DUBNO


  Dubno, którego pierwotna nazwa brzmiała Duben, jest jedną z najstarszych osad Woły­nia, istniejącą już w XI w. W 1100 r., w czasie podziału kraju między książąt ze szczepu Ruryka, wraz z innymi grodami miejscowość ta dostała się we władanie ks. Dawida Ihorowi­eża[1] w zamian za zabrane mu księstwo włodzimierskie. W XIII w. Dubno należało do ks. Mścisława Daniłowicza, syna Daniła, króla ha­lickiego. W wyniku niesnasek między książęta­mi pod koniec XIV w. król Władysław Jagiełło nadał włości dubieńskie Teodorowi Daniłowiczowi, księciu na Ostrogu (zm. ok. 1410 r.). W posiadaniu jego potomków pozostawała Dubieńszczyzna aż do wygaśnięcia rodu. Ostatni męski jego przedstawiciel, ks. Ja­nusz Ostrogski (1554-1620), wojewoda wo­łyński, ustanowił w 1609 r. ordynację dziedzi­czną. Ogromne swe dobra podzielił na dwie części: ordynacką, nienaruszalną oraz dziedzi­czną, nie podlegającą tym rygorom. Na część ordynacką składały się m.in. klucze: ostrogski, dubieński, międzyrzecki, stepański, miropolski, wilski, cudnowski, pikowski, bazalijski, krasiłowski i inne, obejmujące 24 miasta i 592 wsie. Częścią dziedziczną, na wypadek śmierci pierwszego ordynata przeznaczoną do podzia­łu, objęte były dobra położone głównie w Małopolsce. Na ordynację nałożył też książę pew­ne obowiązki względem państwa, dotyczące je­go obrony. Jeśli chodzi o przyszłe losy ordynacji, to w przypadku niepozostawienia przez ks. Janu­sza własnego męskiego potomka, winna ona była przejść po jego śmierci na synów ks. Alek­sandra Zasławskiego, żonatego z córką ordyna­ta Eufrozyną (zm. w 1628 r.). Gdyby jednak i ten ród wygasł, ordynacja miała stać się dziedzictwem potomków siostry ks. Janusza - Katarzyny, zamężnej za ks. Krzysztofem Ra­dziwiłłem. W końcu, jeśli wygasłaby także spokrewniona z Ostrogskimi linia Radziwił­łów, ordynat przewidział trzecią ewentualność. Według niej, ze wszystkich dóbr miała być utworzona wówczas komandoria z kawalerem maltańskim Polakiem na czele, wybranym w sejmie większością głosów. Obowiązkiem komandorii byłoby czuwanie nad bezpieczeń­stwem wschodnich granic Rzeczypospolitej przy korzystaniu z odpowiednich oddziałów wojskowych. Do trzeciej ewentualności wszakże nie do­szło, gdyż po śmierci ks. Janusza Ostrogskiego ordynację objął na razie jego zięć ks. Aleksan­der Zasławski (zm. w 1629 r.), kasztelan wo­łyński, po dojściu zaś do pełnoletności syna Aleksandra, a wnuka po kądzieli założyciela ordynacji - ks. Władysław Dominik Zasław­ski (1618-1656). Oprócz Ostroga i Dubna na­leżał do niego także Zasław, Tarnów i wiele in­nych kluczy. Ks. Władysław Dominik Zasław­ski żonaty był dwukrotnie: najpierw z Zofią Prudencjanną z Bobrku Ligęzianką, a po jej śmierci z Katarzyną Sobieską (1634-1694), siostrą króla. Ponieważ ich jedyny syn i następ­ny ordynat ostrogski ks. Aleksander Janusz umarł w 1682 r. bezpotomnie, ordynację objęła matka, zamężna powtórnie za Michałem Kazi­mierzem Radziwiłłem. Między nią i jej córką Teofilą z Zasławskich Wiśniowiecką z jednej strony a zakonem maltańskim z drugiej wynikł jednak proces, który trwał następnie przeszło sto lat. Przegrał go ostatecznie zakon na tej zasadzie, że ordynacja nigdy nie została za­twierdzona przez sejm, obowiązywało więc je­dynie prawo zwykłej sukcesji. W 1674 r. Dubno znalazło się ostatecznie w posiadaniu ks. Teofili Zasławskiej-Ostrogskiej, wnuczki ks. Eufrozyny z Ostrogskich Zasławskiej, zamęż­nej 2° voto za ks. Józefem Karolem