OŁYKA
„Ołyka oprócz zamku nie jest piękna, ale
ma dość wiele dawnych budowli i pamiątek”. W ten sposób zaczyna opis jednej z
największych rezydencji radziwiłłowskich Józef Ignacy Kraszewski[1].
Dzieje jej sięgają XV w.[2] Założycielem miasteczka miał być Piotr Janowicz Montygerdowicz h. Wadwicz zwany
„Białym” (zm. ok. 1498 r.), marszałek ziemski, wojewoda trocki, dziedzic także
Nieświeża[3].
Miał on za żonę Annę, córkę Jana Wiazowicza, namiestnika smoleńskiego,
późniejszego wojewody trockiego. Ponieważ syn ich Jan zginął pod Wiedroszą w
1500 r., pozostałe po śmierci Piotra Montygerdowicza włości podzielono między
wdowę i córkę Annę, zamężną za Stanisławem Kiszką h. Dąbrowa (zm. w 1513, 14(?)
r.), marszałkiem hospodarskim, namiestnikiem smoleńskim i hetmanem wielkim litewskim[4].
Na mocy tego układu Ołyka pozostała przy Annie Montygerdowiczowej, Nieśwież
natomiast otrzymała Anna Kiszczyna. Po śmierci Anny Montygerdowiczowej Ołyka
przeszła w posiadanie jej wnuczki, Anny z Kiszków, zamężnej 1° voto za Janem
Radziwiłłem „Brodatym", marszałkiem hospodarskim i kasztelanem trockim,
2° voto za Stanisławem Kieżgajłą, także kasztelanem trockim i starostą
żmudzkim. Kolejnym dziedzicem Ołyki, Nieświeża oraz innych dóbr był syn Jana,
Mikołaj Radziwiłł „Czarny" (1515-1565), marszałek wielki litewski,
kasztelan wileński, żonaty z Elżbietą Szydłowiecką (1533-1562). W 1547 r.
otrzymał on od cesarza Karola V dla siebie i swego brata Jana dziedziczny tytuł
książęcy „na Ołyce i Nieświeżu”, zatwierdzony w 1545 r. przez króla Zygmunta
Augusta. Po śmierci ks. Mikołaja Radziwiłła „Czarnego" nastąpił podział
dóbr między jego czterech synów. Najstarszy z nich, Mikołaj Krzysztof, wojewoda
wileński zwany „Sierotką”, otrzymał Nieśwież, Łachwę i kilka innych kluczy;
Jerzy, biskup wileński-Dusiaty, Krewo i także szereg dalszych majętności;
Albrycht, marszałek wielki litewski dostał Kleck z przyległościami, najmłodszy
zaś Stanisław (1539-1599), późniejszy marszałek wielki litewski, żonaty z
Marianną Myszczanką - Ołykę. W 1586 r. ks. Mikołaj Radziwiłł „Sierotka"
wraz z braćmi utworzył trzy ordynacje: nieświeską, ołycką i kiecką. Miały one
na celu utrzymanie w rodzie posiadane już dobra, które odtąd nie mogły być ani
sprzedawane, ani oddawane w znaczniejszą zastawę, w przypadku zaś wygaśnięcia
którejś linii, ordynacja przechodziła do linii innej, „kwitnącej”[5].
Pierwszym ordynatem ołyckim został ks.
Stanisław Radziwiłł, drugim był jego starszy syn Mikołaj Krzysztof (1589-1614),
nieżonaty, a po jego przedwczesnej śmierci - syn młodszy Albrycht (Albert)
Stanisław (1595-1656), kanclerz wielki litewski, autor słynnych pamiętników.
Ponieważ z dwóch żon, Reginy Eisenreich i Anny Lubomirskiej, nie doczekał się
on potomstwa, ordynacja ołycka przeszła na szóstego ordynata nieświeskiego, ks.
Michała Kazimierza, hetmana polnego litewskiego i odtąd aż do XIX w. tworzyła
jedną całość z nieświeską. Ostatnim ordynatem nieświeskim i ołyckim, potomkiem
ks. Mikołaja „Czarnego", był ks. Dominik Radziwiłł (1786-1813), pułkownik
wojsk polskich w kampanii napoleońskiej, który nie posiadał męskiego potomka.
Ponadto za udział w wojnie przeciw Rosji wszystkie należące do niego dobra,
zarówno ordynackie, jak alodialne, wzięte zostały pod sekwestr. Na skutek
zabiegów ks. Adama Czartoryskiego w 1814 r. car Aleksander I zniósł jednak
sekwestr obu ordynacji i przekazał je ks. Antoniemu Radziwiłłowi (1775-1832),
reprezentantowi tzw. linii „pruskiej”, wywodzącej się z ordynatów kleckich.
Ks. Antoni Radziwiłł, żonaty z Ludwiką Fryderyka ks. Pruską, namiestnik
Wielkiego Księstwa Poznańskiego, muzyk i kompozytor, został więc XVIII
ordynatem na Nieświeżu, X na Ołyce i I na Przygodzicach. Po jego śmierci na
mocy układu rodzinnego ordynacje rozdzielone zostały między dwóch synów ks.
Antoniego. Nieświeską otrzymał ks. Fryderyk Wilhelm, ołycką zaś ks. Bogusław
(1809-1873), XI ordynat na Ołyce, II na Przygodzicach, żonaty z Leontyną
Gabrielą hr. Clary et Aldringen. Po nim dziedziczył syn Ferdynand (1834-1926),
ożeniony z Pelagią ks. Sapieżanką. Ostatnim, XIII ordynatem na Ołyce był jeden
z synów ks. Ferdynanda - ks. Janusz Radziwiłł (1880-1967), żonaty z Anną ks.
Lubomirską.
Pierwotny ołycki „zamek z fundamentu
wyniósł” Mikołaj Radziwiłł „Czarny”[6].
Nie była to jednak jeszcze okazała rezydencja, lecz raczej warownia, położona w
okolicy niemal zupełnie płaskiej, w pobliżu dużego zalewu utworzonego przez
leniwy bieg dwóch rzeczek, Miłowiczki i Putyłówki, a więc w miejscu z natury
obronnym, które tak bardzo nie podobało się Kraszewskiemu. Znaleziona w gruzach
po 1883 r. tablica z piaskowca ze szczątkami napisu nosiła ponoć datę 1564.
Wmurowano ją później w ścianę bocznej klatki schodowej osiemnastowiecznego pałacu[7].
