ŁASZKI
Łaszki, położone niedaleko Starego Konstantynowa, wchodziły początkowo w
skład włości sanguszkowskich. Na mocy „transakcji kolbuszowskiej” z 1753 r.
dobra te od Sanguszków przeszły do Antoniego Lubomirskiego, a od niego
prawdopodobnie do Jana Antoniego Czarneckiego h. Prus III, kasztelana wiskiego
i bracławskiego[1].
W 1823 r. właścicielami Łaszek byli dwaj bracia Czarneccy, Jan i Antoni,
synowie Franciszka Władysława i Anieli z Korzeniewskich, wnukowie kasztelana.
Artur Czarnecki, syn Jana i N. Sierzputowskiej, w zamian za wieś na Polesiu
odstąpił w 1849 r. Łaszki rodzinie Głębockich h. Doliwa.
Pierwszym dziedzicem Łaszek z rodziny Głębockich był Jan Kanty II (1822-1882),
wnuk Michała,
wojskiego owruckiego, marszałka szlachty, i Marianny Czaykowskiej. Oprócz
Laszek posiadał on jeszcze Pleszczówkę, Kalinówkę i Chochołówkę pod samym
Żytomierzem, Babin i Kisiele na Wołyniu, a Iwankowce i Natalin w powiecie
lityńskim. Jan Kanty II Głębocki z małżeństwa zawarte 1860 r. z Natalią
Mazaraki miał dwóch synów: Bohdana, żonatego z Marią Mazaraki i Jana Kantego
III oraz trzy córki. W Łaszkach gospodarował początkowo Bohdan Głęboćki
(1870-1918). W wyniku przeprowadzonych między braćmi działów, Łaszki, Pleszczówkę,
Kalinówkę i Chochołówkę objął jednak Jan Kanty, podczas gdy Bohdan dostał
Kantówkę, Iwankowce i Natolin, a później nabył jeszcze od Dorożyńskich
Rusanówkę, Własówkę i Teleżyńce. Jan Kanty III Głębocki był ostatnim
właścicielem Łaszek do 1917 r.
Do tego czasu istniał tam stary pałac, interesujący
głównie powodu bogatych wnętrz[2]. Nie był
on jednak budowlą pochodzącą w całości z tej samej epoki. W dodatku ulegał
różnym przebudowom, co w jeszcze większym stopniu zatarło jego dawniejszy
bardziej jednolity charakter. Odbiło się to przede wszystkim na wyglądzie
zewnętrznym budowli.
Najstarszą częścią powstałego później zespołu był dawny dwór kasztelana
Jana Antoniego Czarneckiego, rezydującego zresztą stale nie w Łaszkach, lecz w
Lubieszowie, wzniesiony najpóźniej w drugiej połowie XVIII w. Budowla ta,
stosunkowo niewielka, parterowa, założona na planie prostokąta, kryta wysokim dachem
naczółkowym, w początkach XIX w. i później uległa znacznym przeobrażeniom wewnętrznym.
W tym czasie służyła bowiem wyłącznie jako mieszkanie administratorów i oficjalistów.
Od strony zewnętrznej zachowała jego dawny wygląd. Najbardziej charakterystyczną
jej cechą był ciągnący się wzdłuż całej strony frontowej kolumnowy podcień.
Pod koniec XVIII w. lub w początkach XIX w. Czarneccy wybudowali w
Łaszkach, w odległości kilkunastu metrów od starego, dwór nowy, usytuowany do
poprzedniego pod kątem prostym. Starszy przeznaczyli na oficynę. W
przeciwieństwie do innych powstałych w tym samym czasie budynków klasycystycznych,
pałacu nie wykończono zgodnie z projektem nieznanego architekta. Przekazy
rodzinne przypisują go Włochowi, sprowadzonemu do Polski przez słynnego
pamiętnikarza Seweryna Bukara, który budować miał także pałac w Eliaszówce i
dwór w Adampolu[3].
