ŁADYHY
Ładyhy, położone o ćwierć mili od rzeki Słucz, na granicy powiatów
starokonstantynowskiego i zwiahelskiego, według podziału administracyjnego z
1910 r., wchodziły najpierw w skład dóbr ostropolskich ks. Ostrogskich jako
ich własność alodialna[1]. Od
Ostrogskich dobra te przeszły do Zasławskich, a przez Teofilę Zasławską, która
w 1683 r. poślubiła Józefa Karola Lubomirskiego (zm. w 1702 r.), do jego rodziny.
Następnym dziedzicem Ostropolszczyzny, a w tym również i Ładyh, był ks.
Stanisław Herakliusz Lubomirski, stryjeczny brat Józefa Karola, po nim zaś
jego zmarły bezżennie syn Franciszek, po którym majątek przeszedł z kolei na
jego brata, ks. Teodora Lubomirskiego i dalej na syna Teodora - ks. Kaspra (zm.
w 1780 r.), znanego hulakę.
Po śmierci Kaspra Lubomirskiego Ostropolszczyzna z Ładyhami dostała się
jego córce Józefie, zamężnej 1° voto za brygadierem Adamem Walewskim, 2° veto
za generałem rosyjskim Janem Wittem, synem Zofii Wittowej-Potockiej. W 1801 r.
oddała ona Ładyhy w dożywocie Aleksandrowi Winnickiemu, żonatemu z jej matką
Barbarą. Wyprzedawszy się w Poznańskiem, od syna Józefy Walewskiej-Witto we j,
Tadeusza Walewskiego, kupił dobra ostropolskie Łukasz Łodzią z Bnina Bniński,
nabywając w 1821 r. od Winnickiego także i dożywocie na Ładyhach. Jednak już
około 1829 r. syn Łukasza, Hilary Bniński sprzedał Ładyhy Józefowi Kalasantemu
Szaszkiewiczowi (1783-1848), marszałkowi starokonstantynowskiemu, żonatemu z
Konstancją Grocholską. Ich syn Cezary (1822-1900) był następnym dziedzicem
Ładyh, jego zaś syn Józef (ur. 1856) z rodzeństwem - ostatnimi właścicielami
majątku.
Szaszkiewiczowie h. własnego, piszący się początkowo „Szaszkowicze”, byli
typową rodziną ruską, sięgającą początkami swych dziejów XV w. Za swego
protoplastę uważali Szaszkę, którego syn Jeremiasz otrzymać miał obszerne
nadania książąt litewskich w późniejszym woj. bracławskim. Jednym z ich gniazd
rodzinnych w tamtych stronach były Bortniki, Franciszek Szaszkiewicz,
przeniósłszy się na Wołyń, kupił tam po 1760 r. dobra Jemce, Bułhaje i Łażawę.
Przez jakiś czas głównym gniazdem Szaszkiewiczów były właśnie Jemce z pięknym
dworem modrzewiowym i bogatymi zbiorami oraz dużym parkiem. Franciszek Szaszkiewicz
(1727-1782), żonaty z Marianną Moszczeńską, był dziadkiem marszałka Józefa
Kalasantego, który nabył Ładyhy i tam założył nową, wielkopańską rezydencję. Mieszkał,
wszakże nadal głównie w Jemcach, które po jego śmierci dostały się
najmłodszemu synowi Leonardowi, żonatemu z Michaliną Giżycką, właścicielką
Pedynek. Ponieważ byli oni bezdzietni, po śmierci Leonardowej Szaszkiewiczowej
Pedynki wróciły do rodziny Giżyckich. Średni syn Cezary, który po Józefie
Kalasantym otrzymał Ładyhy, po 1863 r. wyjechał do Krakowa, gdzie przemieszkał
kilkanaście lat. W tym czasie, na skutek przegranego z rządem rosyjskim procesu
o majątek Sudyłków, zasekwestrowany w 1863 r., Jemce wraz z całym urządzeniem,
kolekcją obrazów itd. oraz kilka innych majątków musiano sprzedać. W myśl
obowiązujących wówczas przepisów, nowonabywcą mógł być tylko Rosjanin. Przy
Szaszkiewiczach pozostały więc jedynie Ładyhy, które dopiero w ciągu ostatnich
dziesięcioleci XIX w. zostały zamieszkane na stałe[2].
