego, a
w końcu podkomorzego podolskiego, który zgromadził w swym ręku wielki majątek[5].
Około 1710 r. wzniósł on w Tajkurach kościół katolicki. Wawrzyniec Pepłowski
miał trzech synów: Aleksandra, paulina, Jana Pawła (zm. w 1739 r.) i Piotra
Antoniego. Między dwóch ostatnich podzielił swą rozległą wprawdzie, ale mocno
przez wojska rosyjskie w 1712 r. zrujnowaną fortunę. Szpanów i Żytyń przypadły
najmłodszemu, Piotrowi Antoniemu, podkomorzemu łuckiemu (1736), ożenionemu z
Jadwigą Szujską. Pozostały po nim dwie córki, Ewa Wyleżyńska i Teofilą
Michałowa Bielińska oraz synowie Izydor i Teodor.
Najprawdopodobniej
po śmierci Piotra Antoniego Pepłowskiego, w drugiej połowie XVIII w., od
spadkobierców kupił Szpanów Jan Kazimierz Stecki (zm. w 1820 r.), dziedzic
Kustyna, Międzyrzecza Koreckiego i wielu innych włości. Rozdzielił on je także
między dwóch pozostałych przy życiu synów. Starszy Karol, żonaty z Marią
Morsztynówną, otrzymał Kustyn i Szpanów, młodszy zaś Józef - Międzyrzecz. Karol
Stecki miał tylko jedną córkę Aleksandrę (1796-1864), malarkę amatorkę, która
w 1815 r., już po śmierci ojca, poślubiła ks. Michała Gedeona Radziwiłła
(1778-1850), przyszłego generała dywizji, senatora, wojewodę Królestwa
Polskiego i wodza armii powstańczej w 1831 r. Odziedziczyła ona po ojcu zarówno
Szpanów, jak Kustyn z pięknym pałacem, który jednak sprzedała. Po ks. Michale
Radziwille Szpanów przeszedł na jego starszego syna Karola (ur. w 1821 r. w
Szpanowie i tam w 1896 r. zmarłego), żonatego z Jadwigą z Sobańskich
(1830-1900), Nieborów zaś na młodszego Zygmunta (1822-1898). W 1879 r.
odstąpił on jednak dobra nieborowskie synowi ks. Karola - ks. Michałowi
Piotrowi Radziwiłłowi (1853-1903), żonatemu z Marią Kieżgajło-Zawiszanką h.
Łabędź, który tam głównie mieszkał. Po jego bezpotomnej śmierci Nieborów,
Arkadia i Szpanów przeszły na ostatniego właściciela tych wszystkich dóbr, ks.
Janusza Radziwiłła (1880-1967), XIII ordynata ołyckiego, żonatego z Marią ks.
Lubomirską.
Zanim Radziwiłłowie
urządzili w Szpanowie piękną, nowoczesną, ogólnie podziwianą siedzibę, istniał
tam jakiś zameczek, na którego temat, oprócz kilku niewiele mówiących wzmianek,
brak konkretnych przekazów. Wspomina o nim wprawdzie w swych pamiętnikach
Henryk Stecki, ale ogranicza się tylko do stwierdzenia, że „piękna ta i obszerna
rezydencja, wytwornie przerobiona została
z obronnego zamku”[6].
Przeróbki dokonał pod koniec XVIII w. Karol Stecki.
Była to
właściwie budowa nowego, klasycystycznego pałacu z częściowym tylko zachowaniem
dawnych murów. Budynek ów znany jest z akwareli, namalowanej w 1808 r. przez
Alojzego Saara, autora także widoków Warszawy[7].
Przedstawia ona pałac z otoczeniem na tle parku. Na pierwszym planie widoczna
jest elewacja tylna oficyny. Jeśli rysunek jest ścisły, miała ona w tym
czasie rzut prostokąta oraz dwie kondygnacje, z parterem wyższym od piętra i wysokimi
suterenami. Część suterenową pokrywały bonie, kondygnacje górne zaś rozczłonkowane
były pilastrami z wydzieleniem po każdej stronie dwóch osi skrajnych. Oficynę
nakrywał gładki dach czterospadowy. Widoczny po lewej stronie pałac był
również budowlą o rzucie prostokąta, dwukondygnacyjną z dachem czterospadowym,
pilastrami na narożnikach i czterokolumnowym portykiem od strony podjazdu.
