KUSTYN
„O małą milkę od Równego, w okolicy
wesołej, poprzecinanej wzgórzami, po których co chwila pną się małe, jakby
podolskie gaje, oroszone strumieniami, gdzie dawnych mogił i kurhanów bez liku
... i o dawne historyczne zamczyska nietrudno, W* takiej to, najpiękniejszej
może w tej części Wołynia okolicy, leży wieś Kustyn”[1].
W XV w. dobra miejscowe należały do
kniaziów Nieświckich. Następnie władali nimi kolejno ks. Holszańscy, Ostrogscy,
Olizarowie, Żdżarscy h. Gozdawa i Hołowińscy. Od Hołowińskich i Suchodolskich,
częściami skupywał włości kustyńskie ok. 1713 r. Kazimierz Stecki (zm. w 1748
r.), wówczas chorąży kijowski. Steccy h. Radwan, używający początkowo nazwiska
Olechnowicz, z czasem od położonego w pow. radomyślskim, w widłach Dniepru i
Teterewa gniazda rodzinnego Steczanka, zaczęli pisać się „Olechnowicze na
Steczance”, a na koniec już tylko Steccy, „Olechnowicz” pozostawiwszy jako
przydomek. Gdy w XVI w. pojawili się głównie w okolicy środkowego Dniepru, na
Zadnieprzu i w Owruckiem, byli już szlachtą zamożną. Do potęgi gospodarczej i
politycznej doszli jednak „nie z nadań królewskich, ale z rządności i skrzętności
osobistej”, pisze ich kronikarz[2]. W
XVII i XVIII w. zaczęli przesuwać się na zachód, kupując lub otrzymując w
posagu coraz to nowe włości i wchodząc w coraz to wyższe koligacje. Rozrodzili
się też i podzielili na kilka linii, z których do największego znaczenia doszła
linia zwana „kasztelańską” lub „międzyrzecką”.
W pierwszej
połowie XVIII w. najwybitniejszą w rodzie osobistością i przedstawicielem
właśnie linii „kasztelańskiej” był wspomniany Kazimierz Stecki, syn Jana i
Heleny z Iwanickich. Wspinając się systematycznie po drabinie godności i
zaszczytów, doszedł on w końcu do urzędu kasztelana kijowskiego. Ceniąc w
Steckim jego niepospolity umysł i siłę przekonań, drogę do zawrotnej kariery
torował mu sam król August II. Po rodzicach odziedziczył kasztelan rozległe
dobra ukraińskie, w tym rodową Steczankę z grobami przodków, a dalej Ilińce,
Chabno, Iwanczyce, Kniahynin, Serniki i Trościankę pod Łuckiem. Poza tym
trzymał szereg majątków prawem zastawnym oraz kilka starostw. Najchętniej
przebywał w położonym najbliżej stolicy Kustynie. Upamiętnił się jednak nie
tylko działalnością publiczną i robieniem fortuny, ale także kilkoma znacznymi
fundacjami. Najpierw w 1724 r. założył w Żytomierzu misję jezuicką, a przy
niej szkoły. W 1732 r. wzniósł w Kustynie kościół i klasztor dla oo. bernardynów,
dla siebie zaś i swych potomków, w tym samym przypuszczalnie czasie, nie znany
z żadnych przekazów pałac. Potomek kasztelana kijowskiego w prostej linii,
Henryk Stecki opowiada też, jakoby Kazimierz Stecki, widząc opłakany stan
skarbu państwa po śmierci Augusta II, wezwał współobywateli do zasilenia go
dobrowolnymi datkami. Dając przykład innym, sam ofiarował ponoć na ten cel
połowę własnej fortuny[3].
Kazimierz Stecki,
kasztelan kijowski, który umarł w Kustynie i tam w kościele bernardyńskim
został pochowany, żonaty był dwukrotnie: najpierw z Joanną Nasierowską, z
którą nie miał żadnego potomstwa, a po raz drugi z Antoniną Korwin-Kossakowską.