Z czasem zamek Mikołaja Radziwiłła
„Czarnego" został dość znacznie rozbudowany. W okresie międzywojennym, w
zbiorach Pawlikowskich, włączonych do Biblioteki Ossolineum we Lwowie,
znajdował się nie wiadomo przez kogo wykonany miedzioryt, przedstawiający
ówczesny zamek ołycki z lotu ptaka. Został na nim przedstawiony wyraźnie czworobok
sztucznie usypanych i podmurowanych wałów z czterema narożnymi bastionami i stojącymi
wewnątrz dziedzińca z trzech stron najróżnorodniejszego kształtu niewielkimi
budynkami. Oprócz dwóch baszt usytuowanych wewnątrz bastionów, dwie dalsze
stały w obrębie dziedzińca. Baszta najwyższa, czterokondygnacyjna, wznosiła się
przy pałacu. Sam pałac mieszkalny, według inwentarza z 1686 r.[8],
składał się z siedmiu zaledwie pokoi, kaplicy, sali górnej, czterech pokoi
dolnych i apteczki. Po prawej stronie bramy miały być też jeszcze jakieś
„pokoje drewniane". Poza tym wewnątrz dziedzińca mieściła się także
stajnia i dwie studnie, jedna w baszcie, druga pod wałem, między murami. W
1640 r. ks. Albrycht Stanisław Radziwiłł umieścić kazał nad bramą wjazdową
wielką tablicę z napisem łacińskim:
Deo ter optimo ter maximo
nec non
Augustac Virgini cantissimae puerperae Castrum hoc
omni se jurę expolians dicat sacratąue
Aeviternum
Gubernationem ejus Divo Michaeli Angelorum Principi
fortissimo bellatori
Commendat
Custodiam irwicto Martiri Argentinio cujus sacra lipsana
Ab Urbano VIII Pont. Maximo huc missa honorifice
asservantur
Committit
Cliens humillimus Albertus Stanislaus Radziwiłł S.R.I.
Princeps Dux in Ołyka & Nieświz [sic] M. D. Litt.
Can.
Sibi et successurae posteritti temporaneum vitae
praesentis dum Ea florida virebit Loculamentum
Relinquit
Anno reparatae salutis MDCXL Calendis Julii
[9].
Nad płytą stała mała figurka Matki Boskiej
Loretańskiej z białego alabastru, a na zwróconej w stronę dziedzińca facjacie,
mieszczącej się nad bramą przejazdową kaplicy, jeszcze dużych rozmiarów
kamienna statua św. Michała, ze skrzydłami z blachy żelaznej czy miedzianej
pozłacanej.
Mimo że po śmierci ks. Albrychta Stanisława
Radziwiłła ordynaci na Ołyce mieszkali głównie w Nieświeżu, zamek ołycki
rozbudowywano nadal. Świadczy o tym inwentarz ze stycznia 1737 r.[10] W tym czasie od strony miasteczka prowadziły do zamku „wrota całe malowane
prostą farbą w marmur". Dalej był most zwodzony nad fosą, a za nim brama
„z kamienia w kwadrat ciosana”, z przytoczoną wyżej inskrypcją i figurą Matki
Boskiej, nad którą umieszczony był „pręt żelazny wmurowany z kołkiem, gdzie
przed tym lampę wieszano”. Po bokach bramy mieściły się „na prętach żelaznych
indeksy takież do kompasów astronomicznych, przed tym w murze odmalowanych”.
Nad bramą „niby ganek murowany z cegły” postument dźwigał figurę z kamienia św.
Michała, wspomnianą już poprzednio. Z obu stron bramy stały kordegardy, przy
czym prawa przeznaczona była na więzienie, lewa zaś mieściła m.in. izbę, w
której przebywali sierżant i kapral milicji zamkowej. Tu też znajdowały się dwa
dawne skarbce. Po prawej stronie dziedzińca wznosiły się drewniane na podmurówce
oficyny, kryte dachem gontowym. W izbie narożnej oficyny pierwszej mieszkał
burgrabia, podczas gdy druga służyła jako pokoje gościnne dla dam. Oficyny
wyposażone były w podłogi zwykłe z tarcic, drzwi sosnowe „szafiaste”, „na
zawiasach żelaznych z hakami", okna oprawne częściowo w drewno, częściowo
w ołów, murowane kominki oraz piece kaflowe, z których jeden określony został
jako biały gładki, inny jako zielony w kwiatki ze zwieńczeniem w postaci
szczytu. W pobliżu oficyn stał murowany budynek kuchenny, piekarnia, stajnia i
wozownia.
Najciekawsza część opisowa inwentarza dotyczy
jednak domu mieszkalnego ordynatów. Określony on został jako „pałac murowany,
do którego wchodząc schody z obu stron okrągłe, z tarcie grubych, sosnowych na
górę". Pod pałacem ciągnęły się sklepione piwnice, wszystkie w dobrym
stanie. W niektórych Żydzi z miasteczka
przechowywali swoje wino. Po lewej stronie sieni, wyposażonej w komórkę do
zmywania naczynia kredensowego, znajdowała się wielka sala z podłogą ceglaną i
sklepieniem podpartym na centralnie umieszczonym filarze. W sali tej jadali
„Ichmość Panowie Pokojowi”. Inne drzwi prowadziły z sieni do „cukierni"
z zielonym kaflowym piecem, służącym do wypiekania biszkoptów. W końcu można
było przejść z sieni do kaplicy i kilku pokoi z kominkami „okrągłymi” i piecami
kailowymi. Przy jednym z tych pokoi mieścił się „pre-wet porządny”.
W sieni górnej drzwi z lewej strony wiodły
do sali oświetlonej siedmioma oknami, podobnie jak w oficynach oprawionymi
częściowo w ołów, częściowo w drewno. Sala ta miała podłogę „w skos kładzioną”,
piec zielony z herbami i galeryjkę dla kapeli z drzewa sosnowego. Była więc
znacznie wyższa od pomieszczeń pozostałych. Ponieważ znajdował się tam „stół
kredensowy”, sala górna służyła najprawdopodobniej do przyjęć, w czasie
których przygrywała orkiestra. Jeden z większych pokoi tejże kondygnacji, o
czterech oknach, „gdzie łóżko Xięstwa Ichmościów stawało”, służył widocznie
jako sypialny państwa domu. Miał on sufit pokryty pobielanym płótnem i piec
wyjątkowo nie kaflowy, lecz „farfurowy” z takimże kominkiem. W dwóch pokojach
sąsiednich mniejszych stały piece kaflowe okrągłe, w tym jeden biały, drugi
zielony, oba także z kominkami „szafiastymi". Jeszcze inny pokój
wyposażony był w piec „w kwadrat biały” i kominek. Na drugim piętrze mieściły
się dalsze pokoje mieszkalne oraz galeryjka z tarcic sosnowych, zapewne
zewnętrzna.
Opis tego bardzo jeszcze skromnego pałacu
kończy się w inwentarzu stwierdzeniem, iż budynek ów „reperacji wielkiej
potrzebuje a najbardziej w dachach". Uwaga ta odnosi się zresztą do
stanu wszystkich pozostałych. Być może, że inwentarz sporządzony został
właśnie tuż przed zamierzoną rozbudową starego zamku na nowoczesną wielkopańską
rezydencję, godną imienia Radziwiłłów. Niestety, na jego podstawie nie możemy
mieć nawet pojęcia o wyglądzie zewnętrznym poszczególnych budowli. Nie wiadomo
też, dlaczego dom mieszkalny książąt określany jest czasem mianem „starego
pałacu”, a kiedy indziej jako pałac „dolny" i „górny". Pewne
wyobrażenie o wielkości jego bryły może natomiast dawać liczba okien, których w
owym „starym" pałacu było 47, podczas gdy późniejszy miał ich liczbę
podwójną.
Przy opisie pokoi nie uwzględniano ruchomości.