Gładkie elewacje łącznie z belkowaniem portyku wieńczył gzyms kostkowy. Po
lewej stronie oficyny, w jednym z nią rzędzie, ale w pewnej odległości, stał
jeszcze budynek parterowy, kryty wysokim dachem łamanym, z pewnością
siedemnasto- lub osiemnastowieczny, gospodarczy lub administracyjny. Poniżej
oficyny ciągnęły się pozarastane sitowiem stawy czy kanały, zapewne resztki fos
obronnych. Akwarela Saara jest jedyną ryciną przedstawiającą pałac szpanowski
przed jego modernizacją, wykonaną przez Aleksandrę ze Steckich Radziwiłłową.
W 1815 r.
wkrótce po jej ślubie odwiedziła synową w Szpanowie Helena z Przezdzieckich
Radziwiłłowa. Zachwyciła się ona malowniczością okolicy, ale także wyraziła
ubolewanie, że dom od ogrodu oddzielały dwa zarośnięte stawy, „z których nic
zrobić nie można”. Sporo szkód spowodować miał gen. Karol Kniaziewicz, drugi
mąż Marii z Morsztynów Steckiej, opiekun małoletniej jeszcze pasierbicy. Aby
nieco osuszyć podmokłe łąki, wykopał on na terenie całego ogrodu kanały, które
go bardzo zeszpeciły. „Prześliczny” wydał się natomiast księżnie widok z
balkonu domu. Od tylnej jego elewacji w dół prowadziły „staroświeckie tarasy”.
Zachwyt ks. Heleny Radziwiłłowej wzbudziła w końcu aleja lipowa z zawieszonymi
na gałęziach stoma pniami pszczelimi, wiodąca od dworu do zwierzyńca, w którym
hodowano daniele. Jest rzeczą charakterystyczną, że księżna nie nazwała domu
rezydencjonalnego pałacem, lecz „zameczkiem”, co potwierdza jego powiązanie z
budowlą poprzednią[8].
Zarówno
akwarela Saara jak późniejsze dowodzą, że ani bryła pałacu, ani oficyny nie
uległy już zasadniczym zmianom do końca ich istnienia. Zdumienie budzi więc
charakterystyka siedziby Karola Steckiego, niezwykle negatywna, wyrażona przez
A. Przezdzieckiego. Odwiedził on Szpanów dwukrotnie: najpierw około 1824 r., a
po raz drugi w 1839 r. Za pierwszym razem pałac wydał mu się „stary" i
„niezgrabny", po bytności drugiej natomiast określił go jako „piękny dom
angielski o piętrze z kolumnadą od frontu”[9].
A przecież był to ten sam budynek ani stary, ani niezgrabny i w dodatku po
drugiej przebudowie niewiele stosunkowo zmieniony.
Ta druga
przebudowa, dokonana prawdopodobnie według projektu Ittara pod kierunkiem
Aleksandry Radziwiłłowej, zaczęła się zaraz po jej ślubie w 1815 r. i trwała
poza rok 1830. W 1968 r. T. S. Jaroszewski i A. Rottermund opublikowali nie
znane dotąd materiały, głównie ikonograficzne, które wiedzę o pałacu
szpanowskim bardzo wzbogaciły[10].
Autorzy wskazują przy tym na Henryka Ittara jako autora nowych dekoracji
wnętrz, o czym wspominała już ks. Helena Radziwiłłowa. W tym czasie zmienił
się jednak także i wygląd zewnętrzny pałacu. Dawny czterokolumnowy portyk
zastąpiono bowiem przez sześciokolumnowy, usunięto z narożników pilastry i
niektóre drobniejsze szczegóły wystroju, jak gzyms wieńczący elewacje,
obramienia okien i drzwi, przebito też nowe otwory w elewacjach bocznych.