Druga żona urodziła mu trzy córki i syna Jana Kazimierza, kolejnego dziedzica
Kustyna i szeregu innych włości ojcowskich, do których dokupił jeszcze w 1773
r. klucz międzyrzecki. Piastował on najpierw urząd starosty owruckiego, a
następnie chorążego wielkiego koronnego. Zmarły w późnej starości w 1820 r.,
zachował się w pamięci potomnych jako zupełne przeciwieństwo ojca. Sprawy
publiczne niewiele go obchodziły, znany był natomiast ze skąpstwa i wybryków,
jakich dopuszczał się wobec poddanych, jak też z pieniactwa. Jan Kazimierz
Stecki żenił z się kolei trzy razy. Po raz pierwszy z Marią Teresą
Małachowską, z którą miał trzech synów: Ignacego, poległego młodo w legionach
polskich we Francji, Karola, następnego właściciela Kustyna, i Józefa,
dziedzica Międzyrzecza Koreckiego. Z drugiego małżeństwa z Teodorą Walewską,
wojewodzianką sieradzką, miał córkę Dorotę, wydaną za ks. Józefa Lubomirskiego,
dziedzica Dubna. Po rozwodzie z drugą żoną ożenił się z Michaliną Popielówną,
która porzuciła go po jakimś czasie.
Z niewiadomych powodów zmarły w
stosunkowo młodym wieku Karol Stecki, który oprócz Kustyna dostał jeszcze w
dziale rodzinnym także i Szpanów, na swą siedzibę wybrał właśnie stary
szpanowski zameczek, położony wśród błot. Był on żonaty z Marią Morsztynówną,
po owdowieniu żoną generała Karola Kniaziewicza. Karol Stecki miał z nią tylko
jedną córkę Aleksandrę (zm. w 1858 r.), zamężną za ks. Michałem Radziwiłłem,
i ona to odziedziczyła po ojcu obie majętności. Wkrótce jednak sprzedała
Kustyn znanemu w okolicy skąpcowi Janowi Rakowskiemu. Po jego śmierci dalecy
krewni rozebrali między siebie kapitały, dwa zaś majątki ziemskie, Kustyn oraz
Iwanczyce, dostały się w spadku siostrzenicy zmarłego, Marii z Cieciszewskich
Janowej Siemiątkowskiej, która znów osiadła nie w Kustynie, lecz w Iwanczycach.
Ostatnim właścicielem Kustyna był Ksawery Jodko-Narkiewicz, ożeniony z Ireną
Siemiątkowską, wnuczką Jana.
Dzieje Kustyna są
więc znane dość szczegółowo. Wielką zagadką pozostanie natomiast piękny
tamtejszy pałac. Nie dysponujemy bowiem żadnymi pewnymi przekazami mówiącymi
o tym, kiedy został on wzniesiony ani przez jakiego architekta był budowany.
Nie potrafimy też chyba nigdy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nikt ze
Steckich nie chciał tam mieszkać. Także i Siemiątkowscy, zamiast pięknego pałacu
kustynskiego woleli skromny dwór iwanczycki. W Kustynie kilkadziesiąt lat rezydował
tylko Rakowski, a pod koniec XIX i w XX w. Jodko-Narkiewiczowie. Intryguje też,
dlaczego T. J. Stecki w szkicu swym ogranicza się głównie do podania dziejów
miejscowości, a potomek fundatora pałacu, Henryk Stecki w opublikowanych
pamiętnikach rozpisując się szeroko o tylu innych dworach i pałacach Wołynia,
Kustyna nawet nie wspomina.
Krótka wzmianka w szkicu T. J.
Steckiego mówi tylko, że kasztelan kijowski Kazimierz Stecki, w opublikowanych
pamiętnikach rozpigo Kustyna, gdzie pałac wystawił” [pod- kr. - R. A.][4].