Według tego samego źródła, Włosi wykonali również stiukowe dekoracje sal i
pokoi. Nowy pałac otrzymał także rzut prostokąta, ale bardziej niż poprzedni
dwór wydłużonego. Był on murowany z cegły, dwukondygnacyjny, nakryty wysokim dachem
czterospadowym. Dziesięcioosiową elewację frontową pałacu akcentowały dwa
trójosiowe symetrycznie rozmieszczone pozorne ryzality, zamknięte trójkątnymi
szczytami. Dopiero pod koniec XIX w. Głęboccy dodali do środkowej części
budynku pomiędzy ryzalitami głęboki podjazd arkadowy, dźwiga obszerny taras
otoczony kamienną balustradą tralkową. W tym samym czasie przy prawej elewacji
bocznej wzniesiona została trzypiętrowa, czworoboczna wieża z wysokim dachem
namiotowym, elewację zaś boczną lewą zamknięto trójkątnym frontonem. Elewacja
ogrodowa, dzielona pionowo pasami boni na pięć jednakowych dwuosiowych
odcinków, otrzymała wygląd symetryczny. Sprawiła to ścianka attykowa,
występująca nad dwiema osiami skrajnymi oraz pseudoryzalit, zwieńczony
trójkątnym frontonem z portykiem o czterech, ustawionych w półkole kolumnach
jońskich, akcentujący oś trzecią i czwartą, licząc od końca. Być może, że dla
symetrii podobny portyk stanąć miał także po drugiej stronie osi środkowych,
zdecydowano się jednak na rozwiązanie inne. Na zewnętrzny wystrój pałacu
składały się prócz pasów boni gładkie obramienia okien, na parterze dwudzielnych,
prostokątnych, na piętrze trójdzielnych, ale mniejszych, kwadratowych, dalej
gładka opaska między kondygnacyjna oraz profilowany gzyms wieńczący.
Dość znacznie przebudowali Głęboccy parter pałacu, wyższy od piętra, dotąd
dwutraktowy o układzie symetrycznym. Dotyczyło to przede wszystkim głównej
sieni wejściowej, w której zlikwidowano sufit, tworząc w ten sposób
dwukondygnacyjny hall. Po przebudowie ściany jego wyłożone zostały prostokątnymi
dębowymi płytkami, ujętymi w ramy. Na wprost wejścia z arkadowego podjazdu umieszczono
także dębowe, szerokie schody wiodące na piętro, z galeryjką otaczającą hall w
kondygnacji górnej. Plafon*ozdobiono rzeźbionym w dębie orłem jagiellońskim na
amarantowym tle wpisanym w koło. Od niego promieniście rozchodziły się dębowe
kasetony. Na parterze prawy róg obok schodów zajął duży, dębowy kominek z
wyrzeźbionym na nim herbem Doliwa. Na kominku ustawiono brązowe kandelabry.
Hall miał urządzenie złożone ze stołu i krzeseł z wysokimi oparciami, utrzymane
w stylu „gdańskim”.
Żadnym przeróbkom nie poddano całej prawej strony pałacu. Gruntowne zmiany
przeprowadzono natomiast w lewym odcinku traktu frontowego. Początkowo mieściły
się tam trzy duże, leżące w amfiladzie pokoje mieszkalne. Pokoje te podzielono
na szereg mniejszych, przeznaczając je na cele gospodarcze. Wszystkie obcięto
przy tym o połowę głębokości, gdyż wzdłuż ściany frontowej przeprowadzono
szeroki korytarz, łączący hall z ogrodem zimowym. Z korytarza tego wchodziło
się także do ogromnej sali jadalnej. Z sali tej, mogącej w czasach większych
uroczystości pomieścić do 200 osób, ściany, podobnie jak w hallu, pokryte były
dębową boazerią, skomponowaną z ujętych w prostokątne ramy małych płaszczyzn,
plafon zaś kasetonami kwadratowymi. Z sufitu zwisały dwa wielkie kryształowe żyrandole.
Wzdłuż ścian rozmieszczone były podobne kinkiety. Posadzka o ciemnobrunatnym
odcieniu składała się z dębowych klepek. Środek dłuższej wewnętrznej
ściany zajmował dębowy kominek, nad którym wisiały półki ze szczególnie cennymi starymi
srebrami rodzinnymi. Przy ścianie przeciwległej pomiędzy oknami stał bufet. Podobnie
jak boazerie, kasetony, obramienia drzwi i okien, również i meble, w tym stół
oraz obite skórą krzesła z wysokimi, rzeźbionymi oparciami wykonane były z
dębu. Na kominku i bufecie stały wieloramienne srebrne kandelabry, na ścianach
zaś wisiały nowsze portrety członków rodziny Głębockich, pędzla częstego
gościa Łaszek, Leona Wyczółkowskiego, utrzymane w dość ciemnej tonacji. Dwa z
nich przedstawiały Jana i Natalię Głębockich w naturalnej wielkości, zaś pięć
pozostałych - popiersia ich dzieci, malowane w owalach.