Szambelan Winnicki rozpoczął w Ładyhach budowę pałacu klasycystycznego,
którego nie zdążył jednak wykończyć. Dzieła tego dokonał więc dopiero po 1830
r. Józef Kalasanty Szaszkiewicz. Według miejscowych przekazów projektu tej
rezydencji dostarczył znany architekt Jakub Kubicki[3]. Całość
założenia składać się miała z głównego korpusu mieszkalnego i dwóch oficyn,
połączonych w jedną całość ćwierćkolistymi galeriami. Winnicki zdążył wybudować
właściwy pałac i prawą oficynę. Wykończył też wewnątrz ciąg reprezentacyjny.
Nie wiadomo jednak, jak zaprojektowana została elewacja frontowa. Jej wygląd z
czasów ostatnich był bowiem raczej wynikiem zmian dokonanych przez Jana
Kalasantego Szaszkiewicza, lub nawet jeszcze później, po 1900 r., gdy Józef
Szaszkiewicz przebudował cały trakt frontowy mieszkalny pałacu. Jan Kalasanty
Szaszkiewicz wzniósł także oficynę lewą.
W postaci, w jakiej pałac przetrwał do 1917 r., był on budowlą murowaną, jedenastoosiową,
podpiwniczoną i dwukondygnacyjną, założoną na planie prostokąta, krytą niezbyt
wysokim, gładkim dachem czterospadowym. Jako piano nobile potraktowany został
parter, wyższy od piętra przeznaczonego na cele mieszkalne. Elewacja główna
pałacu prezentowała się stosunkowo skromnie, gdyż pozbawiona była portyku czy
choćby ryzalitu, mieszczącego główne wejście. Zaznaczono je na parterze tylko
półkolistym zamknięciem drzwi i dwóch sąsiednich okien, oświetlających
przedsionek. Nad przedsionkiem pozostawiono otwartą wnękę z dwiema kolumienkami
flankującymi oś środkową, połączonymi ze sobą balustradą tralkową. Pierwotnie
część środkowa pałacu zaakcentowana może była wgłębnym portykiem na całej
wysokości. Prócz zamkniętych półkoliście drzwi i okien środkowej części budynku
wszystkie pozostałe otwory okienne elewacji frontowej miały na parterze
kształt dużych prostokątów, na piętrze natomiast zbliżony do kwadratu.
Kondygnację dolną od frontu i po bokach pokrywały bonie, podczas gdy
kondygnacja górna otrzymała tynki gładkie. Akcenty horyzontalne tworzyły dwa
gzymsy, jeden międzykondygnacyjny, drugi poprowadzony pod parapetami okien
piętra. Fasada ogrodowa pozostała prawdopodobnie nie zmieniona do końca. W jej
centrum, w niezbyt głębokiej trój osiowej wnęce mieścił się tu na parterze
portyk złożony z czterech kolumn toskańskich, wspierających balkon z żeliwną
balustradą. Na osi wnęki na parterze znajdowały się oszklone drzwi z dwoma
prostokątnymi oknami po bokach, a na piętrze drzwi i także dwa małe okna z obu
stron, wszystkie kształtu prostokątnego. W partiach bocznych elewacji ogrodowej
występowały na parterze podwójne porte-fenetry, na osiach zaś skrajnych porte-fenetry
podobne, ale przedzielone pilastrami. Na piętrze zastosowano okna półkoliste.
Stronę ogrodową pałacu pokrywały tynki gładkie. Ożywiały je tylko gzymsy,
identyczne jak od strony podjazdu oraz skromna oprawa okien.