Zostały one podane oddzielnie, przeważnie sumarycznie. I tak łóżek
zasługujących na uwagę było w tym czasie w pałacu trzy: jedno »2(; wszystkim
błękitne, podwójne adamaszkowe" i dwa z kotarami, jedno podwójne i drugie
pojedyncze. Dalej z umeblowania wykazuje spis 26 krzeseł „obitych kapami
płóciennymi”, 7 „taborecików nieobitych snycerską robotą”, 8 stołów wielkich i
aż 33 stoły małe, jeden stolik składany „dębowy okowany”, jakiś stół „we
cztyrech sztukach” i drugi „w ośmiu sztukach”, oba widocznie także składane.
Było jeszcze trochę innych taboretów i stołków, ale niektóre określone jako
„stare, nic nie warte”. Inwentarz wymienia ponadto kinkiety, określając je
jako „lustrów do ścian kryształowych czternaście”, dalej adamaszkowe portiery
oraz dywany, jeden duży „domowej roboty pod łóżko” i drugi mały pomarańczowy,
„namietnickiej roboty”. Nie znajdujemy natomiast w inwentarzu żadnych pozycji
dotyczących obrazów. Sporo pozycji dotyczy natomiast materiałów obiciowych
leżących w brytach, jak adamaszkowe błękitne „malowane kolorem różowym”,
płócienne malowane w paski, atłasowe w kolorze białym i zielonym, „szpalerowe”
i inne. Materiały te zgromadzone zostały już z myślą o rozbudowywanym zamku.
Poza spotykanymi we wszystkich innych tego
rodzaju wykazach przedmiotami domowego użytku znajdujemy jeszcze w inwentarzu
ołyckim z 1737 r. spisy sumaryczne szkła stołowego oraz kryształów. Było tam w
owym czasie mnóstwo kielichów „wielkich z nakrywami, kryształowych”, kieliszków
z herbami „pana kasztelana kaliskiego”, także kryształowych, różnego fasonu
kieliszków cienkich, „jedne z herbami, drugie bez herbów”, sporo „kuflów
rysowanych kryształowych z herbami”, „czarek bachusowych”, szklanek cienkich „z
Orłem i Trąbami”, szklaneczek kryształowych i wiele innych. Były też
najrozmaitsze butle, butelki i gąsiorki, także z herbami i bez herbów,
dziesięć „farfurowych cukierniczych półmisków”, misa „farfurowa z obręczem” i
jeden tylko talerz „farfurowy". Naturalnie inwentarz uwzględnia m.in.
także i garderobę. Było tego jednak stosunkowo niewiele, co potwierdzało także
fakt, że właściciele zamku bywali w Ołyce stosunkowo rzadko i tylko okazjonalnie.
Do okazji takich należało przyjęcie wydane w kwietniu 1725 r. w sześć dni po
ślubie Michała Kazimierza Radziwiłła z Franciszką Urszulą Wiśniowiecką.
Zgromadzeni wówczas w zamku goście oglądać mogli „fajerwerk", który
jednak „dla dyszczu nie udał się”[11].
Inwentarz następny w 1755 r., cytowany
częściowo przez G. Tomkowicza[12],
daje już zupełnie inny, niemal ostateczny obraz zamku. Nie może więc ulegać
wątpliwości, że rozbudowa jego miała miejsce w ramach zamkniętych latami
1737-1755. Zabudowany został wówczas cały czworobok dziedzińca. Prace te
prowadzone były w czasach ks. Michała Kazimierza Radziwiłła, który, choć
najczęściej przebywał w Nieświeżu, dbał jednak także o dwie inne wielkie,
należące do niego rezydencje historyczne, jak Żółkiew i Ołyka. W obu działali
ci sami architekci, sztukatorzy i inni rzemieślnicy. Pracami budowlanymi kierował
zarówno w Ołyce, jak Żółkwi nie znany z imienia Knakfus (Knackfuss). Swój
udział w nadaniu nowego wyglądu zamkowi mógł mieć również Jakub Fryczyński,
który w połowie XVIII w. pracował także w Żółkwi[13].
W końcu wszystkie skrzydła zamku ołyckiego mieściły kilkadziesiąt pokoi i sal.
Liczba ta nie zmieniła się już w sposób zasadniczy do 1939 r.
Opisany w inwentarzu z 1755 r. pałac mieszkalny,
ozdobiony od strony dziedzińca balkonem na kroksztynach, wchłonął najprawdopodobniej
budynek pierwotny, z zachowaniem m.in. sali na piętrze z oknami na przestrzał,
zajmującej całą jego szerokość. W nowym kształcie otrzymała ona jednak zamiast
dawnych siedmiu - okien dwanaście, sześć dużych i sześć nad nimi mniejszych,
w każdej ze ścian krótszych. Dano jej też najbogatszy wystrój w postaci
kominków, sztukaterii i malowideł ściennych, głównie o tematyce batalistycznej.
Jedno z nich przedstawiało Wjazd do Rzymu. W sali tej zawieszono też portrety
Stanisława Radziwiłła, pierwszego ordynata na Ołyce i jego żony Marianny z
Myszków (zm. w 1600 r.). Do sali „wielkiej” przylegała z jednej strony tej
samej długości, ale o jedno okno węższa, sala portretowa z czterdziestoma wizerunkami
Leszczyńskich, przywiezionymi z Rydzyny. Prócz portretów rodziny Leszczyńskich
było jeszcze w pałacu 9 wizerunków Radziwiłłów i 6 innych osób. Galeria
portretów radziwiłłowskich w liczbie 34 sztuk istniała już zresztą w zamku o
sto lat wcześniej. Według Szymona Starowolskiego[14] mieściła się ona w sali „wielkiej”, noszącej wówczas nazwę „Aula dualis”. Ciąg
antenatów rozpoczynał Mikołaj I Radziwiłł (zm. w 1509 r.), kończył zaś Jerzy
(1578-1613), kasztelan trocki. W grupie tej znajdował się także wizerunek
królowej Barbary.
Tę samą przestrzeń co sala portretowa, po
przeciwnej stronie sali „wielkiej", podzielono na dwa pomieszczenia.
Jedno, od strony dziedzińca, służyło jako pokój mieszkalny, drugie, od strony
wałów, mieściło klatkę schodową. Za salą portretową znajdowała się kaplica
dekorowana bogato sztukateriami oraz chińskimi kafelkami farfurowymi. Druga
kaplica, znacznie większa, z ołtarzem w murze „sztukaterską robotą
rżnięty[m]" i obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, usytuowana była nad
bramą wjazdową od strony miasta. Pokoje pałacowe wyposażono w piece z kafli
żółkiewskich. Niektóre z nich zdobiły orły radziwiłłowskie i „armatury”.
Mebli było wówczas w Ołyce stosunkowo
mało. Do obicia ich jak i do obicia ścian przygotowano wiele - w poprzednim
inwentarzu wspomnianych - materiałów w postaci atłasu w barwach zielonej i
białej, „plisiowego” karmazynowego, przetykanego złotem lub w żółte kwiaty, a
także aksamitu lub zwykłego płótna. Z atłasu, aksamitu lub adamaszku, obszytych
złotymi galonami, sporządzone też były kotary. Okna miały już firanki. Pokoje i
sale zaopatrzono, poza tym w dziewięć żyrandoli dwunastoświecowych, sześć
sześcioświecowych i ponad dwadzieścia j ar jednoświecowych kinkietów
ściennych. Zwierciadła różnej wielkości, umieszczone najczęściej nad damskimi
„gotowalniami”, miały przeważnie ramy czereśniowe lub orzechowe. Dywaniki, z
pewnością wschodnie, leżały zarówno na podłodze, jak na taboretach, stołkach i
zydlach. Inwentarz nie wspomina wprawdzie o „farfurach” dekoracyjnych, wylicza
jednak fajanse stołowe, w postaci czterech półmisków większych, jedenastu
mniejszych, teryn z nakrywami lub bez na-kryw, także jedenastu, jak również
talerzy, koszyków i koszyczków.