Z hallu na prawo wchodziło się do wydłużonego w kształcie salonu
„białego”, służącego także jako sala balowa. Miał on powierzchnię niemal równą
powierzchni sali jadalnej i zajmował całą szerokość domu. Oświetlały go dwa
okna umieszczone w elewacji frontowej i jedno okno oraz oszklone drzwi
wychodzące na portyk ogrodowy. Salon ten miał ściany z białego polerowanego
stiuku, a w nich półkoliście zamknięte, ujęte w profilowane ramy płytkie wnęki
mieszczące prostokątne o zaokrąglonych rogach piece. Wieńczyły je wazony ze
spadającymi z ich wnętrza gałązkami. Także przed piecami stały ogromne urny z
białego alabastru kształtu wysmukłych grackich amfor, pokryte bogatymi
płaskorzeźbami. Górą obiegał salę szeroki fryz z tryglifami i metopami,
wypełnionymi m.in. powtarzającym się motywem gryfów, oraz profilowany wydatny
gzyms, wsparty na kroksztynach. Plafon w całości pokrywały sztukaterie w
postaci kasetonów z rozetami. Zwisały stamtąd dwa żyrandole sporządzone z
brązu i rżniętych kryształków, pochodzących z wołyńskiej szlifiemi w Cudnowie.
Posadzkę tworzyła kompozycja złożona z kilku gatunków drewna wpisana w ramy
kwadratów. Przy ścianie ogrodowej, w pewnej od niej odległości, stały dwie, również
z białego stiuku kolumny, dzielące salę na dwie nierównej wielkości części.
Przed 1914 r. kolumny te oddzielono ściankami działowymi i w ten sposób w obu
rogach salonu utworzono dwa małe gabineciki, które bardzo zepsuły proporcje i
harmonię sali. W jednym z nich umieszczono żelazne kręcone schodki, prowadzące
na piętro bezpośrednio do salonu „żółtego”, a w drugim windę. Pochodzące z
końca XIX w. meble stojące w salonie „białym” nie harmonizowały z jego
wystrojem. Salon „biały” miał czworo drzwi, z których jedne, po lewej stronie,
prowadziły do hallu, inne do usytuowanego na szerokości hallu od ogrodu salonu
zwanego „niebieskim”. Po prawej stronie jedne drzwi wiodły do narożnego
ogrodowego salonu „koralowego” i do niegdyś narożnego frontowego, służącego
jako bilardowy, nazywanego jednak także salą „portretową”. Przy nim stanęła
później wieża. Wszystkie te pomieszczenia powiązane były ze sobą amfiladowym
układem drzwi.
Salon „niebieski”, zwany tak od koloru ścian, zdobił szeroki biały fryz o
motywach empirowych. Plafon pokrywały stiukowe kasetony. Parkiet z dębu
ciemnego miał wstawki z drewna jaśniejszego. Jako oświetlenie wieczorne
służyły kinkiety ścienne z pozłacanego brązu. Wisiał tu obraz zatytułowany Pankracy i hrabia Henryk, pędzla
Ludwika Stasiaka, o wymiarach ok. 160 x 120 cm. Meble dębowe, nawiązujące
stylem do elementów gotyku, także nie przedstawiały większej wartości. Wyróżniał
się jedynie stół autentyczny Boulle, inkrustowany brązem.
Za najpiękniejszy uchodził w Łaszkach salon „koralowy”. Miał on ściany z
polerowanego stiuku barwy koralowej, a plafon pokryty sztukateriami
utrzymanymi w stylu włoskiego renesansu. Posadzkę tworzyły tu także kwadraty
dębowe ze wstawkami jaśniejszego drewna, ukształtowanymi w czworolistne
symetryczne rozety o wąskich płatkach. Pośrodku ściany stycznej z salą
bilardową znajdował się kominek z szarobiałego marmuru, w którego obramienie
wprawiono różnej wielkości korale. Nad kominkiem wisiało duże owalne lustro w
złoconej empirowej ramie, zwieńczonej kokardą. Przed kominkiem stał okrągły
stolik na jednej nóżce z podnoszonym pionowo blatem, inkrustowanym masą perłową
i różnymi kolorami drewna, tworzącymi bukiet kwiatów. Kominek zdobił zegar z
brązu złoconego, przykryty szklanym kloszem. Naprzeciw drzwi do sali balowej
wisiał obraz Jana Matejki Chrzest
Warneńczyka[4]. W salonie
„koralowym” stały meble z ciemnego drewna, kryte jasnym adamaszkiem w
bladoróżowy deseń kwiatowy. Wyróżniały się tu, wszakże tylko dwie szafki Boulle
z czarnego drewna, inkrustowane brązem i kością słoniową.