Wnętrze pałacu, pierwotnie z pewnością o układzie dwutraktowym,
regularnym, po ostatniej przebudowie zmieniło swój plan. Cztery pokoje
frontowe, usytuowane po dwa z każdej strony obszernej sieni, pomniejszone
zostały kosztem wykrojenia z tylnej części ich powierzchni korytarzy,
oddzielających od siebie dwa trakty. Wystrój pokoi frontowych był od początku
skromny. Żadnych zmian nie wprowadzono natomiast w pięciu pokojach reprezentacyjnych
traktu ogrodowego, które zachowały swą bogatą oprawę. Twórcami dekoracji
wnętrz, znów według miejscowych przekazów, byli sztukatorzy włoscy.
Środek traktu frontowego zajmował wielki kwadratowy salon, zwany „żółtym”.
Wszystkie jego rogi flankowały po dwie kolumny jońskie, wspierające szeroki,
kolisty gzyms z osadzoną na nim ćwierćkolistą, pokrytą sztukateriami w
postaci girland kwiatowych fasetą i spłaszczoną kopułą z rozetą pośrodku. Sztukaterie
wypełniały także cztery narożniki sufitu. Ściany salonu pokrywał stiuk
żyłkowany jasnożółty. Kolumny sporządzone były ze stiuku ciemnożółtego,
klasycystyczny zaś kominek, gzyms, kapitele kolumn i sztukaterie — ze stiuku
białego. Z sufitu zwisał wielki żyrandol kryształowy. Salon „żółty” ogrzewał
piec z białych kafli, zamknięty fryzem o motywach roślinnej groteski i wydatnym
gzymsem.
Po prawej stronie salonu „żółtego” mieścił się salon „zielony”,
zawdzięczający swą nazwę tapetom utrzymanym w tym właśnie kolorze. Obiegał go
dokoła szeroki fryz z tryglifami i metopami o powtarzających się motywach.
Sufit tego pokoju dekorowała także rozeta. Żyrandol w stylu empire sporządzony
był z brązu. Ostatni, największy prostokątny pokój narożny prawy traktu
ogrodowego, obity tapetami ciemnymi z fryzem, rozetą na suficie i brązowym,
także empirowym żyrandolem, obstawiony był dokoła oszklonymi szafami. Służył
więc jako biblioteka. Po lewej stronie salonu „żółtego” usytuowany był salon
„niebieski”. I on również miał nazwę od koloru stiukowych ścian. Cztery
ustawione w jednym rzędzie kolumny stiukowe koloru białego oddzielały jedną
czwartą powierzchni tego pokoju, położoną w pobliżu okien, od części tylnej.
Ściany salonu „niebieskiego” wieńczył również fryz ze sztukaterii, sufit zaś
wspierał się na fasecie dekorowanej równie bogato, jak w salonie „żółtym”.
Wisiał tu także żyrandol kryształowy. Ostatni pokój narożny lewy o wystroju
podobnym, ale ze ścianami tapetowanymi, służył jako mieszkalny. Cały ciąg
reprezentacyjny wyposażony był w posadzki układane w różne desenie, drzwi
wykonane z mahoniu i w klamki z brązu.
Klatka schodowa mieściła się na prawo od sieni. Na piętrze, nad sienią,
znajdował się jeszcze jeden salon, służący domownikom do codziennego użytku i
do przyjęć bardziej intymnych. Duży pokój nad salonem „żółtym” o takich
samych wymiarach nie miał stałego przeznaczenia. Poza tym było na piętrze
dziewięć innych pokoi ze zwykłymi posadzkami parkietowymi i piecami kaflowymi.
Pozbawione nieprzerwanej ciągłości zamieszkania, Ładyhy nie miały większych
zespołów mebli antycznych. W urządzeniu przeważał styl Ludwika Filipa. Do
najcenniejszych sprzętów zaliczano tylko sztuki pojedyncze, a wśród nich
krzesła i dwa okrągłe stoliki z brązową galeryjką, dalej dwie mahoniowe
sekretery, również z brązami, dwie małe i dwie większe komódki z marmurowymi
blatami, małe biurko palisandrowe, szafkę mahoniową z pięcioma szufladami i
brązową galeryjką oraz łóżka mahoniowe empirowe.