Obok portretów rodzinnych istniała jeszcze
w 1755 r. galeria innych obrazów, licząca ponad 150 sztuk. Jednostkowo
wymienia jednak inwentarz tylko niektóre, treści religijnej, jak np.
Zwiastowanie Naj. Panny, Męka Pańska, Św. Michał, Św. Franciszek, Św. Paweł.
Prócz Głowy św. Jana, malowanej na drewnie, były to najprawdopodobniej
malowidła olejne na płótnie, może kopie znanych arcydzieł, wszystkie oprawione
w ramy pozłacane. Największą grupę stanowiły, wszakże obrazy podane według
wielkości sumarycznie, a więc: „obrazków małych za szkłem w ramach pozłacanych,
sztuk 39”, „obrazków wielkich różnych” w ramach także pozłacanych, sztuk 9
itd. Ponieważ wszystkie one miały oprawę Pod szkłem, można przyjąć jako pewnik,
że w tym przypadku chodziło o sztychy i pastele. Nie ma w inwentarzu wzmianki o
bibliotece, wspomina się natomiast o małej kolekcji map różnych miast i
„genealogii królów”, wielkiej, podklejonej płótnem oraz dwóch małych. Wszystko
to wskazuje, że pałac przygotowany został do stałego czy też choćby dłuższego
pobytu właścicieli.
Oprócz pałacu wokół dziedzińca stały już
także niemal wszystkie inne znane z czasów późniejszych budowle, a więc oba
skrzydła, brama wjazdowa od strony miasteczka i kościoła, pawilony i
zabudowania o przeznaczeniu gospodarczym. Nie było tylko bramy i wieży od
strony wsi Turczyn, pod które położono dopiero wyprowadzone ponad ziemię fundamenty.
Około 1760 r. wszystkie człony zespołu rezydencjonalnego zostały już ukończone.
Wtedy też pokoje paradne pałacu i meble obito najprawdopodobniej zgromadzonymi
uprzednio materiałami atłasowymi, adamaszkowymi i innymi.
W początkach XIX w. zaczął się stopniowy
upadek zamku. W 1812 r. pałac zajęto na szpital, który mimo anulowania
sekwestru pozostał tam do 1836 r. W tym czasie zniszczone zostały zarówno
obicia, jak sztukaterie, malowidła ścienne i urządzenia. Ponieważ ówcześni
właściciele nie interesowali się nawet Nieświeżem, po usunięciu stamtąd
szpitala pałac stał pustką. Cytowany wyżej Kraszewski, który odwiedził Ołykę
ok. 1839 r., tak opisuje tę wielkopańską rezydencję: „zamek sam w roku jeszcze
1564, jak świadczy kamień z napisem, założony, obwiedziony murowaną fosą, do
której woda ze stawu i rzeki wpływa, zbudowany jest w kwadrat z bramami i
wieżami. Po rogach sterczą jeszcze bastiony okrągłe i kwadratowe, na dachach
orły Radziwiłłów. Rzadko widzieć tak cało dochowany zamek obronny, któremu brak
tylko dział w strzelnicach, zwodzonych mostów i więcej ludzi - bo w brukowanych
dziedzińcach zamkowych, po których echo się rozchodzi, znać, że życie opuściło
już dawno tę starożytną budowę”[15].
Dopiero w tym samym mniej więcej czasie,
gdy na ratunek zamkowi nieświeskiemu, pozostawionemu również swojemu losowi
przez spruszczonych właścicieli, pospieszyła cudzoziemka Maria de Castellane
Antoniowa Radziwiłłowa, Ołyką zaopiekował się - także wprawdzie z tej samej
linii pochodzący, ale gorący Polak - ks. Ferdynand Radziwiłł, XII
ordynat. Odnawianie tej szacownej
budowli zaczęto ok. 1860 r. od naprawy dachów i położenia nowej dachówki.
Odrestaurowano też część pokoi mieszkalnych. W 1882 r. Radziwiłłowie osiedli
znów w zamku przodków na stałe[16].
W swej postaci ostatecznej zamek ołycki,
zbudowany w okolicy piaszczystej i płaskiej, zupełnie różnej od innych stron
malowniczego i urodzajnego Wołynia, z powodu wtłoczenia go w wysokie, sztucznie
usypane okopy ziemne i mury obwarowań, widziany z daleka zupełnie nie sprawiał
wrażenia imponującego. Teren objęty budowlami zamkowymi wznosił się 15-20 m
ponad poziom otaczającego go gruntu. Od strony zewnętrznej wały obejmowały
czerwone ceglane mury, zwieńczone kordonem kamiennym i murem parapetowym. W
narożnikach wznosiły się potężne bastiony zbliżone kształtem do trójkątów typu
włoskiego, jeszcze przedvaubanowskiego.
Na dziedziniec zamkowy od strony
północno-zachodniej, czyli od Turczyna, wjeżdżało się najpierw na groblę,
następnie przez most i wreszcie prostą drogą lekko pod górę do bramy. U wylotu
drogi wjazdowej, pomiędzy dwoma pawilonami stały dwa dwukondygnacyjne budynki
bramne: jeden zewnętrzny w postaci długiej, rozciągniętej wzdłuż osi szyi i
drugi płytszy wewnętrzny. Budynek zewnętrzny przypominający nieco architekturę
kościelną w dolnej części mieścił półkoliście sklepioną bramę, w górnej
natomiast wielką salę z jednym dużym, prostokątnym oknem od frontu i czterema w
obu ścianach bocznych. Elewacja główna tej budowli rozczłonkowana była lizenami
i wąskimi płycinami. Wydatny ogzymsowany szczyt miał, podobnie jak brama,
kształt półkolisty. Po bokach szczytu stały niewielkie wieżyczki, nakryte
daszkiem stożkowym. Szczyt wieńczyła wieżyczka jeszcze niższa, kwadratowa, ale
o bokach dłuższych, z daszkiem czterospadowym. Pomiędzy zewnętrznym a
wewnętrznym budynkiem bramnym oraz bokami pawilonów zamknięty był niewielki,
zbliżony kształtem do owalu dziedzińczyk.
Ze wszystkich członów tworzących zespół
zamkowy, w połączeniu z bocznymi pawilonami, najokazalej prezentował się
budynek bramny wewnętrzny o planie wydłużonego ośmioboku. Spinając ze sobą w
jedną całość dwa pawilony, od strony dziedzińca miał on raczej wygląd ćwierć
kolistym łukiem zakreślonego ryzalitu. Na parterze mieścił również trzy
beczkowo sklepione prześwity, z których środkowy, przeznaczony dla pojazdów,
był szerszy, dwa zaś boczne nieco węższe. Rozczłonkowaną także lizenami i
płycinami elewację wieńczył wygięty na osi profilowany gzyms oraz ścianka
attykową. Ze środka wewnętrznego budynku bramnego wyrastała późnobarokowa
dwukondygnacyjna wieża zegarowa, z narożnikami zaokrąglonymi, pokrytymi
pilastrami i ze stopniowymi ustępami w licu fasad. Wieżę nakrywał dach
wielopołaciowy z baniastym hełmem zwieńczonym iglicą oraz wyciętym w metalowej
blasze czarnym orłem radziwiłłowskim. Dolna część wieży służyła jako pokój
widokowy, zaopatrzona, więc została w porte-fenetry oraz kute, żelazne
balustradki. Zegar mieścił się pomiędzy oknem kondygnacji górnej a gzymsem.