Lubomir­skim, marszałkiem wielkim koronnym. W ten sposób w 1682 r. Lubomirscy po raz pierwszy stali się dziedzicami Dubieńszczyzny[2]. Po śmierci ks. Józefa Karola Lubomirskie­go (1638-1702), ordynacja przeszła na jego sy­na, ks. Aleksandra Dominika (zm. w 1720 r.), a po jego zgonie na siostrę Mariannę (1693-1729), zamężną za ks. Pawłem Karolem Sanguszką (1682-1750), marszałkiem wielkim litew­skim. Syn ks. Pawła Karola - ks. Janusz Alek­sander Sanguszko (zm. w 1775 r.), żonaty z Konstancją Denhoffówną i z nią rozwiedzio­ny, był ostatnim ordynatem ostrogskim, rezy­dującym w Dubnie. Nie mając żadnego potomstwa, ks. Janusz Sanguszko na mocy słynnej „transakcji kolbuszowskiej” z 1753 r. rozdarował należące do niego klucze między swych dalszych krewnych, głównie między kilku przedstawicieli rodu Lu­bomirskich[3]. Dubno wraz z 70 wsiami przy­padło wówczas ks. Stanisławowi Lubomir­skiemu (1704-1793), podstolemu koronne­mu, wojewodzie kijowskiemu i bracławskiemu, żonatemu z Ludwiką Honoratą Pociejówną. W ten sposób, połączywszy fortunę własną z odziedziczoną, stał się on jednym z najbogat­szych panów w ówczesnej Polsce. Powtórne objęcie klucza dubieńskiego przez Lubomirskich nie odbyło się jednak bez zgrzy­tów, gdyż Jan Klemens Branicki, hetman wielki koronny uznał ten akt za bezprawny i usunął z miasta administrację księcia. W 1756 r. doszło wszakże do ugody, na mocy której ks. Stanisław Lubomirski pozostał ostatecznie przy prawie własności i dziedziczenia całej Dubieńszczyz­ny[4]. Za jego czasów miasto bardzo się ożywiło, gdyż po pierwszym rozbiorze właśnie do Dubna przeniesione zostały ze Lwowa słynne jar­marki, w czasie których na tłumnych zjazdach ziemiaństwa i bankierów dokonywano milio­nowych transakcji. Po ks. Stanisławie Lubo­mirskim Dubieńszczyznę objął jego syn ks. Michał (1752-1825), generał wojsk koron­nych, żonaty z Magdaleną Raczyńską, który w dziejach miasta zapisał się również jako jego wielki opiekun i zapobiegliwy gospodarz roz­ległych włości. Dla miasta wystarał się o nowe przywileje, a w 1780 r. założył lożę wolnomularską „Doskonała tajemnica”. W 1781 r. dwukrotnie podejmował u siebie Stanisława Augusta odwiedzającego Podole, urządziwszy królowi m.in. polowanie na wilki i niedźwie­dzie ścigane przez ogary. W okresie rządów syna ks. Michała i na­stępnego dziedzica klucza dubieńskiego - ks. Józefa Lubomirskiego (1785-1870), senatora Królestwa Kongresowego, żonatego z Dorotą Stecką, miasto przez jakiś czas przeżywało je­szcze okres świetności. Ograniczała się już ona jednak tylko do licznych przyjęć i zjazdów to­warzyskich na zamku. Zadłużywszy poważnie majątek, ks. Józef Lubomirski usiłował go na­wet sprzedać. W końcu nie dokonawszy wszyst­kich formalności wyjechał na stałe do Zachod­niej Europy. Podobnie postąpił jego syn Marceli (1810-1866), żonaty z ks. Jadwigą Jabło­nowską z Krzewina, który winien był dziedzi­czyć po ojcu Dubno. Spędziwszy wczesną młodość w Petersburgu, gdzie również zaciąg­nął znaczne długi, nie objął nawet na czas dłuż­szy w posiadanie ojcowizny, lecz także podą­żył na Zachód i tam się osiedlił. Przebywając najwięcej we Włoszech i w Paryżu zbliżył się do kół emigracji polskiej, wśród której odgry­wał nawet pewną rolę. Przyjaźnił się m.in. z Norwidem, pozostał jednak postacią mocno kontrowersyjną, zdecydowanie potępianą przez jednych, bronioną przez innych. Jedyny syn ks. Marcelego - ks. Józef Lu­bomirski (1839-1911), którego