Informacja ta dotyczyć jednak musi jakiejś zupełnie innej budowli, albo też
autor pomylił się o jedno pokolenie. Pałac wojewody musiał być bowiem
wybudowany na długo przed jego śmiercią, czyli w latach 1720-1730, natomiast
znany nam klasycystyczny pałac nie mógł powstać wcześniej niż na przełomie
trzeciej i czwartej ćwierci XVIII w. Wszystko wskazuje też na to, że nie był
wynikiem przebudowy ani rozbudowy, lecz wzniesiony został od podstaw, według
szczegółowo opracowanego projektu dobrego architekta. Fundatorem zaś mógł być
tylko Jan Kazimierz Stecki.
Pałac w Kustynie był budowlą
murowaną z cegły, jedenastoosiową, dwukondygnacyjną o rzucie prostokąta,
nakrytą gładkim dachem czterospadowym. Parter przeznaczony na cele mieszkalne
był nieco niższy od piętra, wyraźnie reprezentacyjnego. Na trzech osiach środkowych
elewacji frontowej budynku występował płytki portyk złożony z sześciu smukłych
kolumn jońskich, z których cztery były wysunięte, dwie zaś, na osiach kolumn
skrajnych, stały przy ścianie. Kolumny dźwigały belkowanie oraz trójkątny i
otoczony gzymsem kostkowym fronton, pośrodku którego widniała niegdyś tarcza
herbowa Steckich. W obu kondygnacjach elewacja rozczłonkowana była wertykalnie
prostokątnymi płycinami, zawartymi pomiędzy gładkimi obramieniami okien drzwi
oraz znacznie mniejszymi, ułożonymi horyzontalnie nad oknami parteru. Wszystkie
okna kształtu prostokątnego, w kondygnacji dolnej miały po 8 kwater, w górnej
natomiast po 10. Osie skrajne wydzielone zostały za pomocą pionowych pasów
boni. Zwieńczono je ponadto krótkimi ściankami attykowymi. Dach po obu stronach
portyku przebity był owalnymi lukarnami z wielką ilością szczeblin. Nad dachem
wznosiły się trzy kominy, z których środkowy, wyrastający z kalenicy równolegle
do niej, długości portyku, pełnił także funkcje dekoracyjne. Dwa znacznie
mniejsze ustawiono do kalenicy poprzecznie, w miejscu spadku połaci bocznych. Elewację
wieńczył gzyms kostkowy, łączący się z gzymsem na portyku, obie zaś ścianki
attykowe i zbliżone do nich wystrojem kominy pokrywał fryz złożony z gęsto
obok siebie ustawionych, wyrobionych w tynku owali. Niemal identycznie jak
frontowa ukształtowana została elewacja ogrodowa. Nie miała jednak portyku, a
jej część środkowa zaznaczona została jedynie za pomocą pilastrów. Do części
tej przylegał obszerny murowany taras.
Ćwierćkoliste,
pięcioarkadowe galerie łączyły korpus główny pałacu z dwiema usytuowanymi po
bokach również dwukondygnacyjnymi, ale znacznie niższymi, dziesięcioosiowymi o
identycznym wyglądzie oficynami. W przeciwieństwie do pałacu, parter ich był
wyższy od piętra, zaopatrzonego w okna kwadratowe. Elewacje frontowe oficyn
zaakcentowane zostały dwoma symetrycznie rozmieszczonymi pseudoryzalitami,
ujętymi w ramy boni, które pokrywały także narożniki. Pseudoryzality wieńczyły
trójkątne szczyty. Otwory okienne miały obramienia gładkie, podobnie jak
pałac. Pomiędzy kondygnacjami biegła również gładka opaska. Elewacje wieńczył
słabo profilowany gzyms. Obie oficyny kryte były dachem gładkim,
czterospadowym. Oszklone galerie służyły jako przejście z pałacu do oficyn. Ich
dach schowano za ścianką dekorowaną podobnymi owalami jak umieszczone nad
pozornymi ryzalitami pałacu i na kominach. Oficyna prawa służyła jako pokoje
gościnne, lewa natomiast mieściła kuchnie, spiżarnie, piekarnie, izby
gospodarcze i mieszkania służby.