Z obrazów były w Ładyhach głównie portrety rodzinne różnej wartości
zabytkowej i artystycznej, w tym dwa wizerunki olejne marszałka Józefa
Kalasantego Szaszkiewicza, jeden malowany w czasie jego młodości, drugi w
późniejszym wieku. Starsze przedstawiały Franciszka Szaszkiewicza i jego żonę
Mariannę z Moszczeńskich, bazylianina o. Floriana Szaszkiewicza i jego brata
Karola z żoną oraz Jana Grocholskiego i jego żonę. Posiadali też
Szaszkiewiczowie parę miniatur i trochę sztychów, jak też sporo brązów, w tym
zdobiące salony kinkiety - w stylu Ludwika XVI - z baranimi głowami, zegar w
kształcie kuli, na której umieszczono tarczę, pochodzący z Gdańska, jeden zegar
oryginalny Boulle i drugi mniejszy sygnowany „Vernis Martin”. Było również
bardzo dużo lichtarzy i kandelabrów z najrozmaitszych epok, nierównej wartości,
jak też pokaźna ilość srebra, głównie użytkowej zastawy. Z ceramiki polskiej
reprezentowane były w Ładyhach wyroby fabryki porcelany w Korcu, Baranówce i
Horodnicy, a z obcej serwis herbaciany Wedgwood i użytkowy na 24 osoby saski
biało-niebieski „Zwiebelmuster”. Był też komplet szkła rżniętego Baccarat na
48 osób oraz wiele kryształów z końca XVIII i początków XIX w. Biblioteka
liczyła kilka tysięcy tomów. Książki nowsze mieściły się poza salą
biblioteczną. Księgozbiór zapoczątkowany został przez Franciszka
Szaszkiewicza, zapewne w Jemcach. Wiele edycji łacińskich, polskich i
francuskich miało jego exlibrisy. Zamiłowania bibliofilskie wykazywał także
syn Franciszka - Józef Szaszkiewicz. Książki dotyczyły głównie zagadnień
prawniczych, filozoficznych i historycznych. Reprezentowana była jednak także i
literatura pamiętnikarska oraz klasycy i encyklopedyści francuscy[4]. W
bibliotece przechowywano, poza tym rękopis emigranta francuskiego de Castries,
który w czasie rewolucji w swoim kraju znalazł schronienie w rodzinie
Szaszkiewiczów, pobyt zaś na wygnaniu umilał sobie spisywaniem wspomnień z
jakiejś podróży odbytej po Mongolii. Było w końcu w Ładyhach bogate archiwum
rodzinne, uratowane podobnie jak biblioteka z Jemiec[5].
Po obu stronach pałacu i obszernego dziedzińca stały dwie o identycznym
wyglądzie murowane, parterowe siedmioosiowe oficyny, wzniesione na rzucie szerokiego prostokąta, nakryte
gładkim dachem czterospadowym. W elewacjach frontowych obie miały wnęki porty
ko we z dwiema doryckimi kolumnami. Oficynę lewą łączyła z pałacem ćwierć
kolista galeria ze ścianami rozczłonkowanymi płycinami i
przyściennymi kolumienkami, stanowiącymi oprawę okien. Oficyna prawa,
wcześniejsza, stała wolno. Za nią mieściła się drewutnia, schowana za murkiem
parawanowym, dzielonym także płycinami arkadowymi. Murek ten łączył prawy
tylny narożnik oficyny z murowanym, dwupiętrowej wysokości gołębnikiem, zbudowanym w kształcie okrągłej
baszty, nakrytym spłaszczoną kopułką. W pobliżu drewutni i gołębnika stał
jeszcze spory lamus, w którym
przechowywano m.in. stare uszkodzone meble, oczekujące naprawy. Szeroka aleja
jesionowa wiodła od podjazdu pałacowego wzdłuż lewej bocznej elewacji prawej
oficyny, obok gołębnika i lamusa - do folwarku.
