LACHOWCE
Wśród
rezydencji magnackich, zbudowanych wielkim nakładem pracy i pieniędzy, które
przetrwały w ciągu jednego tylko pokolenia, niewątpliwie pierwsze miejsce
zajmują Lachowce nad Horyniem. Dobra te były niegdyś dziedzictwem starej wołyńskiej
rodziny Denisków-Mokosiejewiczów, od których przeszły na własność królewską[1]. Królowa Bona nadała je
Tyszkiewiczom, lecz ci odstąpili wkrótce Lachowce spokrewnionym z nimi
Kalenikom. Anna Kaleniczanka, poślubiwszy Juśka, czyli Józefa Sieniutę,
właściciela Tychomia, wniosła Lachowce w 1518 r. w dom swego męża. Krzysztof
Aleksander Sieniuta, żonaty z Teresą Konstancją Opalińską, nie mając własnego
potomstwa, ominął w prawach do sukcesji innych przedstawicieli rodziny o tym
samym nazwisku, darowując w 1675 r. swe wielkopolskie i wołyńskie posiadłości
łącznie z Lachowcami potomkom swej ciotki Katarzyny Sieniucianki, żony
Władysława Leszczyńskiego. Wywołało to spory rodzinne, które zakończyły się w 1681
r. sprzedażą klucza lachowickiego, składającego się wówczas z 45 folwarków,
Stanisławowi Janowi Jabłonowskiemu (1634-1702) i jego żonie Mariannie z Kazanowskich.
Majątek, jaki hetman pozostawił swoim dzieciom, liczył 10 kluczy, w których
znajdować się miało 12 miasteczek i 150 wsi[2].
Wielkiego
rozgłosu nadał Lachowcom wnuk Stanisława Jana - ks. Józef Aleksander
Jabłonowski, wojewoda nowogródzki (1711-1777), wielki uczony-dyletant i wielki
przy tym oryginał, twórca m.in. Towarzystwa Naukowego Societas Jablonoviana w
Lipsku, fundator kościołów w Lachowcach i Zawałowie. Był on też fundatorem
kilku rezydencji, z których najpotężniej prezentował się zamek w Lachowcach,
wzniesiony w 1749 r.[3] Miejsce wybrane pod tę rezydencję okazało się jednak niezbyt szczęśliwe i to
chyba było powodem jej rychłego upadku. Może ze względu na panujące jeszcze w
okolicy niepokoje książę umyślił wybudować swą lachowicką siedzibę w postaci
dawnych obronnych zamków i usytuować ją pośrodku wielkiego stawu, utworzonego
przez rzekę Horyń. W ciągu kilku lat sypano więc sztuczną wyspę. W tym czasie
robocizna okolicznych wsi miała być całkowicie przeznaczona na owe prace,
folwarki zaś pozostawiono odłogiem[4].
Wykończona
budowla otrzymała kształt równoległoboku z czterema dwupiętrowymi wieżami po
rogach, przeznaczonymi do umieszczania w nich dział. Cała forteca otoczona
została dodatkowo murem z otworami na broń ręczną. Miasteczko połączyła z
zamkiem długa grobla, u której wylotu wznosiła się wysoka na cztery sążnie
brama z żelaznymi wrotami. U jej szczytu polecił wojewoda umieścić marmurową
tablicę, opiewającą chwałę fundatora. Napis ów odczytany i zapisany sto lat
później, kiedy był już częściowo zatarty, brzmiał dosłownie:
D. E.
O.
Lechopolis
graeco idiomate Lachów ob granitiem Polon:
Lachowce
ob morem Ruthen:
Humo
positum humaniori Arx oppidum tellusąue Lithuani Swidrygellonis, tum ex fratre
Nepotis
Sigismundi Jam R. Poloniae Sfortia Mediolanensis Bona Bonam partem
electa Cui rex Cremenecum, Bar,
Lachowce In pignus amori offert,
Hanc
muris cinxit
Domum,
emeritae domui de Tyszkiewiciis [Kalinskiis] donavit,
Quae
Sieniucijs, post Leszczynscijs Successive relicta, successive vero temporibus
Proximioribus
Serenissimae Leszczynianae domus Consanguineis Jablonovjis
devenit:
Josephus Alexander Dux de Prussiae et Princeps S. R. J.
In Jablonow ad Hierassum et Chronum Comes, in Lisianka et
Zawołocze Liber Baro in Podhorce et
Vicholz Jabłonowski M. D. L. Dapifer,
Buscensis, Corsuniensis, Volpensos, Zwinogrodensis, Onixtensis
Capitaneus
Zavaliensis Tenutor, Palatinus, Ordinum Eąues: Cohortis Loricatae Praefectus,
erigi
mandavit M.D.CC.XLIX.