Układ wnętrz pałacu był tradycyjnie
dwutraktowy, z wielką sienią od frontu i takich samych rozmiarów salą z trzema
wychodzącymi na taras porte-fenetrami, od strony ogrodu. Ponieważ parter
pomyślany został wyłącznie jako mieszkalny domowników, a sala do mniejszych
przyjęć bardziej intymnych, wyposażenie jego niezbyt dużych pokoi prezentowało
się stosunkowo skromnie. Przepychem olśniewało natomiast piętro, dokąd z hallu
prowadziły szerokie dębowe schody.
Miało ono układ
również dwutraktowy z kilkoma salami i salonami uszeregowanymi głównie w
trakcie ogrodowym. Środek zajmowała tu wielka sala balowa, zwana inaczej „salonem
wielkim” ze szczególnie bogatą sztukaterią. Sufit jej wspierał się na fasecie
dekorowanej liśćmi akantu. Plafon obiegał dokoła szeroki fryz sztukaterii o
motywach groteski z czterema rozetami w rogach. Wielka rozeta, z której niegdyś
zwisał żyrandol, zajmowała także środek sufitu. W dwóch ściętych, przeciwległych
oknom narożnikach w części dolnej mieściły się niskie, zwieńczone gzymsami piece.
Część górną tworzyły zamknięte półkoliście nisze z podniebiem pokrytym
kasetonami. Wewnątrz nisz stały wazony z ciemnego porfiru. Płaszczyzny między
gzymsem zamykającym nisze a fasetą wypełniały gałązki z liśćmi, przeplecione
wieńcami laurowymi. Prócz pieców sala balowa wyposażona została także w stosunkowo
skromny klasycystyczny kominek, wyłożony płytkami z białego marmuru. Nad nim w
ramy sztukaterii wprawione było niewielkie, zbliżone kształtem do kwadratu
lustro, złożone początkowo z czterech części. Przestrzeń między ramą lustra a
fasetą podzielono na dwa prostokątne pola. Dolne, węższe, z tłem utrzymanym w
tonacji ciemnopąsowej, wypełniały delikatne wieńce girlandowe. Pole górne, w
ramach wspartych na konsolkach, znacznie szersze, dekorowała na takim samym tle
nałożona biała waza z wiciami roślinnymi po bokach. Otwory drzwiowe osadzone były
również w ramach wykonanych ze sztukaterii. Wsparte na nich dwie pary konsolek,
połączone ze sobą dwoma gzymsami, kostkowym i w „wole oczy”, wspierały z kolei
ramy dużego, prostokątnego pola, zamykającego wewnątrz rozetę, oplecioną
girlandą z liści laurowych, przekraczającą ramy i zawieszoną na guzach.
Dwuskrzydłowe lakierowane na biało drzwi, dzielone na płyciny kwadratowe lub z
jednym bokiem wygiętym ćwierćkoliście, miały pośrodku złoconą rozetę. Złocone
były również fllongi. Pola ścian sali balowej nie zajęte przez sztukaterie
pokrywała dołem niska biała boazeria dzielona płycinami, górą natomiast
ciemnowiśniowy adamaszek we wzory kwieciste. Posadzkę parkietową tworzył deseń
skomponowany z kilku gatunków drewna.
W innych pokojach reprezentacyjnych
dekoracje występowały głównie jako ścienne malowidła iluzjonistyczne, zarówno
o tematyce architektonicznej, jak scen rodzajowych. Największa kompozycja w
sali jadalnej przedstawiała Ucztę, a
w jednym z narożnych pokoi Polowanie na jelenie. Tylko w kilku pokojach znajdowały się dalsze
dekoracje sztukatorskie, skromniejsze jednak nieco niż w sali balowej. W
niektórych ściany obite były również cennymi materiałami lub tapetami. Piece
miały kształt okrągły lub prostokątny.
Ponieważ w
dziejach Kustyna nie było nieprzerwanego dziedziczenia majątku z pokolenia na
pokolenie w tej samej rodzinie, nie zachowały się też w pałacu żadne pamiątki
po Steckich. Miejscowa tradycja wiązała jednak powstanie tej rezydencji z
Włochami, którzy mieli ją rzekomo budować, dekorować sztukateriami i malowidłami[5].