matce, dzięki osobistej interwencji zaprzyjaźnionego z nią cara Mikołaja I, mimo jej ogromnego zadłuże­nia udało się ocalić Dubieńszczyznę jeszcze na lat kilkanaście, był postacią jednoznacznie ne­gatywną. Oddany na wychowanie do Korpusu Paziów w Petersburgu spędził w Rosji siedem lat swej młodości. Czuł się też bliżej związany z Rosjanami niż z Polakami. Podobnie jak dziad i ojciec, narobiwszy ogromnych długów, już jako młody człowiek uciekał przed wierzy­cielami. W końcu wyjechał także na Zachód. Odwiedzał wprawdzie później Dubno, ale tyl­ko dorywczo, celem wydobycia z majątku jak najwięcej gotówki. W konsekwencji jego nie­zwykle lekkomyślnego i hulaszczego trybu ży­cia klucz dubieński sprzedany został w 1876 r. ks. Elżbiecie Bariatyńskiej, która pozostawiw­szy sobie dobra ziemskie, zaniedbany od dzie­siątków lat i nie restaurowany zamek odsprze­dała wkrótce rządowi rosyjskiemu. Ostatni z linii dubieńskiej ks. Józef Lubomirski osiadł ostatecznie we Francji i tam umarł, nie pozos­tawiając żadnego potomka. Przebieg pierwszej połowy życia ostatniego dziedzica Dubna po­znać można z jego wydanych drukiem pamięt­ników[5]. Wszyscy kolejni właściciele Dubna miesz­kali w zachowanym do czasów dzisiejszych za­mku. Jaki był pierwotny wygląd tej budo­wli, wzniesionej jeszcze jakoby przez kn. Wasyla Ostrogskiego, zwanego „Pięknym”, w XV w. — nie wiadomo. Zamek, który prze­trwał częściowo do XX w. i tak ważną odegrał w dziejach Wołynia rolę, był fundacją ks. Konstantego Ostrogskiego z lat 1489-1506[6]. Dziełem tego księcia, który poza tym uzyskał dla Dubna przywilej prawa magdeburskiego, były zresztą głównie potężne fortyfikacje. One to właśnie pozwoliły zamkowi wyjść kilkakrot­nie zwycięsko z opresji i czas dłuższy zatrzymać pod swoimi murami napastników. W 1577 r. zamek odparł dwukrotnie napad Tatarów, w 1648 r. wytrzymał oblężenie Chmielnickie­go, a w 1660 r. - wojsk moskiewskich[7]. Ponieważ miasto Dubno leży na równinie, obronność swą zawdzięczał zamek usytuowa­niu nad szeroko rozlaną rzeką Ikwą, która sta­nowiła zaporę od strony zewnętrznej. Od stro­ny pobliskiego miasta broniła zamku szeroka i głęboka, według podania przez jeńców tatars­kich wykopana fosa, również zalewana wodą, nad którą przerzucono zwodzony most. Wszy­stkie zabudowania zamkowe otoczone były wysokim murem z cegły i ciosu, z dwoma jesz­cze potężniejszymi, wysuniętymi naprzód bas­tionami, zwieńczonymi okrągłymi, dwukondy­gnacyjnymi basztami. Jedna z nich nosiła mia­no „Beatynki”[8]. Do zamku istniało tylko jedno wejście od strony miasta przez sklepioną bramę ozdobio­ną portalem. Nad trójkątnym naczółkiem bra­my widniała późniejsza tarcza z wyobrażeniem herbów kolejnych panów Dubna. U góry wid­niał więc herb Ostrogskich, przedstawiający św. Jerzego przebijającego smoka, a później Pogoń Litewska Sanguszków oraz Szreniawa Lubomirskich. Z fortyfikacjami łączyły się osiowo trzy budynki mieszkalne: stojący tuż przy bramie i moście zwodzonym zamek Ost­rogskich oraz dwie oficyny. Pierwotny wygląd tych budowli także nie jest znany ani z opisów, ani z rycin. Pod dziedzińcem twierdzy znajdo­wały się sklepione pomieszczenia, służące nie­gdyś załodze. Sklepionym również korytarzem można było przejść z dziedzińca zamkowego na zewnątrz fosy. W drugiej połowie XVIII w., to jest za cza­sów Stanisława i Michała Lubomirskich, za­mek dubieński, zaniedbany za życia i po śmier­ci ks. Janusza Sanguszki, uległ zasadniczym przeobrażeniom. Ratowanie