Sala bilardowa, o wymiarach około 6 x 8 m, do dwóch trzecich swej wysokości
miała ściany wyłożone gładko polerowanym mahoniem, część górną zaś malowaną na
kolor ciemnozielony. Z białego, gładkiego sufitu zwisał wielki żyrandol na
świece z pozłacanego brązu. Podobne kinkiety dekorowały ściany, W sali tej
wisiały stare portrety rodzinne, przedstawiające różnych Głębockich, Czakowskich
i Pruszyńskich. Pośrodku stał stół bilardowy, a wzdłuż ścian krzesła obite
zieloną skórą.
Do prawej części pałacu dobudowali jeszcze Głęboccy oprócz wieży duży pokój
ze ścianami oklejonymi ciemnymi tapetami, służący jako „fumoir”. Urządzono go
miękkimi klubowymi meblami ze stolikami do gry w karty. Z pokoju umieszczonego
na najwyższym piętrze wieży roztaczał się wspaniały widok na bardzo malowniczą,
pełną starych dworów w cienistych parkach, okolicę.
Na piętrze pałacu, w stanie zbliżonym do pierwotnego zachowała się tylko amfilada
pięciu dużych pokoi, tworzących trakt ogrodowy. Pokoje położone od strony
podjazdu były przebudowane dwukrotnie, celem ich zmniejszenia i uczynienia
bardziej praktycznymi. Ponieważ górna kondygnacja miała charakter jedynie
mieszkalny, jej wyposażenie nieruchome i ruchome było znacznie skromniejsze niż
parteru i nie wychodziło poza ramy przeciętności. Ale i tu mieściły się dwa
salony oraz mała jadalnia, przeznaczona do użytku codziennego i bardziej intymnych
przyjęć. Obok hallu znajdowała się też salka biblioteczna z ustawionymi dokoła
ścian, sięgającymi sufitów oszklonymi szafami. Na podłodze leżał wielki dywan smyrneński.
Pośrodku stał duży stół i fotele obite ciemnobrązową skórą. Biblioteka liczyła kilka
tysięcy tomów, zwiezionych do Łaszek z różnych dawnych siedzib rodziny Głębockich.
W księgozbiorze było więc wiele starych wydawnictw obok nowszych i
współczesnych, w tym sporo ciągów czasopism. W początkach XX w. Jan Głębocki
zaprosił do Łaszek Piottuch-Kublickiego, prowadzącego wówczas bibliotekę ks.
Romana Sanguszki w Gumniskach. Poświęciwszy na to rok pracy, uporządkował on
cały księgozbiór, ułożył działami i opracował katalog, który wraz z książkami w
czasie pierwszej wojny światowej uległ zniszczeniu.
Może jeszcze cenniejsze od księgozbioru było archiwum rodzinne Głębockich i
rodzin z nimi spokrewnionych. Wśród papierów znajdowały się m.in.
korespondencja oraz inne dokumenty, dotyczące działalności Michała
Czaykowskiego, słynnego Sadyka
Paszy, dalej Edmunda Różyckiego, a w końcu samych właścicieli Łaszek. Z nieco
starszych archiwaliów były tam dokumenty z tzw. „sądów kodeńskich” z okresu
słynnych buntów chłopskich drugiej połowy XVIII w., stłumionych krwawo przez
wojewodę kijowskiego, Józefa Stempkowskiego.
Jan III Głębocki w początkach XX w. połączył stary dwór z nowym pałacem
całkowicie z dwóch stron oszkloną galerią, służącą jako ogród zimowy. Z drugiej
strony, także krytą galerią kolumnową, stary dwór powiązany został z inną
jeszcze, najprawdopodobniej osiemnastowieczną budowlą, stojącą naprzeciw nowego
pałacu. Była to może dawna oficyna. W ten sposób powstał zespół złożony z
trzech budowli o różnym wyglądzie, zamykających wielki dziedziniec, otwarty z
czwartej strony ku alei wjazdowej. Zabudowania dworskie rozłożone wśród parku
na wzgórzu, doskonale na swym rysunku, mimo że nie precyzyjnym w szczegółach,
przedstawił Napoleon Orda.