Takie przekazy, rzadko uzasadnione, dotyczą jednak wszystkich większych
siedzib, których twórcy nie są znani. Po drugiej wojnie światowej Marek Kwiatkowski,
głównie na podstawie analizy szczegółów architektonicznych i zdobniczych,
doszedł do wniosku, że pałac ten był najprawdopodobniej dziełem Szymona
Bogumiła Zuga, który na zamówienie Jana Kazimierza Steckiego działał także w
Międzyrzeczu Koreckim. Malowidła ścienne natomiast przypisał Józefowi
Mańkowskiemu, autorowi dekoracji tamtejszego pałacu[6].
Według wszelkiego
prawdopodobieństwa J. K. Stecki pałac kustyński wprawdzie całkowicie
wykończył, ale go nie urządził lub wszystkie meble stamtąd wywiózł. Znajdujące
się tam przed 1914 r. pochodziły już z czasów Rakowskiego. Później uzupełnione
zostały zbiorami Cieciszewskich i Siemiątkowskich. Wiele wskazuje też na to,
iż piętro pałacu w ogóle nie było używane. Ostatni właściciele zajmowali także
wyłącznie parter, kondygnację górną jedynie konserwując i chroniąc przed
zniszczeniem. Istniały wprawdzie plany urządzenia również i górnych pokoi
meblami z epoki powstania pałacu, ale przekreślił je wybuch pierwszej wojny
światowej, która z tej pięknej siedziby ziemiańskiej uczyniła na wpół ruinę.
Przed 1914 r. było
jednak w pałacu dużo pięknych, stylowych mebli, głównie mahoniowych, z końca XVIII w. i
późniejszych, empirowych. W sali jadalnej, wokół dużego stołu stały krzesła
Chippendale. W serwantkach przechowywano zabytkową porcelanę, w tym serwis
korecki, wykonany na zamówienie biskupa łuckiego Kacpra Cieciszewskiego (1745-1831),
z jego monogramem, a także stare, osiemnastowieczne srebro. W innych pokojach
rozmieszczono zegary w stylu Ludwika XVI, miniatury i makaty buczackie. Istniała
też kolekcja sztychów angielskich oraz widoków Rzymu Piranesiego. Była
biblioteka z pewną ilością starych druków w oprawach z epoki. W archiwum
domowym przechowywano m.in. papiery dotyczące województw wołyńskiego i
brzesko-litewskiego oraz dokumenty ściśle rodzinne, jak np. rękopiśmienne
pamiętniki Magdaleny z Bystrych Cieciszewskiej, matki Marii Siemiątkowskiej[7].
Osobną wielką grupę w zbiorach
tworzyły portrety rodzinne Rakowskich, Cieciszewskich i Siemiątkowskich.
Kilkanaście z nich, autorów anonimowych, nie przedstawiało jednak większej
wartości artystycznej. Po Rakowskich dostały się jednak do Kustyna trzy wybitne
dzieła pędzla Elżbiety Vigee-Lebrun, z których znane są tylko wizerunki
Romualda Joachima Bystrego, syna Józefa, kasztelana brzeskiego (zm. w 1783 r.)
i Ludwiki ze Zborowskich 1° voto Szujskiej (olej 82 x 63 cm, sygn. „Lebrun”)
oraz jego małżonki Anny z Rakowskich 1° voto Ignacowej Kordyszowej (1770-1828),
(olej 81 x 62 cm., sygn.: „Madame Vigee-Lebrun Vienne 1793”). Wizerunek męski
przedstawiał młodego jeszcze pana Bystrego z gitarą (?) w ręku, żeński zaś
panią Bystrzynę, ubraną po grecku, z wieńcem, uplecionym z róż, na głowie. Oba
portrety stanowiły pendant.