Pomiędzy pałacem i obydwiema oficynami ciągnął się rozległy, niezadrzewiony
kolisty trawnik. Na dziedziniec przedpałacowy prowadziła bardzo szeroka aleja
wjazdowa, wysadzana sędziwymi, olbrzymimi topolami nadwiślańskimi. Na jej
początku, przy murowanej bramie klasycy stycznej, wznosił się niewielki budynek
odźwiernego z kolumnowym portykiem, stylowo łączący się z pozostałymi członami
zespołu dworskiego.
Według tradycji rodzinnej, park o charakterze
widokowym, zajmujący powierzchnię ok. 25 ha, rozplanowany został przez Miklera
w czasach szambelana Winnickiego. Ciągnął się on częściowo po obu stronach alei
wjazdowej, dziedzińca oraz pałacu z oficynami, łagodnym skłonem opadając
następnie ku rzeczce Werborodynce, płynącej za domem. Całe obejście dworskie
otaczał szeroki rów i szpaler topól włoskich, ogród zaś dokoła równie szerokie
aleje spacerowe. Mniej więcej pośrodku kwadratu parku, równolegle do bryły
pałacu biegła aleja wysadzana pięknymi okazami starych lip, częściowo już
plombowanych. Druga podobna aleja tworzyła ramy z obu stron tej części parku i
równolegle do alei lipowej prowadziła wzdłuż rzeczki do końca ogrodu. Wody
Werborodynki oblewały małą, malowniczą wysepkę, porośniętą topolami
nadwiślańskimi.
Oprócz drzew tworzących regularne aleje, sporo pięknych okazów rosło
grupami lub pojedynczo na tle pielęgnowanych trawników, tworząc malownicze
pionowe akcenty. Przeważały lipy, klony, jesiony, wiązy, kasztany i modrzewie,
ale było też trochę brzóz i akacji. Wszystkie klomby porastały kwitnące krzewy
różnych gatunków spirei i innych. Spośród szczególnie pięknych samotnych drzew
na uwagę zasługiwały: rozłożysty dąb, płaczący jesion, niebotyczny świerk,
sosna wejmutka i ogromny białodrzew. W bliższej pałacowi części parku hodowano
też szereg gatunków róż, kwitnących w ciągu wielu miesięcy od wiosny do
jesieni. W całym ogrodzie spotykało się wykute z piaskowca i ozdobione ornamentacją
ławki.
W czasie pierwszej wojny światowej wszystkie cenniejsze przedmioty
wywieziono z Ładyh do Żytomierza i Kijowa, skąd nie powróciły. Reszta
rozgrabiona została na miejscu. W 1914 r. obszar majątku obejmował około 1300
ha doskonałego czarnoziemu.
[1]
[J. M.
Giżycki], Spis...,
op. cit., s. 223-226.
[2]
Ibidem, s. 120 i
n.
[3]
Informacja
ta, jak też wszystkie szczegóły dotyczące pałacu pochodzą od córki ostatniego
współwłaściciela Ładyh, Kazimierza Szaszkiewicza, Jadwigi z Szaszkiewiczów
Tyszkiewiczowej (1892-1973).
[4]
W czasie
rewolucji w 1905 r. dwie duże skrzynie najcenniejszych książek wywieziono do
Lwowa, gdzie przetrwały one także pierwszą wojnę światową. Po 1920 r. pewną ich
liczbę nabyła Biblioteka Krasińskich oraz inne biblioteki publiczne. Pojedyncze
egzemplarze dawnej biblioteki Szaszkiewiczów przetrwały więc zapewne także i
drugą wojnę światową.
[5]
Z jego
zasobów korzystał m.in. J. M. Giżycki, pracując nad wyżej cytowaną monografią. Przykładowy tekst. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit nullam nunc justo sagittis suscipit ultrices.