MIZOCZ
Miasteczko Mizocz, położone nad
rzeką Stubłą, zwaną inaczej Stubełką jako osada po raz pierwszy miało być
wymienione w dokumencie księcia łucko-włodzimierskiego Lubarta Giedyminowicza
w 1322 r.[1] W 1594 r. rozległe okoliczne dobra nabył ks. Janusz Ostrogski i włączył je do
ordynacji. Około 1720 r. Mizocz z przyległymi folwarkami znajdował się w
posiadaniu przybyłej z Radomskiego rodziny Dunin-Karwickich h. Łabędź. Jednak,
wobec istniejącej jeszcze formalnie ordynacji ostrogskiej, dopiero w 1748 r. na
podstawie aktu kupna od ks. Janusza Sanguszki, ostatniego ordynata na Ostrogu,
faktycznym prawnym właścicielem został Józef Kajetan Dunin-Karwicki,
późniejszy kasztelan połaniecki i zawichojski (zm. w 1784 r.), żonaty z Heleną
Szembekówną. Był on synem Piotra Jarosława, podkomorzego sandomierskiego i
Izabelli Dunin-Brzezińskiej. Od połowy XVIII w. dobra mizockie pozostawały
nieprzerwanie w linii męskiej rodziny Dunin-Karwickich do września 1939 r.
Józef Dunin-Karwicki objął Mizocz
jako nędzną wioskę opustoszałą jeszcze w czasach Chmielnickiego. Aby ją
zaludnić na nowo, kasztelan zawichojski sprowadził na Wołyń polskich
osadników, głównie zaś zdolnych rzemieślników, których brak wówczas bardzo w
całej okolicy odczuwano. Miał on pięć córek i dwóch synów, Jana Nepomucena,
brygadiera kawalerii narodowej, oraz Krzysztofa, generała lejtnanta wojsk
polskich w kampanii 1794 r.[2] Klucz mizocki odziedziczył Krzysztof Dunin-Karwicki (ur. 1757 - zm. ok. 1820
r.), podobnie jak ojciec obok wysokiego stopnia wojskowego piastujący także
mandaty na sejmy. W jego czasach Mizocz stał się wielkim centrum kulturalnym i
towarzyskim. Po ostatnim rozbiorze Polski generał, porzuciwszy służbę
publiczną, osiadł na wsi na stałe, urządziwszy tam sobie wspaniałą rezydencję,
odwiedzaną przez rzesze gości przybywających czasem z drugiego krańca Polski.
Do świetności Mizocza walnie przyczyniła się małżonka generała, Franciszka z
Małachowskich. Usłuchawszy rady jej bliskiego krewnego, a swego przyjaciela
Tadeusza Czackiego, który w Mizoczu bywał częstym gościem, ufundował Krzysztof
Dunin-Karwicki w miasteczku szkołę parafialną funduszową, opartą hipotecznie
na jego dobrach. Oboje Karwiccy figurowali też na wykazie opiekunów Liceum
Krzemienieckiego, do którego na wychowanie oddali syna.
Kolejnym dziedzicem Mizocza był
syn Krzysztofa i Franciszki - Kazimierz Jan Dunin-Karwicki (1796-1852),
członek Komisji Edukacyjnej wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej, ożeniony z
Klementyną Rzyszczewską, a następnie wnuk Józef (1833-1910), autor pamiętników
i wielu szkiców historycznych z dziejów Wołynia, pisujący także pod pseudonimem
Józef Włast. Ożeniwszy się z Krystyną Nyko, córką Karola, rządził on Mizoczem
już od 1858 r., starając się o uprzemysłowienie folwarków przez zakładanie
cukrowni, hodowlę koni etc. Kontynuował także tradycje kulturalne swego
dziada, toteż i w jego czasach Mizocz słynął jako jeden z najbardziej
odwiedzanych i na wysokim poziomie stojących dworów wołyńskich. Józef Karwicki
pozostawił dwóch synów: Kazimierza (1860 -1931), żonatego z Heleną
Dunin-Borkowską (1872-1921), któremu w sukcesji przypadło Stubło, oraz Józefa
(ur. w 1870 r. w Mizoczu - zm. w 1940 r. w Kozielsku), żonatego z Martą
Zdziechowską, który otrzymał Mizocz i był jego właścicielem do września 1939
r.
Nie wiadomo, jaki architekt był
projektodawcą zakrojonej na wielkopańską, ale nie wykończonej ostatecznie
rezydencji w Mizoczu, ani też nie jest znana dokładna data jej powstania.
Przekazy rodzinne czas wybudowania wołyńskiej siedziby Karwickich
umiejscawiają w epoce stanisławowskiej[3].