Wszystkich tych detali architektonicznych, tak wyraźnie podkreślonych przez
Saara, nie widzimy już bowiem w akwarelach wykonanych ok. 1835 r. przez ks.
Aleksandrę Radziwiłłową. Mają więc zapewne rację obaj autorzy twierdząc, iż w
myśl nowych prądów księżna dążyła do generalnego uproszczenia całego wystroju
zewnętrznego. Nie można, wszakże wykluczyć także i hipotezy, że nie mogąc sobie
z nimi poradzić w rysunku, niektóre detale po prostu ominęła[11].
Nie wchodząc
zbytnio w szczegóły, na podstawie akwarel Aleksandry Radziwiłłowej oraz
relacji Aleksandra Przezdzieckiego i Henryka Steckiego o zewnętrznym wyglądzie
pałacu z ok. 1840 r. możemy mieć pojęcie przynajmniej ogólne. Był on więc
budowlą jedenastoosiową, dwukondygnacyjną, założoną na rzucie niezbyt
szerokiego prostokąta, z wysokimi suterenami od tyłu i po bokach. Akcentem dominującym
jego elewacji frontowej był płytki portyk złożony z sześciu szeroko, w jednakowych
odstępach rozstawionych kolumn z jońskimi kapitelami, pozbawionych baz. Kolumny
dźwigały pokryte profilowanym gzymsem belkowanie oraz gładki, trójkątny,
wydłużony fronton. Portyk na całej jego szerokości poprzedzały schody wiodące
na taras. Na piętrze, za kolumnadą ciągnął się balkon otoczony balustradą, na
który wychodziło pięć porte-fenetrów. Przy elewacjach bocznych, na skutek
spadku terenu znacznie wyższych, dodano zbudowane z ciosowego kamienia
półkoliście sklepione arkady. Na nich mieściły się tarasy nakryte blaszanym,
olejno pomalowanym dachem, wspartym na żelaznych słupach, po których wiła się
aristolochia. Jeden z tarasów, ubrany kwiatami, służył jako letni salon. Z
każdego z nich szerokimi schodami można było zejść zarówno na paradny
przedpałacowy dziedziniec, jak też do ogrodu. Wzdłuż całej elewacji tylnej,
czyli zachodniej, wzniesiona została podobna arkadowa galeria, ale bez dachu.
Pod arkadami znajdowało się wejście do suteren. Na galerii, z powodu panującego
tam wówczas chłodu, jadano zwykle latem śniadanie[12].
Pałac miał niezbyt wysoki, gładki dach czterospadowy, pobity początkowo
blachą miedzianą. W 1842 r. zerwała ją jednak trąba powietrzna, która szalała
nad okolicami Równego i wywołała ogromne spustoszenie wśród zabudowań i drzewostanu
ogrodu[13].
Na temat
wnętrz pałacu jeszcze takich, jakimi były one przed 1815 r., Helena Radziwiłłowa
pisze krótko, że sień, „którą także Ittar ozdabiał, podtrzymywały piękne
kariatydy". Poza tym wspomina jeszcze, że obok salonu mieściła się
biblioteka „z dzieł wyborowych złożona”. Znacznie więcej szczegółów na ten
temat podaje Henryk Stecki, ale już według stanu z 1840 r. W tym czasie,
zdaniem jego „pałac wielkim kosztem urządzony”, mieszkalnym był całkowicie
tylko na parterze. Mieściły się tam również tymczasowe salony, „niewielkie,
ale elegancko przystrojone”. Środek pałacu zajmowała obszerna sień z oszkloną
ścianą, za którą znajdowały się szerokie kamienne schody, wiodące na piętro,
rozchodzące się w połowie wysokości na dwie strony. Przednia część sieni
służyła jako sala jadalna. Ponieważ pałac wchłonął częściowo mury starego zameczku,
pokoje środkowej jego części miały mury tak grube, że okna mieściły się w
głębokich wnękach, tworzących „gabineciki”[14].