Dumny ze swego dzieła, fundator zamku ks. Józef Aleksander Jabłonowski wydał drukiem opis tej rezydencji w języku łacińskim. Niestety, żaden egzemplarz owej edycji nie zachował się w większych bibliotekach polskich[5]. O wyglądzie i wnętrzach zamku mówią więc jedynie nieliczne wzmianki pamiętnikarskie. Według jednej z nich gmach ów miał m.in. wielką „salę tronową” na 400 miejsc. W sali tej znajdował się tron z baldachimem, na którym w dniach uroczystych zasiadał wojewoda przybrany w płaszcz gronostajowy i przyjmował np. dzierżawców swych dóbr, którzy u jego stóp składali worki z pieniędzmi. Jeśli któryś z nich zasłużył na szczególną łaskę, książę odpychał worek nogą, nie przyjmując należności, zaś uradowany dzierżawca wracał z nim do domu[6]. 14 marca 1787 r., już po śmierci wojewody, w drodze do Kaniowa odwiedził Lachowce król Stanisław August. Przyjęty został przez wdowę, Franciszkę z Woronieckich Jabłonowską i jej syna ks. Augusta Dobrogosta. Towarzyszący monarsze w podróży Kazimierz Konstanty Plater, podkanclerzy litewski, w swych opublikowanych przez J. I. Kraszewskiego listach[7] dał garść, również niestety tylko ogólnikowych informacji o zbiorach zamkowych. Według niego sale rezydencji Jabłonowskich mieściły bogatą galerię obrazów, ze szczególnym uwzględnieniem portretów królów polskich i wielkich książąt litewskich oraz innych sławnych ludzi, dalej bibliotekę[8] i skarbiec. Oglądając zbiór starożytnych rzeźbionych kamieni, na pamiątkę swego pobytu w Lachowcach dorzucił do niego król swój własny brylantowy sygnet. Po kolacji na cześć monarchy urządzono wspaniałą iluminację. Jak to najczęściej bywa, kolekcjonerskich pasji księcia wojewody nie podzielali potomkowie. Jedyny jego syn z drugiego małżeństwa z Franciszką Woroniecką, wspomniany ks. August Dobrogost Jabłonowski (1769- 1792), słynny „książę-kozak”, który mieszkał początkowo z matką w Lachowcach, przeniósł się ostatecznie do Steblowa, gdzie prowadził prymitywny tryb życia. Po jego wczesnej śmierci Lachowce dostały się córce wojewody nowogródzkiego z pierwszego małżeństwa z Karoliną Radziwiłłówną - Teofili Strzeżysławie (ur. ok. 1743 r. - zm. w 1816 r.), znanej później konfederatce barskiej, zamężnej za ks. Józefem Sapiehą, krajczym litewskim (zm. w 1792 r.) i wcielone do dóbr sapieżyńskich[9]. Siostra Teofili Strzeżysławy - Anna Dobrogniewa, żona Macieja Lanckorońskiego, kasztelana krakowskiego, otrzymała inne majątki. Sapiehowie opuścili jednak Lachowce i zamieszkali w Teofilpolu, dokąd przenieśli też całe urządzenie zamku. Część zbiorów została jednak wydzielona i znalazła się gdzie indziej. Dotyczy to przede wszystkim zebranych w 35 fascykułach rękopisów ks. Józefa Aleksandra Jabłonowskiego, przekazanych przez córkę do biblioteki Academie des Sciences w Paryżu, której był on członkiem. Z zabranego do Teofilpola księgozbioru wydzieliła, poza tym 2246 tomów i podarowała je bibliotece Liceum Krzemienieckiego. Znacznie później, gdyż dopiero w 1860 r. biblioteka lachowiecko-teofilpolska wcielona została do księgozbioru ordynacji Zamoyskich[10]. Opuszczony przez ks. Teofilę i jej męża ks. Józefa Sapiehę zamek lachowicki nie był już zamieszkany także i w czasach kolejnego jego właściciela, syna kraj czego litewskiego - Aleksandra Sapiehy (1773-1812), żonatego z Anną Zamoyską (1780-1859). Ostatnim właścicielem Lacho wiec i Teofilpola, był syn Aleksandra - ks. Leon Sapieha (1802-1878) ożeniony z Jadwigą hr. Zamoyską (1806-1890), któremu za udział w powstaniu listopadowym skonfiskowane zostały wszystkie posiadłości, znajdujące się pod zaborem rosyjskim. Dobra te przeszły następnie na skarb państwa albo zostały nadane Rosjanom. Annie z Zamoyskich Sapieżynie pozostawiono