jego zaczęło się. Już w 1755 roku, czego dowodzi raport Ciecierskiego, marszałka dworu J. Klemensa Branickiego[9]. Z powodu trwającego jakiś czas sporu dotyczącego własności Dubna, prace te zostały jednak na pewien czas przerwane. Podjęto je znów w okresie dwóch ostatnich dziesiątków lat XVIII w. Niektóre budowle o mniejszym znaczeniu zostały wówczas przypuszczalnie ro­zebrane, inne zaś przebudowane. Ponieważ za­mek służący jako mieszkanie ks. Ostrogskim, usytuowany ukośnie na lewo od bramy, zało­żony na planie prostokąta, dwukondygnacyjny okazał się dla nowych właścicieli mało komfor­towy, Lubomirscy postanowili go gruntownie przebudować. Nie zostało jednak dotąd jednoznacznie ustalone nazwisko architekta, który dokonał przebudowy zamku w stylu klasycy stycznym. Początkowo mniemano, iż był nim działający w okolicy i osiadły na Wołyniu w pobliżu Du­bna architekt nadworny Zamoyskich, Henryk Ittar[10]. Władysław Tatarkiewicz, powołując się na badania Zygmunta Batowskiego, przypisuje jednak klasycy styczne wnętrza pałacu Lubo­mirskich Merliniemu, na co wskazywać ma szczegółowa analiza użytych środków dekora­cji architektonicznej[11]. Nie jest rzeczą wykluczoną, iż działali tu obaj wymienieni budowni­czowie. Nowe wnętrza mogły też mieć związek z wizytą króla Stanisława Augusta w 1781 r., co przemawiałoby za Merlinim. Od strony zewnętrznej zamek nie przedsta­wiał się jednak zbyt imponująco. Był budowlą wydłużoną, siedemnastoosiową, dwukondyg­nacyjną, krytą gładkim dachem czterospado­wym. Elewacja frontowa, południowa, prze­dzielona jedynie gzymsem międzykondygnacyjnym, była zupełnie gładka. Jeszcze bardziej surowa elewacja tylna, zwrócona ku północy, wzmocniona silnymi przyporami, zachowała więcej cech obronnego kasztelu siedemnasto­wiecznego. Otwory okienne tego budynku nie miały żadnych obramień, a główne drzwi wejś­ciowe pozbawione były choćby portalu. Po­przedzał je tylko niewielki kamienny taras. Dolna kondygnacja pałacu otrzymała po­mieszczenia znacznie wyższe od pomieszczeń piętra. Wskazywało to wyraźnie, która z nich miała charakter reprezentacyjny. Obszerny westybul z paradną klatką schodową, umiesz­czony na osi, dekorowany herbami Ostrogskich i Lubomirskich, dzielił apartamenty w parterze na dwie części. Po lewej stronie cią­gnęły się wielkie salony, po prawej natomiast m.in. galeria długości około 50 m, a wysokości ok. 7 m, służąca jako wielka sala jadalna. Wi­siały tam portrety Lubomirskich, poczynając od ich legendarnego przodka Attyli oraz wize­runki wielu innych dziedziców Dubna z rodzi­nami. Wszystkie pokoje paradne, a także mie­szkalne usytuowane na parterze otrzymały de­koracje stiukowe. Szeroki fryz w jednej z sal miał jako temat postacie tańczących bachantek i satyrów, trzymających w ręku girlandy win­nych latorośli. Najpiękniejszą komnatą pałacu była wielka sala balowa, wysokości dwóch kondygnacji, najbardziej przypominająca cechy stylu Merli­niego. Obiegał ją dokoła krąg jedenastu ko­lumn korynckich na planie owalu, wspierają­cych galerię osadzoną na kroksztynach. W sali tej mieściła się także estrada dla orkiestry. W dwóch przeciwległych sobie krótszych ścia­nach znajdowały się nisze ze sklepieniem kon­chowym pokrytym kasetonami, przeznaczone na posągi. Kwadratowe płaszczyzny nad głę­bokimi ościeżami okiennymi wypełniały sztu­katerie w postaci wieńców girlandowych. Dol­na część ściany przeciwległej oknom, dzielona jedynie horyzontalnie