Przezdziecki dodaje jeszcze, że każdy kawałek drewna błyszczał „polorem
mahoniu”, że na prawo od sieni mieściły się: biblioteka, pokój bilardowy,
„salon jeden i drugi, meble gustowne, piękne sztychy, wonne kwiaty. Wszędzie wygoda,
smak wytworny i nowość”[15].
Do celów
reprezentacyjnych przeznaczone zostało piętro z dużymi i wysokimi salonami oraz
nową salą biblioteczną. Według Steckiego pomieszczenia te były już wówczas
wyposażone w piece, marmurowe kominki oraz rzeźbione drzwi i ramy okienne. W
jednym z większych pokoi posadzka skomponowana została z dużych kwadratów,
mieszczących na przemian herby Radziwiłłów i Steckich, tworzących barwną
mozaikę. Pokoje te nie miały jeszcze obić, portier, firanek ani mebli.
Niestety, żadna z tych relacji pamiętnikarskich nie zawiera więcej szczegółów.
Czy piętro
zostało ukończone całkowicie, czy też księżna nie zdążyła tego uczynić, nie
wiadomo. Zachowane w zbiorach nieborowskich akwarele Aleksandry Radziwiłłowej przedstawiają
tylko salony i niektóre pokoje mieszkalne na parterze. Rysunki pomieszczeń na
piętrze albo nie przetrwały do naszych czasów, albo też nigdy nie zostały
zrobione. Z istniejących najciekawszą jest, wszakże akwarela wykonana przez P.
Pizzalę w 1834 r., przechowywana także w Nieborowie. Przedstawia ona jeden z
salonów dolnej kondygnacji, mieszczących wewnątrz wąskie, kręcone mahoniowe
schodki prowadzące bezpośrednio na piętro do sypialnego pokoju pani domu, o
czym wspomina Stecki. Z mahoniu wykonane też były prawdopodobnie widoczne na
rycinie drzwi i wysokie odrzwia. Podłoga salonu składała się z dużych, jasnych
prostokątów, łączonych czteroramiennymi gwiazdami w odcieniach ciemniejszych.
Górą obiegał szeroki, wykonany w sztukaterii fryz z rozetami w metopach.
Gładko tynkowane ściany miały powierzchnie puste, przygotowane najwidoczniej
pod obicia. Nieliczne stosunkowo meble nosiły cechy stylu biedermeierowskiego.
Akwarela Pizzali o tyle prezentuje się ciekawiej od innych, że jest ona
najprawdopodobniej portretem zbiorowym ówczesnego szpanowskiego towarzystwa.
Jeśli chodzi o
akwarele Aleksandry ze Steckich Radziwiłłowej, to - jak słusznie podkreślają
Jaroszewski i Rottermund - nie możemy mieć pewności, czy przedstawiają one
wnętrza rzeczywiste, czy też tylko ich projekty. Dwa szkice tego samego salonu
z wnęką, wykonane prawdopodobnie w zbliżonym czasie, różnią się ze sobą nie
tylko pod względem widocznego na nich umeblowania, które mogło się zmieniać,
ale także i wystroju architektonicznego. Na obu widnieje nie zmieniony fryz
płycinowy. We wnęce skomponowany był on z rzędu gryfów, w pozostałych partiach
pokoju na przemian z gryfów i harf. Identycznie wyglądają też na jednej i
drugiej rycinie pilastry, tworzące ramy wnęki. Inaczej natomiast potraktowana
została faseta czy też fryz podsufitowy. Na jednej jej właściwie nie ma, na
drugiej występuje mocno jako szeroki skomponowany z liści pas. Także posadzka
złożona z jasnych owali wpisanych w prostokątne ramy widnieje tylko na jednej
akwareli, ściany zaś na obu są puste.