Najprawdopodobniej jednak zachowany niemal w całości do wybuchu drugiej wojny
światowej zespół pałacowo-ogrodowy pochodził z ostatniego dziesięciolecia
XVIII w., kiedy to pod kierunkiem Dionizego Miklera założony został w Mizoczu
także rozległy ogród krajobrazowy[4].
Na zespół ten, usytuowany w zachodniej części miasteczka, składało się kilka
budowli utrzymanych w stylu klasycystycznym. Wznosiły się one wzdłuż osi
stanowiącej przedłużenie szerokiej lipowej alei wjazdowej, łączącej dwór z
kościołem.
Tuż przy wjeździe na ogromny
dziedziniec, po obu stronach drogi, równolegle do niej i ściśle naprzeciw
siebie stały dwa niewielkie, bliźniacze, parterowe budynki kordegardy
O planie krótkich prostokątów,
nakryte gładkim, czterospadowym
dachem gontowym, ozdobione wgłębnymi
portykami złożonymi z trzech kolumn. Dwie z nich stały na osiach zewnętrznych,
trzecia zaś na osi środkowej każdego z domków.
Dwa dalsze budynki, kryte również
gładkim dachem czterospadowym, ale dwukondygnacyjne, na planie bardzo
wydłużonych prostokątów, wznosiły się także naprzeciw siebie, w znacznie
jednak większej odległości niż kordegardy i już w obrębie parku. Do alei wjazdowej
ustawione były bokami krótszymi. Przy nich też występowały płytkie portyki w
wielkim porządku, każdy o dwóch parach kolumn dźwigających belkowanie i
trójkątne szczyty przebite okulusami. Pomiędzy kolumnami, w połowie ich
wysokości, mieściły się drewniane balkony. Według tradycji rodzinnej, oficyna
lewa służyć miała jako mieszkania oficerskie dla dowodzonego od 1789 r. przez
Krzysztofa Karwickiego pułku Przedniej Straży im. Królowej Jadwigi, prawa zaś
przeznaczona była zawsze dla służby.
W dość znacznej odległości od obu
oficyn, pośrodku parku, wzniesione zostały dwa także mocno wydłużone skrzydła
pałacu właściwego, które służyć miały jako pomieszczenia dla gości. Stojąc
równolegle do alei wjazdowej i osi głównej ogrodu, były one zwrócone do siebie
bokami dłuższymi i oddzielone gazonem. Właściwy korpus pałacu, który miał
zamknąć oś drogi, połączyć boczne skrzydła w jedną całość i nadać wykończonej
budowli kształt podkowy, nigdy nie został jednak zrealizowany. Chcąc uniknąć
powszechnie w owym czasie stosowanego szablonu, architekt, budujący pałac w
Mizoczu, także i w przypadku jego skrzydeł cztery portyki umieścił nie pośrodku
elewacji głównych, lecz przy pięcioosiowych bocznych. W założeniu swym oba
skrzydła składać się miały z jedenastoosiowej części środkowej parterowej i
dwóch trójosiowych części skrajnych, podwyższonych o niższe piętro. Część
środkowa, nakryta wysokim, gładkim dachem dwuspadowym, otrzymała wygląd bardzo
skromny. Jej zewnętrzny wystrój ograniczył się bowiem tylko do szerokich,
płaskich obramień okien i drzwi oraz profilowanego gzymsu wieńczącego. Części
piętrowe natomiast, wyodrębnione wyraźnie na kształt pawilonów, potraktowane
zostały z większą pieczołowitością. Miały one rzut
prostokątów, bokami krótszymi zwróconych do dziedzińca lub do parku. Obie
kondygnacje pawilonów, oddzielone od siebie szeroką opaską, pokrywały bonie.
Parter wyposażony został w bardzo wysokie okna prostokątne, piętro natomiast w
okna stosunkowo małe, niemal kwadratowe. Pięcioosiowe elewacje boczne wysunięto
płytkimi ryzalitami z portykami przyściennymi, ukształtowanymi inaczej od
strony południowej, czyli od wjazdu, inaczej od północnej. Portyki południowe
miały po cztery kolumny toskańskie ustawione pojedynczo, z nieznacznie tylko
szerszym interkolumnium. Dźwigały one rozczłonkowane lizenami i płycinami
belkowanie zamknięte wydatnym gzymsem oraz ściankami attykowymi schodkowymi.
Na osi mieściły się wysokie drzwi wejściowe, a nad nimi okna półkoliste.
Kolumny portyków pawilonów północno-wschodniego i północno-zachodniego
ustawione zostały parami. Pomiędzy nimi na wysokości piętra znajdowały się
balkony. Gładka attyka wieńczyła zarówno część ryzalitową, jak też całą
północną stronę pawilonów. Wszystkie pawilony nakrywał niezbyt wysoki gładki
dach czterospadowy, podobnie jak w częściach parterowych pobity gontami.