gzymsem profilowanym, była zupełnie gładka. Niewiele zachowało się przekazów dotyczą­cych urządzenia pałacu i zgromadzonych w nim dzieł sztuki. Prawdopodobnie zmieniało się ono w jakimś stopniu wraz z kolejnymi wła­ścicielami Dubna. Ponieważ posiadali oni tak­że wiele innych rezydencji, niektóre ruchomo­ści pałacowe mogły być przenoszone wraz ze zmianą miejsca pobytu właścicieli. Kolekcjo­nerem dzieł sztuki, a szczególnie obrazów, był m.in. ks. Dominik Ostrogski, który zbierał głównie malowidła treści religijnej. Część tej kolekcji pochodziła z darów Hieronima Jazłowieckiego, wojewody podolskiego, część ze zbiorów kurfursta brandenburskiego, a jeszcze inna część od innych magnatów. Wszystkie one weszły później do kolekcji ks. Władysława Dominika Zasławskiego. W 1616 r. znajdowały się wśród nich m.in. „obrazy kupione w Lub­linie i Krakowie, obrazy moskiewskie od Bog­dana”. W zbiorach były też portrety Krzysz­tofa Szydłowieckiego, ks. Jana Fryderyka Ho­henzollerna i nie określone bliżej obrazki „z piórek” oraz „kamieni”. Zmarły w 1629 r. ks. Aleksander Zasławski, po dłuższym poby­cie w Niderlandach, zabrał ze sobą stamtąd także szereg jakichś obrazów. Zapewne jego nabytkami były prace określone w inwentarzu z 1656 r.[12] ogólnikowo jako „olenderska sztu­ka, krowy olenderskie, kuchenne rzeczy z Olandijej”. Ze swoich wojaży zagranicznych także ks. Władysław Dominik Zasławski przywiózł w 1635 r. jakieś płótna szkół włoskich. W 1635 r. za pośrednictwem swego dworzanina Zygmun­ta Waczowskiego nabył kilka obrazów w Kra­kowie. Inne malował dla niego nieznany arty­sta sprowadzony ze Lwowa. Około 1641 r. przebywał w Dubnie malarz zakonny, bernar­dyn Franciszek Lekszycki, który wykonał sze­reg malowideł o treści religijnej, związanych głównie z męką Chrystusa, dla tamtejszego klasztoru Bernardynów, ale być może także i dla zamku. Nieznanego nazwiska rysownik otrzymywał od księcia kwartalne wynagrodze­nie w wysokości 30 zł. Są też ślady, że ks. Wła­dysław Dominik zebrał w swej dubieńskiej re­zydencji również trochę grafiki i innych rycin. Pod koniec jego życia galeria dubieńska obej­mowała ponad 200 obrazów różnej wielkości i różnych szkól, treści zarówno religijnej, jak świeckiej. O wartości jej trudno mieć określo­ne zdanie, skoro inwentarz nie podaje nazwisk autorów, lecz jedynie temat malowideł[13]. Zbiory zamku dubieńskiego przetrwały bu­rzliwy okres wojen kozackich i zachowały się prawdopodobnie niezbyt uszczuplone do po­czątków XIX w. Wzmianki licznych osób, od­wiedzających Dubno później, mówią głównie o bardzo jeszcze wówczas bogatym archiwum Ostrogskich i wszystkich następnych właści­cieli, jak też rodzin z nimi spokrewnionych. W zamku miały być ponadto zdeponowane pa­piery okolicznej szlachty, obawiającej się o ich los w przypadku napadu czy zawieruchy wo­jennej, jako w miejscu najbezpieczniejszym. W połowie XIX w. większość apartamen­tów pałacowych była już pozbawiona mebli, a obicie miała wypłowiałe. Ks. Józef Lubomir­ski przyznaje się, że przed opuszczeniem Dubna, do którego miał już nie powrócić, wywiózł po kryjomu do Wiednia kilka szczególnie pięk­nych mebli, zastawę stołową srebrną oraz tro­chę klejnotów i tam przedmioty te spieniężył[14]. Wszystkie inne pamiątki rodzinne, a więc za­pewne obok resztek urządzenia i galerii obra­zów, w tym portretów rodzinnych, bibliotekę, archiwum etc., po ogłoszeniu upadłości Dubieńszczyzny sprzedano wraz z zamkiem ks. Bariatyńskiej, albo