Dnia 30.04.1807 r. malarz Wincenty
Borkiewicz, działający uprzednio w Romanowie Ilińskich, podjął się wykonania w
ciągu trzech miesięcy dekoracji malarskiej w sali nad bramą (zapewne
zewnętrzną) według projektów przedstawionych przez architekta Leopolda
Szlegiella, autora projektu pałacu w Młynowie. Tenże Borkiewicz podpisał
następnie w lutym 1809 r. z ordynatem Dominikiem Radziwiłłem jeszcze jedną
umowę, tym razem na dekorowanie wnętrz pałacu, m.in. sypialni, gabinetu (motywy
pejzażowe), bawialni i nad-niszczonej przez wilgoć sali nad bramą[17].
Oba identycznego kształtu i wyglądu, połączone
ze sobą budynkiem bramnym, siedmioosiowe, założone na rzucie prostokąta pawilony,
z elewacjami rozczłonkowanymi również lizenami i płycinami, nakrywał wysoki
gładki dach czterospadowy. Znacznie niższy od piętra parter pawilonów
zaopatrzony został w okna małe, nieomal kwadratowe, piętro natomiast w duże
okna prostokątne. Elewacje wieńczył gzyms profilowany, łączący się w jedną
linię z gzymsem budynku bramnego.
Pomiędzy bramą z pawilonami a pałacem
rozciągał się ogromny cour d'honneur długości 100, szerokości 98 m. Nieco
niższe od pawilonów, również dwukondygnacyjne, ćwierć koliste przeprute
otworami arkadowymi łączniki wiązały z nimi boczne dwudziestosiedmioosiowe
skrzydła pałacu, nakryte gładkimi dachami dwuspadowymi. Oba skrzydła miały
wygląd niezwykle skromny. Monotonię ich wydłużonych elewacji łagodziły nieco
jedynie pilastry międzyokienne. Krótkie łączniki spinały także skrzydła w jedną
całość z bryłą pałacu.
Wyższy od pozostałych budowli zespołu,
gdyż trzykondygnacyjny pałac, wzniesiony na wysokich zbudowanych z kamienia
polnego i cegły sklepionych piwnicach, miał również plan prostokąta, nieco
jednak szerszego niż skrzydła. Jego siedemnastoosiowa elewacja, zwrócona w
stronę dziedzińca, prócz balkonu i dwóch portali nie otrzymała żadnego innego
akcentu architektonicznego. Balkon łączył trzy osie środkowe, portale zaś
umieszczone zostały na dwóch osiach sąsiednich. Patrząc na elewację od strony
dziedzińca, lewy z nich obejmował bramę przejazdową do miasteczka, prawy zaś
główne drzwi wejściowe do pałacu. W ciągu XIX w. balkon przestał istnieć, a
dewastacji uległy także portale. W początkach XX w. w elewacji dziedzińcowej
widoczne jeszcze były nikłe ślady fresków na resztkach tynków, które niemal
całkowicie poodpadały ze wszystkich budynków zespołu zamkowego.
Bardziej okazały wygląd miała dziewiętnastoosiowa
elewacja zewnętrzna pałacu, choć z tej strony był on tylko dwukondygnacyjny.
Cały parter przesłonięty bowiem został wysokim ziemnym, obmurowanym cegłami
tarasem widokowym. Występował tu pośrodku elewacji siedmioosiowy wydatny
ryzalit z wyodrębnionym trójosiowym ryzalitem pozornym, dekorowanym
pilastrami. W płaszczyznach zamkniętych ramami pilastrów mieściły się trzy
wysokie porte-fenetry wiodące z sali „wielkiej" na taras. Duże
prostokątne okna parteru, nieco większe pierwszego piętra oraz znacznie
mniejsze piętra drugiego całego pałacu osadzone były w wykonanych z
wygładzonego piaskowca obramieniach. Pałac nakrywał wysoki czterospadowy
gładki dach z dachówki, na odcinku ryzalitowym ożywiony trzema owalnymi
lukarnami.
Przylegający do zewnętrznej elewacji pałacu
taras miał dwa poziomy: bliższy budynkowi wyższy i o kilka stopni niższy
położony dalej. Oba obejmowały ramy kamiennej balustrady tralkowej z
ustawionymi na łączących je słupach kamiennymi kulami. Pod tarasem mieściły
się piwnice zaopatrzone w duże okratowane okna. W wysokiej jego ścianie wycięty
też został wielki, półkoliście zamknięty prześwit przeznaczony na bramę
wjazdową od strony miasteczka i kolegiaty. Zachowały się na niej częściowo
tynki i dwa pionowe pasy boni po bokach. Po prawej stronie bramy przejazdowej
znajdowały się niewielkie furty. Nad łukiem bramy następnej, przechodzącej pod
murami pałacu na dziedziniec, widniała duża metalowa płyta z tarczą herbową
Radziwiłłów i mitrą u góry.
Na zewnątrz murów zespołu mieszkalnego, za
zaokrąglonymi łącznikami leżały cztery małe dziedzińczyki. Po bokach pałacu
przy jego narożnikach zewnętrznych pod kątem do niego 45° stały dwa identyczne
podłużne pawilony z pięcioma oknami w elewacjach dłuższych i dwoma w krótszych,
nazywane potocznie „basztami”. Miały one nad poziomem wałów dwie kondygnacje,
wewnątrz zaś jeszcze jedną, podziemną.
Tynki obu pawilonów dzielone były pionowo zdwojonymi pilastrami -
płycinami. W jednym z pawilonów, w pokoju położonym w pobliżu schodów na
piętrze, pod warstwą tynku ok. 1910 r. odkryto zachowane we fragmentach freski
z XVIII w.[18] Na dwóch supraportach wyobrażały one pejzaże z pasterzami i włościanami, na
dwóch ścianach bocznych wnętrza gmachów sklepionych, a w dwóch skośnych
narożnikach postacie alegoryczne,
względnie mitologiczne. Może więc pawilony owe przeznaczono kiedyś na paradne
pokoje gościnne. Dwa dalsze podobne budynki stały przy dwóch innych łącznikach,
ale w ciągu XIX w. zniknęły z powierzchni ziemi. Obok śladów po jednym z nich
ocalał tylko murek z wieżyczkami.
Cały zamek otaczały mury zaopatrzone w dwa
rzędy strzelnic przeznaczonych na działa i broń ręczną. W części wałów
mieściły się kazamaty. Pod koniec XIX w. fortyfikacje miały już duże braki i
właściwie nie wiadomo, czy zostały kiedykolwiek wykończone. Niezły stan
wykazywały tylko dwa bastiony. Natomiast szerokie, wypełnione dawniej wodą
fosy stopniowo osuszano i wraz z pobliskimi podmokłymi dotąd łąkami zamieniano
cały teren na sady i ogrody owocowe i warzywne.