Fryzem ze
sztukaterii dekorowany był też jeszcze jeden salon z dwoma oknami zwykłymi i
jednym porte-fenetrem. Składał się on z prostokątów lub kwadratów, w których
powtórzono motywy gryfów, wzbogacając je rozpędzonymi rydwanami. Wielka
płaskorzeźba nad drzwiami wyobrażała rogi obfitości [?]. Na innych akwarelach
pokazała ks. Aleksandra Radziwiłłowa swój zapewne gabinet z kominkiem z
ciemnego marmuru, przystrojonym porcelaną; dalej ledwie naszkicowany buduar,
także z wysokim kominkiem i sypialnię z pięknym, szerokim fryzem podsufitowym o
motywach kwiatów i innych roślin oraz fasetą złożoną z liści akantu oraz
witrażowym porte-fenetrem. Jeszcze jedna akwarela przedstawia fragment jakiegoś
innego pokoju ze ścianami pomalowanymi na kolor ciemny, gładką, ćwierć kolistą
fasetą i także gładkim sufitem. Wszystkie ryciny dowodzą, iż robione były w
trakcie dekorowania i urządzania pałacu.
Jak wyglądało
umeblowanie pałacu po jego wykończeniu, nie wiemy. Z rycin wynika, że
szczególnie cennych mebli w Szpanowie nie było. Pokoje urządzano od nowa,
prawdopodobnie głównie sprzętami wyrabianymi współcześnie. Nie mamy też
żadnych wiadomości na temat zbiorów artystycznych. Po Karolu Steckim pozostała
cenna biblioteka, która w końcu znalazła się w Nieborowie[16].
Dużą wartość mogło też mieć archiwum po Czaplicach, o którym wspomina Stecki[17].
Po prawej
stronie wielkiego paradnego dziedzińca stała jedna z dwóch oficyn, ściśle
powiązana z pałacem. Jej elewacja tylna, sprzed przebudowy, znana jest z ryciny
Saara. Uległa ona zmianom znacznie później niż pałac, gdyż dopiero po 1830 r.
Autorem projektów zmian był także Henryk Ittar. Z dwóch przygotowanych przez
niego wariantów, bogatszy przewidywał dwoje drzwi wejściowych umieszczonych po
bokach środkowego zwieńczonego trójkątnym szczytem pseudoryzalitu, ujętych w
ramy herm, drugi natomiast tylko potrójne drzwi na osi ryzalitu. Zrealizowano
wariant drugi, znacznie prostszy. Skasowane zostały pilastry, nadające niegdyś
budynkowi podział wertykalny. Kondygnację górną pozostawiono gładką, dolną
natomiast pokryto boniami. Oficyna otrzymała dach czterospadowy. Podziemny
tunel łączył ją z pałacem. Przenoszono tędy gotowe potrawy do kredensu, a stąd
po podgrzaniu do sali jadalnej.
Oficyna druga,
znacznie mniejsza, parterowa, z dwukondygnacyjną wieżą po lewej stronie,
stała dalej od pałacu, w pobliżu bramy wjazdowej. Mieściła ona biura
administracji. Po obu stronach alei wjazdowej wznosiły się jeszcze mniejsze
dworki oficjalistów. Aleja dochodziła do murowanego, sklepionego łukowo mostu
wysokości około 10 m, przerzuconego przez strumień czy też może sztucznie przez
Kniaziewicza wykopany kilkumetrowej szerokości kanał, rozszerzający się w
prawo i lewo w spore malownicze stawy. Znad brzegu stawów i od strony mostu
otwierał się szeroki widok na pałac bielejący na tle ciemnej gęstwiny starych
drzew i na jego najbliższe otoczenie. Pomiędzy mostem a pałacem rozciągał się
wielki owalny gazon tylko po bokach obsadzony zróżnicowanego kształtu i koloru
liści krzewami ozdobnymi. Po obu stronach łagodnym skłonem opadał on ku
stawom.
Właściwy park
założony przez Miklera czy też raczej przez niego przy czynnym współudziale
Aleksandry Radziwiłłowej przekomponowany, obejmował powierzchnię ok. 20 ha[18].