też rozprzedano między in­nych reflektantów, także członków rodziny ostatniego właściciela. Tylko część tych przed­miotów udało się zabrać matce ks. Józefa do jej majątku w Dermaniu. Pod koniec XIX w., czyli po śmierci ks. Jadwigi Lubomirskiej, ks. Józef sprzedał jednak także i Dermań Rosjani­nowi Woroncowowi-Daszkowowi. Dwór dermański rozgrabiony został następnie w czasie pierwszej wojny światowej[15]. Po przejściu zamku dubieńskiego na rzecz skarbu państwa w dawnym pałacu Lubomirs­kich urządzone zostały wojskowe izby kancela­ryjne, a w sali balowej cerkiew prawosławna. Pomieszczenia sklepione, przytykające do ze­wnętrznych murów zamku i okalające niemal cały dziedziniec, podobnie jak izby podziem­ne, zamieniono na składy i stajnie. Nie zabez­pieczone należycie mury i bastiony oraz zamek Ostrogskich niszczały powoli, pozbawione da­chów, względnie nakryte prowizorycznie. W czasie pierwszej wojny światowej zamek uległ poważnemu uszkodzeniu. Ocalały np. tylko mury bez dachu i górnych sufitów, jedy­nie ze szczątkami kolumn i resztkami dawnych dekoracji[16]. Po wojnie władze polskie rozpisały konkurs na odbudowę całego kompleksu twier­dzy. Począwszy od 1932 do 1939 r. do wyglądu zbliżonego do pierwotnego doprowadzono obie główne budowle rezydencjonalne[17]. Wieży bramnej starano się przywrócić jej dawny cha­rakter renesansowy. Nie starczyło jednak czasu na doprowadzenie do całkowitego porządku także rozsypujących się murów obronnych i bastionów. Odbudowany zespół przeznaczo­no na biura starostwa. Ponieważ zamek dubieński był budowlą niemal średniowieczną, nie miał początkowo w najbliższym otoczeniu parku, elementu tak charakterystycznego dla późniejszych siedzib wielkopańskich, pozbawionych już cech obronności. Dopiero w 1792 r., według proje­ktu Dionizego Miklera, po drugiej stronie rze­ki na wyspie usypanej sztucznie na dawnych mokradłach nadikwiańskich założyli Lubomirscy krajobrazowy ogród spacerowy[18]. Park ten, nazywany Palestyną lub Pantaliją, rozrósł się z czasem w cienisty gaj. Po sprzedaży klu­cza dubieńskiego włączony został do pobli­skich dóbr pohoryłeckich. Niemal wszyscy właściciele Dubna byli melomanami. Koncerty w zamku odbywały się już w czasach ks. Janusza Ostrogskiego, a na­stępnie Zasławskich i Sanguszków, którzy mieli własne kapele. Także ks. Michał Lubo­mirski, sam dobry skrzypek, posiadał dosko­nałą orkiestrę. W 1783 r. sprowadził do Dubna operę włoską. W czasie kontraktów w specjal­nie na ten cel wzniesionym w mieście gmachu dawały przedstawienia najrozmaitsze trupy polskie z teatrem Bogusławskiego na czele, a także zespoły obce i soliści[19]. Pałac Karwickich. Oprócz zamku znaj­dowała się w Dubnie jeszcze inna dawna sie­dziba ziemiańska. Był nią piętrowy, dziewięcio-osiowy pałacyk kryty gładkim dachem cztero­spadowym, z kondygnacją górną znacznie wy­ższą od dolnej. Na osi akcentował go cztero-kolumnowy portyk dźwigający otoczony żeliw­ną balustradą balkon. Budynek ów wzniesiony został pod koniec XVIII w. przez dziedzica niezbyt odległego Mizocza, Krzysztofa Dunin-Karwickiego, generała wojsk polskich. Miał on służyć jemu i jego rodzinie jako mieszkanie, głównie w czasie kontraktów. Po śmierci gene­rała wdowa sprzedała pałacyk Aleksandrowi hr. Chodkiewiczowi z Młynowa, ale ten około 1825 r. za połowę wartości odsprzedał go swe­mu nadwornemu lekarzowi Pawłowskiemu. Później pałacyk przeszedł w ręce żydowskie. Ostatnio mieścił różne urzędy.