Pawilon południowo-wschodni
mieścił jedynie wielką, wysokości dwóch kondygnacji salę balową ze ścianami
stiukowymi w kolorze bladożółtym i sztukateriami białymi. Sala ta miała ponadto
galerię dla orkiestry wspartą na czterech, także stiukowych kolumnach i posadzkę
ze wzorzystego parkietu z przewodnim, powtarzającym się motywem gwiazdy. Poza
salą balową wszystkie inne pomieszczenia obu skrzydeł niezrealizowanego pałacu,
z których wschodnie mieściło początkowo apartamenty mieszkalne, a zachodnie
głównie pokoje gościnne, miały wyposażenie nieruchome stosunkowo skromne.
Sala jadalna, salony i kilka innych pokoi reprezentacyjnych miały posadzki
zwykłe, sufity gładkie z żyrandolami, piece i kominki murowane. Oba skrzydła
ulegały w ciągu XIX w. najrozmaitszym przeróbkom. Litografia H. Peyera, na
której wyeksponował on głównie skrzydło wschodnie, zawiera prawdopodobnie
wiele elementów fantazji. Dwóch cylindrycznych baszt podobno nigdy tam nie
było.
Pod koniec XIX w. znaczną część
skrzydła wschodniego zniszczył pożar. Spłonęła wówczas także sala balowa. Po
pożarze siedzibę swą urządzili właściciele Mizocza w skrzydle zachodnim. Ze
skrzydła wschodniego odbudowano tylko pawilony, nie rekonstruując jednak sali
balowej. W okresie międzywojennym oba spięte zostały w jedną całość za pomocą
półkoliście w stronę ogrodu wygiętej balustrady. W tym samym czasie ówczesny
dziedzic Józef Karwicki, bardzo pieczołowicie utrzymujący wszystkie zabudowania
i park, na miejscu nie-wybudowanego głównego korpusu pałacu urządził taras,
ujęty w ramy podobnej balustrady tralkowej, jaka połączyła ze sobą pawilony.
Z tarasu tego i całego dziedzińca otwierał się bardzo piękny widok na łagodnym
stokiem ku stawowi opadający fragment ogrodu. Taras z balustradą dodany został
także przed głównym wejściem do skrzydła zachodniego, na osi jego części
parterowej.
Do pierwszej wojny światowej dwór
w Mizoczu miał zarówno antyczne urządzenie, uratowane z pożaru, jak też
poważne zbiory. Do szczególnie cennych pamiątek rodzinnych należały portrety
przodków, w tym dwa pędzla Jana Chrzciciela Lampiego starszego, przedstawiające
gen. Krzysztofa Karwickiego w mundurze i jego małżonkę Franciszkę z Małachowskich
w stroju fantastycznym[5].
Dużą wartość ogólnonarodową przedstawiało też archiwum z oryginałami akt
kanclerskich od 1513 r. do 1793 r. Zawierało ono m.in. akta kanclerzy Jana
Szembeka i Jana Małachowskiego. Ostatnie dostały się do Mizocza wraz z ręką
córki Jacka Małachowskiego, Franciszki, zamężnej za gen. Krzysztofem
Dunin-Karwickim. Była, poza tym w siedzibie Karwickich bogata biblioteka,
kolekcja map dotyczących ziem polskich, zbiór diariuszy sejmowych pochodzących
z księgozbioru Załuskich i króla Stanisława Augusta oraz wiele mów i listów
nie drukowanych, w tym korespondencja i rozkazy Kościuszki[6].
Z zawieruchy pierwszej wojny światowej uratowała się tylko część zbiorów. Po
uporządkowaniu ich przez Jadwigę Karwicką została ona przekazana do Biblioteki
Krasińskich w Warszawie, gdzie spłonęła podczas drugiej wojny światowej[7].
W końcu należy jeszcze wspomnieć o zbiorach starej porcelany i szkła, które w
latach 1917-1920 podzieliły losy innych kolekcji[8].
Z mebli do 1939 r. przetrwało tylko biedermeierowskie urządzenie saloniku „różowego"
oraz kilka sztuk pojedynczych w stylu empire i starszych.