Rozpoczęta przez ks. Ferdynanda Radziwiłła
odbudowa zamku dotyczyła zarówno strony zewnętrznej, jak wewnętrznej. Prowadzono
ją etapami. Rekonstrukcją kierować miał w początkowym okresie Zygmunt
Gorgolewski, twórca m.in. Teatru Wielkiego we Lwowie[19].
W czasie restauracji zamku ołyckiego najwięcej
uwagi poświęcono - rzecz jasna -pałacowi, a szczególnie jego elewacji zwróconej
w stronę dziedzińca. Na trzech jej osiach środkowych w miejscu balkonu, który
odpadł, wzniesiony został w 1896 r., inspirowany niewątpliwie przez wawelski,
ganek o trzech arkadach i czterech smukłych kolumnach dźwigających taras
otoczony tralkową balustradą. Nakryto go jednospadowym daszkiem, podpartym
również kolumienkami. Na jednym ze skrajnych cokołów kolumienek górnych umieszczono
splecione ze sobą inicjały FR (Ferdynand Radziwiłł), na drugim PS (Pelagia
Sapieżanka), na dwóch zaś środkowych herby Trąby i Lis. Sklepioną bramę
przejazdową, jak też główne wejście do pałacu ujęto nowymi obramieniami i
portalami w stylu barokowym, do czego użyto częściowo sprowadzonego do Ołyki
kieleckiego marmuru. Nowe obramienia z piaskowca dano też wielu otworom
okiennym i drzwiowym. W ten sposób pałac zatracił nieco swą surowość.
Wewnątrz nową szatę otrzymała m.in. główna
klatka schodowa ze ścianami gładkimi i stopniami oraz balustradą górnego
podestu z czerwonego, także kieleckiego marmuru. Na parterze odrestaurowano
wielką salę ze sklepieniem wspartym na jednym filarze, służącą niegdyś jako
jadalna „panów pokojowych". Wmurowany tu został kominek, także z kieleckiego
marmuru, ozdobiony herbami Trąby i Lis. Drzwi prowadzące do sali otrzymały nowy
portal z takiego samego czerwonego marmuru jak schody, zaprojektowany w stylu
barokowym, zwieńczony kartuszem herbowym radziwiłłowskim. Sala ta, urządzona
kilkoma tuzinami wyściełanych suknem nowych krzeseł z wysokimi oparciami oraz
trzema wielkimi stołami, przeznaczona została do większych uroczystości. W
lipcu 1914 r. obchodzono tam złote wesele ks. Ferdynanda Radziwiłła. Z okazji
tej na portalu umieszczono, ułożony przez krakowskiego przyjaciela Radziwiłłów
prof. Kazimierza Morawskiego, jakiś napis „dedykacyjny" w języku
łacińskim. Wystrój sali był dziełem profesora arch. Juliusza Kłosa[20].
W 1913 r. w klatce schodowej wisiało kilka
portretów rodzinnych bez większej wartości artystycznej i dość duży obraz na
płótnie, przedstawiający Zaślubiny Mikołaja Radziwiłła Czarnego w zastępstwie
Zygmunta Augusta z arcyksiężniczką Katarzyną, wdową po księciu mantuańskim w
1553 r., pochodzący ponoć z Werek, a wcześniej najprawdopodobniej z Nieświeża.
Ustawiono tu również dwa jedwabne błękitne sztandary milicji nadwornej ks.
Karola „Panie Kochanku" z krucyfiksem pośrodku, napisem na wstędze „In
hoc signo vinces” i dwiema tarczami z monogramem K X R oraz Orłem Czarnym i
Trąbami na rogach osi przekątnej. Ponadto klatkę schodową zdobiła stara
drewniana rzeźba zrywającego się do lotu dużego, także czarnego orła. Na
piersiach miał on również tarczę z herbem Trąby, a u dołu kartusz z inicjałami
F H X R (Florian Hieronim Xsiążę Radziwiłł). Na pierwszym piętrze pałacu o
układzie dwutraktowym, z pokojami większymi od strony dziedzińca, a znacznie
mniejszymi od strony wałów i trzema salami zajmującymi całą szerokość budynku,
zrekonstruowana została przede wszystkim sala zwana początkowo „wielką”, a
później „białą”, do której, jak dawniej, wchodziło się bezpośrednio z klatki
schodowej. Przetrwały tam duże fragmenty sztukaterii osiemnastowiecznych,
które pozwoliły odtworzyć całość wystroju. Jak już powiedziano, sala ta miała
po trzy duże i trzy nad nimi małe okna, umieszczone w głębokich wnękach obu
ścian krótszych. Pośrodku każdej ze ścian dłuższych mieścił się natomiast
identycznego wyglądu kominek w bardzo bogatej oprawie, sięgającej niemal
sufitu. Tworzyły ją nakładające się na siebie rytmicznie pilastry płycinowe ze
stylizowanymi jońskimi kapitelami, połączone górą profilowanym półkoliście
wygiętym gzymsem, zamykające dość wąskie prostokątne zwierciadła. Ostatnio
złożone one były z jednej tylko tafli. Kominkowy odcinek ściany ujęty po bokach
jeszcze szerszymi, pojedynczymi pilastrami, wieńczył fryz dekoracyjny. Pomiędzy
gzymsem a fryzem występowały jeszcze dalsze elementy dekoracyjne w postaci
wazonów. Pozostałe odcinki ścian dzielone były również pionowo pilastrami
pojedynczymi lub w przypadku płaszczyzn międzyokiennych, zdwojonymi. Wielkie
gładkie, dwupoziomowe prostokąty, wypełnione niegdyś malowidłami, pozostały
puste. Na dolnych zawieszono kinkiety ścienne z lustrami i herbami, roboty
wprawdzie nowszej, ale wzorowane ściśle na modelach pochodzących z zamku
Zasławskiego. Górą pod gładką fasetą biegł szeroki gzyms profilowany. Na
plafonie, z którego zwisał wielki żyrandol wenecki, malarz Strzałecki wykonał
kopię jakiegoś obrazu mitologicznego z XVII w.[21] Sala, utrzymana w całości w tonacji białej, urządzona została meblami w stylu
Ludwika XVI, na które złożyło się kilka stołów, w tym jeden środkowy ogromny,
stoły i bankietki przyścienne, krzesła i fotele.
Jeden z odnowionych salonów mniejszych, w
kolorze także białym, otrzymał posadzkę ułożoną we wzór geometryczny, sufit
wsparty na bardzo mocno zarysowanych kroksztynach i nieco mniejszy niż w sali
„białej” kryształowy żyrandol wenecki. Płyciny ścian tego pokoju, poprzednio
może także obite atłasem lub jedwabiem albo też pokryte malowidłami, zawieszone
zostały gobelinami o tematyce fantastycznych krajobrazów. Stały tu meble w
stylu Ludwika XV. Jeszcze inny salonik, z posadzką także wzorzystą i ozdobnym
sufitem otrzymał miano „chińskiego”. Jego ściany ponad lamperiami pokrywały
bowiem w całości malowidła naśladujące pejzaże i ptaki chińskie. Urządzenie
trzeciego salonu składało się z mebli z różnych epok, nie zawsze zabytkowych.