Jak to wykazały
badania Andrzeja Ryszkiewicza[8],
oba wizerunki zdobiły prawdopodobnie niegdyś pokoje dworu w Antopolu lub w
Szumsku na Wołyniu. Po śmierci państwa Bystrych dostały się Janowi Rakowskiemu,
a następnie Siemiątkowskim. Po wybuchu pierwszej wojny światowej, w styczniu
1915 r. sprzedano je do Ehrich Galleries w Nowym Jorku i w ten sposób uniknęły
one zagłady, stracone jednak zostały dla zbiorów polskich. Później znalazły się
w posiadaniu bar. G. Ethornitz i jako jego własność pokazano je na wystawie
malarzy kobiet w Paryżu w 1928 r. Dalsze ich losy nie są znane. W Sielcu u Czackich
znajdowały się kopie obu portretów, wykonane przez Beatę z Potockich Czacką. Istniała,
poza tym kopia miniaturowa wizerunku pani Bystrzyny, pędzla Walerii
Tarnowskiej, przechowywana w Dzikowie. O rzekomym portrecie Elżbiety
Vigee-Lebrun, należącym do zbiorów kustyńskich, poza przekazami rodzinnymi
ostatnich właścicieli, nic nie wiadomo. Miał się on łączyć ściśle z wizerunkami
obydwojga małżonków, gdyż malarka przedstawiła jakoby siebie w momencie, gdy
podaje czarkę pani Bystrzynie[9].
Po wybuchu pierwszej wojny
światowej, pod naporem ofensywy niemieckiej, wszystkie cenniejsze przedmioty,
znajdujące się dotąd w pałacu, wywiezione zostały do Kijowa i Charkowa, skąd
już nie powróciły. W czasie wojny pałac uległ całkowitej dewastacji. Powyrywano
z framug drzwi i okna, poniszczono posadzki i sztukaterie, zdarto obicia. W
końcu jego stan był taki, że nie nadawał się już do zamieszkania. Aby
zabezpieczyć budynek przed dalszą ruiną, należało natychmiast nakryć go nowym
dachem. Ponieważ zrujnowane zostało także i gospodarstwo, nie było na to
środków. Mimo tymczasowego zabezpieczenia zawaliły się ostatecznie sufity,
m.in. w sali balowej, zniszczały sztukaterie i malowidła. Właściciele
mieszkali przed 1939 r. w kilku pokoikach jednej z częściowo odbudowanych
oficyn.
Pałac wzniesiony
został na wyspie pośrodku stawu, utworzonego przez rozlewisko przepływającej
obok niewielkiej rzeczki, prawdopodobnie w miejscu, gdzie stał kiedyś zamek
obronny. Na dziedziniec wiodła, skierowana na oś pałacu, jedyna droga wysadzana
wierzbami. Zaczynała się ona przy niewielkim dworku oficjalisty, a następnie
przechodziła częściowo przez groblę, częściowo przez most. Przestrzeń,
zamkniętą pałacem, oficynami i brzegiem jeziora, zajmował wielki gazon dzielony
na cztery kwatery. Pomiędzy zespołem pałacowym a jeziorem, na jego utrzymanych
w postaci trawników obrzeżach, rosło trochę drzew i krzewów ozdobnych. Większa
część parku,
łącząca się bezpośrednio z dużym kwadratem sadu owocowego, leżała poza wyspą,
głównie po zachodniej stronie pałacu. Poprzez grupy drzew zasadzonych na
wyspie, od południa i wschodu pałacu otwierały się dalekie perspektywy na ową
„wesołą okolicę, poprzecinaną wzgórzami i małymi, jakby podolskimi gajami”. W
zachodniej stronie ogrodu najmocniej rysowały się dwa rzędy jesionów, z których
jeden biegł wzdłuż dawniejszej drogi, po której do czasów ostatnich zachował
się tylko nasyp, drugi zaś zdążał w kierunku pałacu. Przed 1939 r. czytelne
też jeszcze były ślady poprzedniego założenia ogrodowego, pozostałe po
pierwotnym zamku lub też pałacu kasztelana Kazimierza Steckiego. Wśród drzew
parkowych wiekiem i objętością wyróżniały się jesiony, których grubość pni
osiągała metr średnicy[10].
Całe założenie pałacowo-ogrodowe widoczne jest na rysunku Napoleona Ordy,
wykonanym w czasach Rakowskiego.