Porastał on głównie pas wysokiego, wschodniego brzegu stawu poprzecinanego
licznymi ścieżkami. Przeciwległy bowiem brzeg, niższy, przechodził stopniowo w
rozległe łąki, bagna i rozlewiska. W ogrodzie szpanowskim rosły wyjątkowo
piękne drzewa liściaste i szpilkowe ze znawstwem rozsadzone w pełnej harmonii z
krajobrazem i uwzględnieniem miejscowych warunków klimatycznych. Po całym
ogrodzie spotykało się też mnóstwo różnobarwnych klombów. Szeroko słynęły
szpanowskie strzyżone żywopłoty świerków i tui, które przetrwały do pierwszej
wojny światowej, kiedy to zostały zniszczone. Wszyscy odwiedzający Szpanów w
ciągu stu lat wyrażali się z zachwytem nie tylko o pałacu, ale i o parku. Najdosadniej
może podziw swój wyraził cytowany kilkakrotnie Aleksander Przezdziecki pisząc:
„Ze wszystkich stron ten Szpanów widać, całą okolicę ozdabia. Cóż dopiero z
lasku Pawłowszczyzną zwanego, pokrywającego wzgórek pobliski. To się za
drzewami skryje, to bieleje wśród gęstwiny; to złocą go promienie słoneczne
pomiędzy jednym i drugim kryształem stawów; to go z wierzchołka góry, jak na
talerzu widać, to w końcu jaru, jak cel pożądany podróży". Pałac zaś „jak
czysty, jak wykończony, jak wspaniały od dziedzińca jak wiejski od ogrodu! Jak
te stare drzewa na plantowaną murawę mały cień rzucają; jak rozległy widok na
klomby, gaje na łące, na laski poza łąką!"
Do wzgórza
Pawłowszczyzną, z laskiem zwanym Zwierzyńcem, wiodła aleja podziwiana przez
twórczynię Arkadii, gdy po raz pierwszy przyjechała do Szpanowa. Był tam urządzony
niejako drugi park angielski, z altanami, dróżkami i wyciętymi wśród drzew perspektywami
dającymi najrozleglejszy widok na pałac, właściwy otaczający go ogród i na
dalszą okolicę. W środkowej części Zwierzyńca stała piętrowa altana, w której
na górze podawano podwieczorki dla towarzystwa zjeżdżającego ze dworu wielkim
krytym szarabanem.
Ostatni raz
uroki Szpanowa uwiecznił na litografii zamieszczonej w albumie Henryk Peyer[19].
Około 1870 r., za czasów ks. Karola Radziwiłła pałac spłonął i nie został już
odbudowany. Ruiny, pozbawione kolumnowego portyku, narysował Napoleon Orda.
Radziwiłłowie przenieśli się z czasem do Nieborowa, Szpanów odwiedzając
głównie latem. Na swą rezydencję przeznaczyli dawną oficynę, stojącą najbliżej
pałacu, ponownie odpowiednio wewnątrz przebudowaną.
Jak wielki
urok miał Szpanów i tamte strony, świadczą słowa ks. Heleny Radziwiłłowej, tak
dumnej ze swej Arkadii, póki nie poznała Wołynia. Zrozumiała wówczas, że sztuka
nigdy nie dorówna naturze. Warto więc przytoczyć kilka jej zdań,
wypowiedzianych na marginesie Szpanowa: „Zwiedzałam siedemnaście
przepysznych ogrodów angielskich, każdy
w pozycji malowniczej, nad brzegiem naturalnych jezior lub krętego pięknego Horynia.
Wszędzie grabowe lub dębowe lasy na wzgórzach, roślinność pyszna, murawy jak
ze szmaragdów; trudno tam o piasek do posypania kartki listowej [...] Kamyka
nawet nie znajdziesz na drodze, tylko łany pszenicy bujnej, które od wiatru
falują na wzgórzach jak morze. W lasach ta flora, co u nas w ogrodach, a taka
rozmaitość odmian i gatunków drzewa, a tak są cudownie pocieniowane, że o tym
nawet wyobrażenia mieć nie możecie. Toteż za powrotem tutaj wszystko mi się
brzydkie wydało oprócz Nieborowskich pomarańcz i Arkadyjskich pomników, lecz w
samej mojej Arkadii, tak mi się roślinność pospolitą zdaje, murawy tak żółte,
przestrzeń tak wąska, a okolica tak szkaradnie monotonna i płaska, że się
smucę, iż szukałam innych widoków, aby postradać dawne iluzje”[20].