Do cenniejszych należał stolik mahoniowy empirowy z pięknymi brązami. Inne
pokoje, typu mieszkalnego, urządzone były skromniej. We wszystkich położono
nowe posadzki i tynki, odmalowano okna i drzwi. Prócz antycznych, pałac
zapełniał się stopniowo także meblami nowymi, wykonanymi przez miejscowego
stolarza według dostarczonych mu wzorów. Meble w pokojach gościnnych malowane
były przez młodszą generację rodziny ordynata farbą wytwórni Aspinals Enamel.
Przed 1914 r. zgromadzono też w pałacu
trochę dzieł sztuki, w tym ceramikę nieborowską, kolorowe sztychy angielskie i
obrazy, wśród których wyróżniało się malowidło zatytułowane Walka światła z
cieniem Tiepola. Tuż przed pierwszą wojną światową ks. Ferdynand Radziwiłł
nabył dla zamku cenną bibliotekę, złożoną dotąd na plebanii kolegiaty.
Zawierała ona wiele inkunabułów, starych druków i rękopisów, najczęściej dotąd
nie znanych i nie wykorzystywanych. Księgozbiór ten, liczący w 1914 r. ok. 6000
tomów, uporządkował i skatalogował Piottuch-Kublicki. Po wybuchu pierwszej
wojny światowej wszystkie cenniejsze przedmioty z zamku i kolegiaty wywiezione
zostały do Moskwy, skąd po Traktacie Ryskim powróciły na miejsce[22].
Do 1914 r. zdążył też jeszcze ks. Ferdynand
Radziwiłł doprowadzić do względnego porządku prawe północno-wschodnie skrzydło
zamku, mieszczące od strony dziedzińca na parterze sklepione kuchnie, a na
piętrze pokoje gościnne. Biegnący wzdłuż całego budynku od strony wałów
korytarz łączył korpus główny zamku z pawilonami obok bramy. Skrzydło
przeciwległe zostało tylko zabezpieczone, bez konkretnego na razie
przeznaczenia. W jednym z pawilonów od wsi Turczyn umieszczono w dolnej
kondygnacji stajnie i wozownie, w drugim magazyny. Całkowicie odnowione zostały
także dwa małe pawilony przy pałacu i część szczególnie nadwerężonych przez
czas murów obronnych i fortyfikacji. Na wałach ustawiono armatki.
Pomyślany jako forteca obronna zamek
ołycki, zamknięty ściśle ramami obwarowań, nie miał nigdy parku. Nie było go,
gdzie urządzić także w czasach późniejszych. Trochę drzew rosło poza wałami od
strony kolegiaty, miasteczka i Turczyna, ale skrawki te nie nadawały się do
urządzenia ogrodu. Stary ogrodnik nazwiskiem Milewski ozdobił więc kwietnikami
i obsadził krzewami dekoracyjnymi wszystkie małe dziedzińczyki, wały, a także
główny podwórzec zamku, na którym rosło już kilka starych drzew i zachowały się
fontanny. Do zamku powróciło więc w pełni życie.
W latach 1914-1918 Ołyka znalazła się na
linii frontu. Walki w okolicznym terenie trwały latami. Rowy strzeleckie
biegły pomiędzy starym zamkiem a wspaniałym kościołem. Oba zabytki ocalały
wówczas cudem, jakkolwiek niejeden trafił w nie pocisk. Wnętrze zamku zostało
jednak w tym czasie zupełnie obrabowane i zniszczone. Powyrywano przy tym nawet
okna i drzwi z futryn, w znacznym stopniu uszkodzono dachy. Bardzo ucierpiała
też biblioteka, która niemal w całości pozostała na miejscu.
Po 1920 r. pod osobistym kierownictwem
ostatniego ordynata ołyckiego ks. Janusza Radziwiłła zamek został odnowiony
niemal całkowicie. Dawny wygląd odzyskał więc pałac i jedno z bocznych
skrzydeł, podczas gdy drugie do 1939 r. zdążono odrestaurować tylko w połowie.
Wnętrza pałacu unowocześniono przez zaprowadzenie w całym gmachu centralnego
ogrzewania, instalacji elektrycznej i wodociągowej. Urządzenie ruchome
uzupełnione zostało nowymi nabytkami poczynionymi w antykwariatach.
Biblioteka, znów całkowicie uporządkowana i wzbogacona nowymi nabytkami,
umieszczona została w jednym z pokoi przylegających do sali „białej”.
W 1939 r. pałac ponownie ogołocony został
ze wszystkiego. Niektóre dzieła sztuki, a wśród nich obrazy i gobeliny, jeszcze
w 1944 r. znajdować się miały w Muzeum w Łucku.
W okresie międzywojennym ordynacja ołycka
obejmowała obszar 42 000 ha. Zarządzał nią syn ostatniego właściciela Edmund
ks. Radziwiłł (1906 -1971), działacz gospodarczy i społeczny, od 1936 r. wójt
gminy Ołyka, wybrany na to stanowisko 92% głosów ludności polskiej, żydowskiej
i ukraińskiej[23].
Kolegiata. Z zamkiem radziwiłłowskim
ściśle łączyła się stojąca obok kolegiata, najwspanialszy chyba kościół Wołynia[24].
Na miejscu pierwotnej świątyni, skromniejszej, wzniesionej kosztem Piotra
Montygerdowicza „Białego”, w latach 1635-1640 ufundował ją Albrycht Stanisław
Radziwiłł, kanclerz wielki litewski. Kościół wybudowany został według projektu
Włocha, Jana Maliverny (Maliuerny), z którym współpracowali: prowizor Józef
Beffka, rzeźbiarz Melchior Erlenberg (którego nazwisko pisano także Ampelli,
Alembek, a niekiedy Lwowianin)[25],
dalej stolarz Michał Valda Germanus, rzemieślnicy: Jan Bączkiewicz, Stanisław
Marlowic, Kasper Sangori i „fabri contarii” Albert Sadowski oraz Jan
Grzeszowicz.
Kościół ołycki pod wezw. św. Trójcy był
budowlą barokową, typu bazylikowego, z fasadą rozczłonkowaną wertykalnie
pilastrami korynckimi i ogromnym napisem nad nimi: DEUS DE TUIS DONIS TIBI
OFFERIMUS oraz ustawionymi między pilastrami posagami św. św. Wojciecha,
Stanisława, Piotra i Pawła dłuta Melchiora Erlenberga. Fasadę wieńczył
zamknięty trójkątem fronton i dwie boczne, połączone z nim spływami wieżyczki.
Wielkie prostokątne pole frontonu wypełniała płaskorzeźba stiukowa, przedstawiająca
Matkę Boską w całej postaci, stojącą na półksiężycu wśród obłoków i główek
cherubinów.
Wnętrze świątyni, wyposażone również przez
Erlenberga, charakteryzowały doskonałe proporcje. Ściany szerokiej i widnej o
czterech przęsłach nawy środkowej dekorowały również pilastry. Na ich głowicach
stały rzeźby dwunastu apostołów. Wczesnobarokowe ołtarze, rzeźbione w marmurze
i alabastrze, jak też stalle kanoników w prezbiterium były dziełem Erlenberga,
ucznia Pfistera ze Lwowa. Oprócz obrazów o treści religijnej, jak np.