Widoczny jest na nim także stojący za pałacem budynek ujeżdżalni,
najciekawszy z całego zespołu innych budowli klasycystycznych, które wraz z
pałacem tworzyć miały jedną stylową całość. Ujeżdżalnię zdobił monumentalny
portyk o dziesięciu kolumnach w wielkim porządku, ustawionych po pięć z każdej
strony wejścia. Na głowicach kolumn wspierało się pokryte fryzem belkowanie,
zamknięte ogromnym trójkątnym frontonem. W jego polu, początkowo pustym, Jan
Głębocki II umieścić kazał wykutą w piaskowcu płaskorzeźbę, przedstawiającą
konia arabskiego naturalnej wielkości. Rzeźbę tę według projektu Juliusza
Kossaka wykonali sprowadzeni do Łaszek majstrowie, zatrudnieni w pracowni
rzeźbiarskiej w Kijowie.
Przy tej samej szerokiej drodze, przed wjazdem na dziedziniec poprowadzonej
od głównej alei na prawo, wzdłuż krawędzi pagórka, stało jeszcze kilka innych
klasycystycznych budowli, jak dom administracji majątku z czterokolumnowym
wgłębnym portykiem i usytuowana obok maneżu stajnia koni wyjazdowych
częściowo przerobiona, oraz powozownia. W głębi parku, niewidoczna na rysunku
Ordy, wznosiła się kaplica dworska długości około 14 m, złożona z dwóch części:
węższej przedniej i szerszej tylnej. Wejście do niej poprzedzał półkolisty
portyk, złożony z sześciu toskańskich kolumn, z belkowaniem pokrytym
profilowanymi gzymsami. Tę część kaplicy nakrywał dach stożkowy. Gdy wyszedł
zakaz posiadania kaplic prywatnych i odprawiania w nich nabożeństw
katolickich, przednią część odcięli Głęboccy od pozostałej i przeznaczyli ją na
oranżerię. Tylna część potajemnie nadal pełniła swe funkcje sakralne.
Do szeroko po pagórku rozrzuconych i z daleka widocznych zabudowań
dworskich oraz parku wjeżdżało się przez okazałą murowaną bramę, złożoną z
dwóch wysokich czworograniastych slupów zwieńczonych kamiennymi kulami i dwóch
murków bocznych, mieszczących furty dla pieszych. Po prawej stronie bramy stal
trójosiowy, piętrowy pośrodku budynek dozorcy, nakryty dachem łamanym. Od
bramy aż do dziedzińca wiodła aleja przecinająca park. Założony przez Miklera w latach 1801-1805[5] ogród
był początkowo niezbyt wielki i ograniczał się do najbliższego otoczenia
pałacu. Później został znacznie rozszerzony i objął całe wzgórze. W okresie
poprzedzającym pierwszą wojnę światową na dziedzińcu rosło kilka pięknych,
samotnych świerków, które obok topól włoskich pomyślane zostały jako pionowe
akcenty na tle kulistych brył rosnących pojedynczo i grupami innych gatunków
drzew, głównie liściastych. Duża otwarta przestrzeń ciągnęła się wzdłuż zbocza,
opadającego w stronę kaplicy i jaru od tyłu pałacu. Pokrywały ją trawniki z
klombami kwiatowymi. Nad jarem już pod koniec XIX w. wybudowana została
murowana altana, wsparta na wysokich także murowanych słupach, sięgających dna
doliny, górą połączonych arkadami. Za pomocą drewnianego mostku altana ta połączona
była z przeciwległym brzegiem jaru. Od kaplicy w dół ku rzeczce biegła droga obramiona
krzewami i obsadzona różami. Zwano ją z tego powodu „aleją róż”. Przez rzeczkę
wiódł mostek na drugą stronę, gdzie wznoszący się po prawej ręce teren
formował wyniosłość zwaną „górą Czarneckiego”. Na szczycie jej znajdował się
bowiem grób któregoś z członków tej rodziny, znanego ze swych okrucieństw. Mimo
zmiany właścicieli legenda o nim przetrwała do końca istnienia dworu łaszeckiego[6]. Z lewej
strony rzeczka rozlewała się w stawy. Stąd przez groblę można było dojść do
nowszej partii parku, założonej przez ostatniego właściciela, który ze starym
ogrodem połączył graniczący z nim lasek brzozowy. Ostatecznie park zajmował
więc powierzchnię ponad 100 ha, przeważnie zadrzewionych pięknymi okazami lip,
klonów, dębów, kasztanów i in., z licznymi alejami, drogami i ścieżkami
wijącymi się po sfalowanym terenie, z dalekimi perspektywami.