[1] Z gałęzi białoruskiej pochodzili m.in. Stanisław
Czaplic (1590-1648), profesor Akademii Krakowskiej oraz Eufemiusz (Joachim)
Czaplic (zm. w 1825 r.), generał wojsk rosyjskich. Por.: Polski słownik
biograficzny, t. 4, Kraków 1938, s. 168.
[2] A. Boniecki,
Herbarz..., t. 3, Warszawa 1901, s. 269 i n.
[3] T. J. Stecki, Z boru i stepu..., op. cit., s. 81 i n.
Życiorysy wybitniejszych Czapliców, wyznawców arianizmu, podaje Polski słownik
biograficzny, t. 4, s. 166 i n.
[4] Por.: Słownik geograficzny, t. 12, Warszawa 1893, s.
144. Marii Wiśniowieckiej jako córki ks. Jerzego nie wykazuje Dwór żaczek w
swej Genealogii. Rodowody Czapliców i Czołhańskich opracowane przez
Bonieckiego i Uruskiego są tak pełne luk, że na ich podstawie trudno odtworzyć
bezbłędnie wywód genealogiczny, jak też kolejność dziedziczenia poszczególnych
właścicieli Szpanowa.
[5] S. Uruski, op. cit., t. 13, Warszawa 1916, s. 273.
Życiorys Wawrzyńca Pepłowskiego podaje Polski słownik biograficzny, t. 25,
Wrocław 1980, s. 595.
[6] H. Stecki, Wspomnienia..., op. cit., s. 42.
[7] W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Oddział
nieborowski.
[8] Por.: M. R[adziwiłł], op. cit., s. 239.
[9] A. Przezdziecki, Podole..., t. 1, op. cit., s. 23.
[10] T. S. Jaroszewski, A. Rottermund, Nieznane materiały
do Aleksandrii i Szpanowa. „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie" T. 13:
1968, s. 62 i n., oraz tychże autorów: Wiadomości o życiu..., op. cit., s. 5,
13; ci sami, [...] Architekci polskiego klasycyzmu, op. cit., s. 167. W
ostatniej pracy Autorzy wysunęli Bogumiła Zuga jako autora pierwszej przebudowy
pałacu w latach osiemdziesiątych XVIII w.
[11] Do wierności rysunków ks. Aleksandry Radziwiłłowej
choćby dlatego nie można mieć pełnego zaufania, że np. na jednym z nich,
przedstawiających fasadę pałacu, w części portykowej widać na parterze tylko
cztery niewielkie okna, na innym zaś, z tego samego prawdopodobnie czasu,
okien pięć, takiej samej wysokości, jak w kondygnacji górnej. Nie można mieć
także pewności, czy pierwotny portyk miał istotnie tylko cztery kolumny, czy
też raczej w skrótowym rysunku dwie dalsze Alojzemu Saarowi po prostu się nie
zmieściły.
[12] H. Stecki, op. cit., s. 42-43.
[13] W. Jezierska, op. cit., s. 61.
[14] H. Stecki, op. cit., s. 43.
[15] A. Przezdziecki, op. cit., s. 25.
[16] J. Wegner, Nieborów, Warszawa 1954, s. 40.
[17] T. J. Stecki, Z boru i stepu..., op. cit., s. 81.
[18] Por.: K. Żelechowska, G. Ciołek, op. cit., s. 39.
[19] Album H. Peyera m.in. w zbiorach Biblioteki Ossolineum
we Wrocławiu.
[20] M. R[adziwiłł], op. cit., s. 237-238.