Zwiastowanie z XV w., daru Radziwiłłów, wisiało też w kościele kilka portretów
z epoki, w tym Piotra Montygerdowicza „Białego”, fundatora ks. Albrychta
Stanisława Radziwiłła i jego ojca Stanisława, marszałka w. litewskiego.
Pochowanym w kolegiacie ołyckiej niektórym
członkom rodziny fundatora poświęcono piękne nagrobki i epitafia, przeważnie z
marmuru i kolorowego alabastru. Jeden z nich, z czarnego marmuru i alabastru,
ozdobiony rzeźbą Pięta z alabastru, upamiętniać miał postać Albrychta
Stanisława Radziwiłła i jego żony Reginy z Eisenreichów. Inne dedykowane były
Marynie z Myszków Radziwiłłowej, matce fundatora, Mikołajowi Krzysztofowi
Radziwiłłowi, zmarłemu w wieku 26 lat i dwóm zmarłym w wieku dziecięcym
potomkom pierwszego ordynata ołyckiego Stanisława Radziwiłła: Stanisława (ur.
w 1590 r.) i Jerzego. Skromniejsze, późnorenesansowe i barokowe epitafia,
przeważnie z czarnego marmuru, poświęcono wybitniejszym kanonikom i proboszczom
kolegiaty.
W skarbcu kościelnym przechowywano
niezmiernej wartości - zarówno artystycznej jak zabytkowej - przedmioty kultu,
w tym barokowy srebrny relikwiarz św. Chavilli, męczennika z XVII w. i kilka
innych, duży pontyfikał z tej samej epoki, trzy srebrne monstrancje, hermy św.
Argentyna i Restytuta, kute w srebrze, pastorał srebrny, częściowo złocony z
1631 r. i dwa mniejsze z XIX w., artystycznie kuty srebrny dzbanek z tacką,
osiem ornatów z XVII i XVIII w., mitry i in.
[1] J. I. Kraszewski,
Wspomnienia Wołynia..., op. cit.,1. 1, s. 213.
[2] Por.: M. Baliński,
T. Lipiński, op. cit., t. 2, Warszawa 1844, s. 860-862; Słownik geograficzny,
t. 7, Warszawa 1886, s. 527; T. J.
Stecki, Radziwiłłowska Ołyka, „Przegląd Powszechny" 1887 [Kraków],
t. 6, 7; J. Dunin-Karwicki, Z zamglonej..., op. cit., s. 126 i n.
[3] Życiorys jego
podaje Polski słownik biograficzny, t. 21, Wrocław 1976, s. 675.
[4] Polski słownik
biograficzny, t. 12, Wrocław 1966/67, s. 517; B. Taurogiński, Z dziejów
Nieświeża, Warszawa 1937, s. 2 i n.
[5] B. Taurogiński,
op. cit., s. 187; Kotłubaj, Galeria nieświeska..., Wilno 1857, s. 257.
[6] K. Niesiecki, op.
cit., t. 8, Lipsk 1841, s. 60.
[7] Przy opisie zamku
ołyckiego autor w znacznym stopniu opierał się na najobszerniejszej dotąd jego
monografii: S. Tomkowie z, Ołyka, „Prace Komisji Historii Sztuki PAU" t.
3, Kraków 1923, s. 1 i n. Ostatnio wiele uwagi poświęcił zamkowi J. Kowalczyk,
Rezydencje magnackie późnobarokowe na Wołyniu i w Ziemi Lwowskiej. Korzystałem
z udostępnionego mi łaskawie przez Autora maszynopisu, przed drukiem tej pracy.
[8] Cytowanego przez
Tomkowicza, s. 4.
[9] Ibidem, s. 9.
[10] Dokument ten
zatytułowany jest „Inwentarz zamku ołyckiego z woli Jaśnie Oświeconego
Xiążęcia Jmci Michała Kazimierza Radziwiłła, Kasztelana Trockiego, Hetmana
Polnego W.…X.…Lit. z specyfikacją tak rzeczy w Skarbcu zostających, w sklepach
wina, szkła i innych rzeczy, przeze mnie niżej ręką własną, podpisanego sporządzony,
pisany w zamku ołyckim roku 1737 die 4-ta Januarii". Podpis na końcu
inwentarza brzmi: St. Piaskowski mp. Przed 1939 r. w zbiorach Wołyńskiego
Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Łucku. Po 1939 w Archiwum w Łucku. Fond 312, nr
120. Odpis autor zawdzięcza prof. Mieczysławowi Gębarowieżowi.
[11] J. Komorowski, op.
cit., s. 143.
[12] AGAD. Archiwum
Radziwiłłów, sygn. A. R. XXV
[13] M. Osiński, Zamek
w Żółkwi, Lwów 1933, s. 135-137. Autor pisze, że ów Knakfus był w Ołyce ogrodnikiem,
ale zatrudnionym także przy wielu innych przedsięwzięciach i że właśnie według
jego projektów przebudowywano zamek. Jako ogrodnik niewiele miał w Ołyce do
roboty, gdyż parku, ani nawet większego ogrodu tam jeszcze wówczas nie było.
Także S. Łoza, op. cit., s. 148,
wymienia Knakfusa, bez podania imienia, z informacją, że w latach 1767 — 1768
urządzał on na nowo ogród Krasińskich w Warszawie. Czy był on bratem bardziej
od niego głośnych Marcina i Jana Knackfussów? Czy też może którymś z nich we
wczesnych latach swej działalności?
[14] S. Starowolski,
Monumenta Sarmatorum, Cra-coviae 1655, s. 529 i n.
[15] J. I. Kraszewski,
Wspomnienia Wołynia..., op. cit.yt. 1, s. 213-214.
[16] M. Potocka
z Radziwiłłów, Z moich wspomnień,
Londyn 1983, s. 76.
[17] Słownik artystów
polskich, t. 1, Wrocław-Warszawa 1971, s. 211.
[18] Tak datuje je
Tomkowicz, op. cit., s. 11.
[19] Nazwisko
Gorgolewskiego jako autora projektu odbudowy zamku ołyckiego podaje M.
Orłowicz, op. cit., s. 197 oraz S. Łoza
w Polskim słowniku biograficznym, t. 8, Wrocław 1959/60, s. 316. Natomiast
według siostry ostatniego właściciela, Małgorzaty Franciszkowej Potockiej, op.
cit., s. 79, ekspertyzę murów przeprowadził i plan odbudowy zamku
opracował inny architekt
lwowski — Dobrogowski.
[20] M. Potocka, op.
cit., s. 250-251.
[21] S. Tomkowicz, op.
cit., s. 12.
[22] Informacje
dotyczące zamku ołyckiego z okresu międzywojennego zawdzięcza autor ostatniemu
właścicielowi, ks. Januszowi Radziwiłłowi. Por. także: E. Chwalewik, op.cit.,
t. 2, Warszawa 1927, s. 28.
[23] Polski słownik
biograficzny, t. 30, Wrocław 1987, s. 181.
[24] Szczegółowy opis
kolegiaty podaje S. Tomkowicz, op. cit., s. 14 i n. Por.: także M. Gębarowicz,
Szkice z historii sztuki XVII w., Toruń 1966, s. 21-25 oraz A. Miłobędzki, op.
cit., s. 282-283, 287, 314.
[25] Słownik artystów
polskich, op. cit., t. 1, s. 173.