 [1] M. Baliński, T. Lipiński, op. cit.31. 2, Warsza­wa 1844, s. 839.
[2] S. Kardaszewicz, op. cit.3 s. 270 i n.
[3] Ibidem, s. 223-224.
[4] Polski słownik biograficzny, t. 18, Wrocław 1973 (Życiorysy Lubomirskich).
[5] Prince Joseph Lubomirski, Memoires (1839-1869), Poissy 1911. Z kart tego pamiętnika, nie wolnego od autoironii, wyłaniają się również postacie ojca autora i jego dziada. Podczas gdy ks. Józef Lubomirski sen. prowadził za granicą żywot nie rzucający się w oczy i zrównoważony pod względem finansowym, jego syn ks. Marceli nadal bywał w tarapatach majątkowych, nieraz ba­rdzo trudnych, wynikających jednak zawsze z życia ponad stan. Życiorys ks. Marcelego Lubomirskiego zamieścił Po­lski słownik biograficzny, t. 18, s. 33-34. Ks. Józef Lubo­mirski jun., straciwszy cały majątek, zmuszony był w koń­cu zarabiać na życie publikując we Francji szereg powie­ści, przeważnie o tematyce rosyjskiej, i kilka prac o założe­niach ambitniejszych. Ks. Marceli wielokrotnie usiłował zbliżyć syna do kół emigracji polskiej, próby te okazywały się jednak niezbyt udane. Poza nielicznymi wyjątkami, przedstawiciele polskiego życia politycznego odnosili się ze zrozumiałą nieufnością do człowieka więcej niż lekkomyśl­nego, on sam zaś ostentacyjnie podkreślał swe prorosyjskie nastawienie i przywiązanie do tronu jednego z zaborców. Po śmierci ojca i dziada odszedł od społeczeństwa polskiego całkowicie. Ostatni dziedzic Dubna ks. Józef Lubomirski żonaty był dwukrotnie, oba razy z cudzoziemkami. Po raz pierwszy z Franciszką Troussel de Saussayes, bogatą wdo­wą po fabrykancie nazwiskiem Boyer, która wybawiła go na czas jakiś z kłopotów finansowych, a po raz drugi z Seweryną Lówenthal, wdową po ks. Ludwiku Decazes. Por. także polskie wydanie pamiętników ks. Józefa Lubomir­skiego, op. cit., w opracowaniu i z bardzo bogatym komen­tarzem, zawierającym obszerną bibliografię, pióra Juliusza W. Gomulickiego.
[6] S. Kardaszewicz, op. cit., s. 17.