Okalający zabudowania pałacowe
kilkunastohektarowy park utrzymany był w stylu angielskim, charakterystycznym
dla ogrodów założonych przez Miklera, Rosły w nim wspaniałe okazy sędziwych
drzew, zarówno liściastych jak szpilkowych, umiejętnie rozsadzonych, z wieloma
prześwitami, zharmonizowanych z licznymi fragmentami architektonicznymi, jak
wspomniane balustrady, tarasy, baseniki, oranżerie. Od strony przeciwległej bramie
wjazdowej ogród dochodził do malowniczego stawu, utworzonego przez szeroko
rozlane wody rzeki Stubło. Pewien wpływ na urządzenie parku miała
przypuszczalnie zaprzyjaźniona z generałową Karwicką Izabella z Flemmingów
Czartoryska, założycielka Puław, która często bywała w Mizoczu. Na pamiątkę
którejś jej wizyty wybudowano nad stawem sztuczną kamienną grotę, otoczoną
niebotycznymi świerkami. Jako niespodziankę i pamiątkę dla miłej gospodyni
kazała ks. Izabella umieścić na ścianach groty dwie tablice. Napis na jednej z
nich, widocznej na prawo od wejścia, głosił: „Ten kamień wsadzony przez Xiężnę
z Flemmingów Czartoryska, Roku 1805 dn. 15 Augusta Wdzięczność i przyjaźń
pamiątkę tę zachowa''. Napis po stronie lewej brzmiał następująco: „Miłość z
przyjaźnią Warn tę taśmę wije. Świeżych kwiatów niech im ciągle czas dodaje.
Tego z serca całego Warn wdzięczność życzy". Po przeciwległej stronie
stawu rozciągał się zwierzyniec, połączony z parkiem za pomocą grobli[9].
Gen. Krzysztof Dunin-Karwicki
rozpoczął także w Mizoczu budowę kościoła rzymskokatolickiego, usytuowanego na
drugim końcu tej samej alei lipowej, która miała być zamknięta głównym
korpusem pałacu. Budowli owej, zaprojektowanej również w stylu klasycystycznym,
powiązanej ściśle z rezydencją, nie zdołał jednak wykończyć. Uczynił to dopiero
syn Kazimierz już po roku 1830.
Wnętrze świątyni mizockiej, z
fasadą ozdobioną sześciokolumnowym portykiem, w dwóch bocznych ołtarzach
mieściło obrazy niewiadomego pędzla, przedstawiające męczeństwo św. Wawrzyńca.
W kościele była także kopia portretu fundatora, wykonana z oryginału Lampiego.
Na prawo od wejścia, w artystycznym brązowym sarkofagu zamknięto serce żony
generała, Franciszki. Znajdowało się jeszcze wewnątrz kilka marmurowych epitafiów
nowszej daty, w tym ks. Jadwigi Lubomirskiej z Dermania „Od wiernych przyjaciół".
W podziemiach mieściły się groby rodzinne Dunin-Karwickich.
[1] Słownik geograficzny, t. 6, Warszawa 1885, s. 513.
Obszerne wiadomości dotyczące dziejów Mizocza znajdujemy ponadto na wielu
kartach pamiętników Józefa Dunin-Karwickiego; Z moich wspomnień, t. 1,
Warszawa 1901, ale przede wszystkim w pracy tegoż autora pt. Z zamglonej i
niedawno minionej przeszłości, Seria 2, Warszawa 1901, s. 18 in.
[2] Por.: Polski słownik biograficzny, t. 12, Wrocław
1966, s. 151.
[3] Informacje dotyczące dworu w Mizoczu zawdzięczam
bratanicy ostatniego właściciela, Marii z Dunin-Kar-wickich Zapolskiej ze
Stubła.
[4] A. Przezdziecki, op. cit., t. 2, s. 134.
[5] Reprodukowane w pracy K. Pułaskiego, op. cit., s. 95,
97.
[6] Por.: K. J., Mizocz, „Ziemia" 1914, nr 16, oraz
E. Chwalewik, op. cit., t. 1, Warszawa 1926, s. 461.
[7] Pewne pojęcie o wartości archiwum mizockiego dają też
przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej odpisy nie których dokumentów,
sporządzone w drugiej połowie XIX w. z inicjatywy Eligiusza
Korwin-Piotrowskiego, prezesa Sądu Głównego Wołyńskiego, w celach wydawniczych,
która to publikacja nie doszło jednak do skutku. Należą do nich kopie części
wspomnianych dokumentów, zebrane pod wspólnym tytułem Akta kanclerskie za panowania
Augusta Drugiego, Augusta Trzeciego i Stanisława Augusta a za kanclerstwa Jana
Szembeka, Jana Małachowskiego, Jacka Małachowskiego... W Bibliotece Jagiellońskiej
znalazły się ponadto odpisy diariuszy sejmowych, jak też kopia Protocollon
expeditionum cancellariatus Regni Poloniae anni 1515. Por.: A. Jałbrzykowska,
J. Zathey, Inwentarz rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej, cz. 1, Kraków 1962,
s. 132.
[8] M. Orłowicz, op. cit., s. 338.
[9] Na temat parku w Mizoczu pisali m.in.: K. Żelechowska,
G. Ciołek, op. cit., s. 30 i n.