[1] W ten poetycki sposób odmalowuje
tło, na którym powstała jedna z najpiękniejszych, choć nie największych
rezydencji Wołynia T. J. Stecki, Z boru i stepu..., op. cit., s. 99 i n.
[2] T. J. Stecki, Steccy
Olechnowicze h. Radwan, w: T. Żychliński, Złota księga szlachty polskiej, t. 10, Poznań 1888, s. 1 i n.
[3] H. Stecki, Wspomnienia..., op. cit., s. 7.
[4] T. J. Stecki, Z boru
i stepu..., op. cit., s. 103.
[5] Informacje dotyczące pałacu sprzed
pierwszej wojny światowej i z lat 1920-1939, jak też jego zbiorów, pochodzą od
żony ostatniego właściciela Kustyna, Ireny z Siemiątkowskich
Jodko-Narkiewieżowej i jej ciotki Aleksandry z Jasieńskich Łosiowej.
[6] M. Kwiatkowski, Szymon
Bogumił Zug, architekt
polskiego Oświecenia, Warszawa 1971, s. 289. W ograniczonym zakresie pałacem w Kustynie
interesowali się także inni historycy sztuki. Por.: T. S. Jaroszewski, O
dwóch grupach rezydencji wiejskich w drugiej połowie XVIII w. „Kwartalnik Architektury i
Urbanistyki” R. XI: 1966, z. 2.
[7] Magdalenie z Bystrych
Cieciszewskiej sporo miejsca w swych pamiętnikach poświęca Henrietta z
Działyńskich Błędowska, op. cit., s. 266 i n.
[8] A.
Ryszkiewicz, Les portraits de Madame Vi- gee-Lebrun. Nouvelles
donnees pour seruir a leur identifica- tion et histoire.
„Bulletin du Musee National de Varsovie” Vol. XX: 1979, nr 1, s. 18-19. Por. także: E. Rastawiecki, Słownik malarzów polskich, t. 1, Warszawa 1850, s. 99 oraz J.
Mycielski, S. Wasylewski, Portrety polskie Elżbiety
Vigee-Lebrun,
Lwów-Poznań 1927, s. 127-128.
[9] Wyraźnie o trzech portretach pędzla
E. Vigee-Lebrun, przechowywanych w Kustynie, mówi Aleksandra z Jasieńskich
Łosiowa, siostra słynnego kolekcjonera Feliksa Jasieńskiego, bliska krewna
ostatnich polskich właścicieli, która zbiory pałacowe pamiętała najlepiej.
Anna Bystrzyna poznać miała artystkę w Mediolanie, w czasie rewolucji
francuskiej. Oboje państwo Bystrzy pocieszali Francuzkę, strapioną dolą
Ludwika XVI i Marii Antoniny. Po krótkim pobycie w Mediolanie pojechali z nią
do Wiednia, gdzie czas dłuższy mieszkali. Wówczas to pani Vigee-Lebrun
namalowała swej
polskiej przyjaciółce datowany portret, o czym wspomina zresztą
w swych pamiętnikach. Nie wiadomo natomiast, kiedy powstał wizerunek Romualda
Joachima Bystrego ani autoportret kustyński słynnej malarki. Istniała opinia,
że dwa ostatnie obrazy pochodziły z czasów bytności p. Lebrun w Antopolu,
posiadłości pp. Bystrych. Przypuszczano bowiem, że jadąc do Petersburga
wstąpiła ona do nich po drodze, aby odświeżyć dawną znajomość. Wątpliwości
szczególne wywołuje autoportret artystki, nie znany z innych przekazów, prócz
rodzinnych, choćby ze względu na ową czarkę, podawaną pani Bystrzynie. Na jej
portrecie pojedynczym została ona bowiem przedstawiona także ze złocistą
czarką w ręce. Czyżby rekwizyt ten, tak modny w czasie klasycyzmu, użyty
został dwukrotnie?
[10] Por.: K. Żelechowska, G. Ciołek, Ze studiów nad założeniami ogrodowymi
Wołynia.
„Biuletyn Historii Sztuki i Kultury” R. VIII: 1939, nr 1, s. 24-27.