[7] J. Dutkiewicz, Zamki warowne na Wołyniu, „Ka­lendarz Ziem Wschodnich” 1935, s. 233, twierdzi, iż za­mek w Dubnie zbudowany został z końcem XVI w. przez ks. Janusza Ostrogskiego. Ponieważ na temat przeszłości Dubna i dziejów zamku brak dotąd poważniejszej pracy, szkic niniejszy z konieczności oparty jest na licznych, częs­to bałamutnych wzmiankach pamiętnikarskich, sprawo­daniach z podróży po kraju etc., opublikowanych w dru­giej połowie XIX i w pierwszej XX w. Oprócz pozycji cytowanych oddzielnie należą do nich w kolejności ukaza­nia się w druku: J. I. Kraszewski, Wspomnienia..., t. 1, op. cit., s. 118 i n.; J. I. Kraszewski, Wieczory wołyńskie, Lwów 1859, s. 23; „Wieniec” 1872, t. 2, s. 647; „Tygod­nik Ilustrowany” 1876, nr 1, 1925, t. 2, s. 718; Słownik geograficzny, t. 2, Warszawa 1881, s. 194; „Przewodnik Naukowy i Literacki” R. 16: 1898 [Lwów], s. 153, 282; „Świat” 1923 [Warszawa], nr 11, s. 6; J. Dunin-Karwi- cki, Z moich wspomnień. Wstęp, Warszawa 1903, s. 97; „Kurier Literacko-Naukowy” [dodatek do I.K.C.] 1925 [Kraków], s. 45; 1936, nr 5; J. Dutkiewicz, Kronika wołyńska, „Biuletyn Naukowy Zakładu Architektury Pol­skiej i Historii Sztuki Politechniki Warszawskiej” 1933, nr 3. Większość cytowanych artykułów i wzmianek posiada wspólną cechę: późniejsze zawierają niemal dokładnie po­wtórzoną treść opublikowanych wcześniej. Najwięcej cennego materiału znajdujemy w szkicach rodowitego Woły- niaka, osiadłego w pobliżu Dubna historyka z zamiłowa­nia, Józefa Dunin-Karwickiego, który zamek znał z auto­psji. Por. „Przewodnik Naukowy i Literacki”, op. cit.
[8] Nazwa jej pochodzi od imienia ks. Beaty Dolskiej, powinowatej i wychowanicy ks. Konstantego Bazylego Ostrogskiego. Według legendy w dzień swego ślubu z ks. Sołomereckim przyczynić się ona miała do obrony zamku przed Tatarami w 1576 r., strzelając własnoręcznie z dzia­ła, umieszczonego w tej właśnie baszcie. J
[9] T. Zielińska, Katalog Tek Glinki, cz. 2. Katalog Geograficzny, Warszawa 1970, s. 89. Ostatnio o zamku w Dubnie pisał Adam Miłobędzki, Architektura polska XVII w., Cz. 1, Warszawa 1980, s. 321-322.
[10] Nazwisko Ittara (pisane Itary) jako autora wnętrz pałacu Lubomirskich podał najpierw „Wieniec” 1872, s. 649, a za czasopismem tym powtarzali je już stale wszy­scy piszący o Dubnie w czasach późniejszych. Por. także: T. S. Jaroszewski, A. Rottermund, Jakub Hempel, Fryderyk Albert Lessel, Henryk Ittar, Wilhelm Henryk Min- ter. Architekci polskiego klasycyzmu, Warszawa 1974, s. 139-149, 176.
[11] W. Tatarkiewicz, O sztuce polskiej XVII i XVIII wieku, Warszawa 1966, s. 282.
[12] Rejestr obrazów w skarbcu dubieńskim będących, spisany A. 1656, WAP Kraków, Archiwum Sanguszków, sygn. 154, s. 37-38.
[13] Por.: W. Czapliński, J. Długosz, Życie rodzin­ne magnaterii polskiej w XVII w., Warszawa 1976, s. 170.
[14] J. Lubomirski, op. cit., s. 67, 81, 345.  
[15] M. Orłowicz, op. cit., s. 340.
[16] Ibidem, s. 288.  
[17] J. Dutkiewicz, Konkurs na odbudowę zamku w Dubnie. „Biuletyn Historii Sztuki i Kultury” R. II: 1934, nr 4.
[18] A. Przezdziecki, op. cit., t. 2, s. 132.
[19] Obszernie życie muzyczne i teatralne Dubna do połowy XIX w. opisał J. Komorowski, Polskie życie tea­tralne na Podolu i Wołyniu do 1863 r., Wrocław 1985, s. 117 i n.