Łaszki doszczętnie zniszczone zostały w czasie pierwszej wojny światowej[7].
[1]
Dzieje Łaszek szeroko omawia [J. M. Giżycki],
Spis...,
op. cit., s. 228.
Por. także: A. Urbański, Podzwonne. .., op. cit., s. 52-55.
[2]
Wszystkie szczegóły dotyczące pałacu autor zawdzięcza
Marii z Mazarakich Głębockiej i jej synom, Mieczysławowi i Andrzejowi
Głębockim.
[3]
Pałac w Eliaszówce przypisywany był
Dominikowi Merliniemu. Por.: S. Łoza, op. cit., s. 358. Ostatnio hipotezy tej nie bierze
się pod uwagę. Pałacu w Łaszkach nie mógł
budować Merlini, gdyż w czasie jego powstania architekt ten już nie żył.
Twórcą jego mógł być Merk, ale nie ma na to żadnych dowodów.
[4]
Obraz Chrzest Warneńczyka ma swoją
historię. Namalowany został przez Matejkę dla upamiętnienia 450 rocznicy
chrztu królewicza Władysława. O projektowanym przez artystę obrazie dowiedział
się przebywający wówczas w Krakowie Jan Głębocki. Ze względu na osobę Mikołaja
Głębockiego, kanonika gnieźnieńskiego, który w imieniu papieża Marcina V
podawał królewicza do chrztu, czy też tylko przy nim asystował, Jan Głębocki
zaproponował nabycie tego nie namalowanego jeszcze płótna. Matejko zgodził się
i malując obraz sportretował na nim rodzinę nabywcy swej pracy. Królowej Zofii
nadał więc rysy twarzy Natalii Głębockiej, Zawiszy Czarnemu - Jana
Głębockiego, a paziom i dwom damom królowej - rysy dwóch synów oraz trzech
córek Jana i Natalii Głębockich. Przewieziony do Łaszek obraz pozostawał tam do
1916 r., kiedy to ze względu na toczącą się wojnę oddano go na przechowanie do
pałacu biskupa Ignacego Dubowskiego w Żytomierzu. Stamtąd obraz został przez
kogoś wykradziony czy też po prostu wywieziony i prawdopodobnie za
pośrednictwem różnych handlarzy dostał się w posiadanie niejakiego Stiglitza,
obywatela austriackiego. Wypożyczył on to płótno na wystawę matejkowską w
warszawskiej „Zachęcie” w 1937 r. Rozpoznawszy obraz jako swoją własność,
Głęboccy wszczęli kroki procesowe, mające na celu jego odzyskanie. Na
przeszkodzie stanął wybuch wojny w 1939 r. Na kilka dni przed 1 września tego
roku Stiglitzowi udało się opuścić Austrię i wyjechać przypuszczalnie do
Izraela. Zdążył też zabrać ze sobą cenniejsze obrazy swej kolekcji, w tym
najprawdopodobniej także i Chrzest Warneńczyka. (Informacje rodziny Głębockich).
[5]
A. Przezdziecki, op. cit., t. 2, s.
135.
[6]
Ten nie znany z imienia Czarnecki, zapewne
jeden z synów kasztelana, któremu przypadły w dziale Łaszki, miał być, według
legendy, bardzo złym człowiekiem nawet dla własnej żony. Po jego śmierci władze
kościelne odmówiły więc pochowania go w poświęconej ziemi. Spoczął tedy w
samotnym grobie bez krzyża. Dopiero w drugiej połowie XIX w. Jan Głębocki kazał
przenieść szczątki do innego grobu, na którym położył granitową płytę oraz duży
krzyż kamienny.
[7]
Moment zniszczenia Łaszek opisuje Zofia
Kossak {Pożoga..., Kraków 1927, s. 327). Podobną notatkę zamieściło
także „Muzeum Polskie” 1918 [Kijów], s. 213.