tylko dożywocie. Nie konserwowany już w czasach Sapiehów zamek lachowicki zamieniał się powoli w ruinę. W drugiej połowie XIX w. istniała już tylko część jego murów, w których nowy właściciel rosyjski umieścił gorzelnię oraz mieszkania pracowników. W takim stanie, z wielkiej odległości narysował zamek N. Orda. Kościół. Najdłużej w stanie nienaruszonym przetrwał w Lachowcach barokowy kościół podominikański z dwiema wieżami i z przylegającym do niego budynkiem klasztornym, opasany dokoła murem. Kościół fundował Krzysztof Paweł Sieniuta, najpierw wyznania kalwińskiego, następnie katolickiego i znów ariańskiego, który w chwili śmierci powrócił jednak na łono kościoła katolickiego. Budowy dokończyła około 1660 r. Anna z Sieniutów, żona Piotra Opalińskiego, podkomorzego poznańskiego, siostrzenica właścicielki Lacho wiec, Katarzyny z Sieniutów Leszczyńskiej. W podziemiach świątyni znajdowały się groby Sieniutów, Leszczyńskich, Jabłonowskich i Sapiehów. Ściany naw kościelnych dekorowały m.in. herby Sieniutów i Jabłonowskich, w tym portret Krzysztofa Sieniuty w karmazynowej szubie z sobolami. Najciekawsze było jednak duże malowidło panegiryczne, wykonane dla upamiętnienia dekoracji ks. Józefa Aleksandra Jabłonowskiego Orderem Św. Ducha przez króla Francji Ludwika XV. Na obrazie przedstawieni zostali dwaj kawalerowie francuscy, trzymający wstęgę i order. Nad ich głowami widniał gołąb na tle promieni słonecznych. Pod orderem wymalowana była wielka kula ziemska z herbami Jabłonowskich. Nad globem mieścił się napis: „In omnem terram Exivit sonus eorum. Psalm 18, v. 5”, a pod spodem: „Ferebaturąue super aąuas córa”. Na dole obrazu jeszcze inny napis mówił: „Signi estis Spiritu promissionis Sancto, 1, v. 13”. Ponieważ w drugiej połowie XIX w. kościół zamieniony został na cerkiew prawosławną, obrazy oraz inne przedmioty pamiątkowe zostały stamtąd usunięte.
[1] . J. Stecki, Miasteczko
Lachowce i uczony Jabłonowski,
„Kłosy” 1872, s. 45, 55.
[2] [J. M. Giżycki], Spis..., op. cit., s. 440 i
n.
[3] Życiorys Józefa Aleksandra Jabłonowskiego w Polskim słowniku biograficznym, t. 10, Wrocław 1962 - 64, s. 225 i n.
[4] L. Sapieha, op. cit., s. 26 i n.
[5] T. J. Stecki, Miasteczko..., op. cit., podaje tytuł owego dziełka jako Descriptio fundationis ar cis Lachovecensis 1751, zaznaczając, iż jest ono wielką rzadkością. Według
wszelkiego prawdopodobieństwa Stecki miał tę książeczkę w ręku w którymś z
dworów wołyńskich. Nie widział jej natomiast K. Estreicher {Bibliografia polska, t. 18, Kraków 1901, s. 351), który swoje dane
bibliograficzne oparł na innym źródle. Poszukiwania autora przeprowadzone w
1975 r. w wielu bibliotekach nie dały pozytywnego wyniku.
[6] L. Sapieha, op. cit., s. 26. O sali „tronowej” zamku lachowickiego mówi też
notatka w wyd. ukraińskim: Istoria mist i sił URSR, Chmelnyćka obłast, Kyiw 1971, s. 95.
[7] J.
I. Kraszewski, Podróż króla Stanisława Augusta do Kaniowa w 1787 r.
Podług listów Kazimierza K. Broel-Platera opisana przez..., Wilno
1860, s. 83.
[8] Ks. Józef Aleksander Jabłonowski posiadał bogate
księgozbiory w kilku swoich rezydencjach, mianowicie w Lachowcach, Jabłonowie i
Podhorcach koło Stryja na Rusi Halickiej. Polecił też opublikowanie zbiorowego
katalogu. Wykonany przez F. S. Witzlebena, ukazał się w Lipsku w 1755 r. pt. Bibliotheca Jablonoviana. Książę kupował całe zbiory, jak np. nabyta w 1753 r.
biblioteka Daniela Salthena, która obejmowała 3200 pozycji. Por. Polski słownik biograficzny., op. cit.
[9] Mówi o niej Heleniusz [E. Iwanowski], Pamiątki polskie z różnych czasów, Kraków 1822, t. 2, s. 269.
[10] A. Wołyński, Książęta
Jabłonowscy w literaturze. „Tygodnik
Ilustrowany” t. 10, Warszawa 1880, s. 219.