Leżące w dawnym po w. włodzimierskim dobra Błudów, a w brzmieniu polskim
Błędów, były kolejno dziedzictwem Horskich, Żurawickich, zaś w XVII w. Sobieskich[1].
Najprawdopodobniej od nich nabyli je Błędowscy h. Półkozic, wywodzący się z
Błędowa, ale w pow. rawskim[2].
Jak miał na imię pierwszy z tej rodziny dziedzic wołyńskiego Błudowa, nie
wiadomo. Może był nim Andrzej Błędowski, miecznik nowogródzki (1701), żonaty z
Franciszką Horbowską, lub jeden z jego synów Michał (1748 - zm. ok. 1760 r.),
także miecznik nowogródzki, pułkownik wojsk kor., a z czasem adiutant
królewski, ożeniony z Anną Strutyńską. Po nim władał Błudowem jego syn
Tadeusz, major wojsk kor., poseł czernihowski, który ożenił się z Antoniną
Czosnowską, lecz po kilkuletnim pożyciu z nią w 1793 r. rozwiódł się.
Powróciwszy do zwyczajów kawalerskich i naśladując w Błudowie styl życia
Ludwika XV w małym pałacyku wersalskim, urządził również tam „un Parc aux
Cerfs” przyjmując w nim panie „niezbyt wysokiego pochodzenia” i o niezbyt
rygorystycznych zasadach moralności[3].
Swoje znaczne dochody z dobrze administrowanych majątków, przegrywał wprawdzie
czasem w karty, ale nie doprowadził się do ruiny. W końcu wychowanego
kosmopolitycznie w Wiedniu i Paryżu majora znudziło życie wiejskie. Sprzedał
więc klucz zahajecki Skibickim, ulokował swe kapitały w bankach zagranicznych
i wyjechał z kraju na stałe. Błudów oddał bardzo jeszcze wówczas młodemu
jedynemu swemu synowi Aleksandrowi[4].
Równie przystojny jak lekkomyślny Aleksander Błędowski (1788-1831),
późniejszy dzielny żołnierz, powstaniec z 1831 r., który za waleczność otrzymał stopień generała, spadły na niego
tak wcześnie majątek mocno zadłużył, a w końcu oddał w ręce dzierżawców. W
miarę swych możliwości sytuację próbowała ratować jego żona Henrietta z
Działyńskich (ur. w 1794 r.), autorka interesujących wspomnień, głównie jednak
dopiero po śmierci męża. Właśnie ona przekazała najwięcej szczegółów, zarówno
w odniesieniu do przeszłości, jak i stanu aktualnego tych dóbr[5].
Pamiętnikarka zastała jeszcze w Błudowie „loch ogromny pod fundamentami
niegdyś będącego pałacu”, zbudowanego przez (Jakuba?) Sobieskiego, który to
pałac spłonął ok. połowy XVIII w. Szczątki należące do wyposażenia
architektonicznego tej budowli, jak ciosowe obramienia okien i drzwi, na
których wyryte były wzięte z psalmów dawidowych wersety, „aniołki i karnisze”
mniej zniszczone oddał Aleksander Błędowski wcześniej do Woronczyna, ówczesnego
dziedzictwa gen. Ludwika Kropińskiego, żonatego z jego siostrą Anielą
Błędowską, gdzie ozdobiły one jakąś „kaskadę”. Resztki, które pozostały w
Błudowie posłużyły pani Henriecie do ułożenia w parku „monumenciku”.
Oprócz lochów po pałacu, przetrwał w Błudowie w stanie nienaruszonym stary
lamus, także z czasów Sobieskich. Odkryła w nim Błędowska m.in. „kwitek
własnoręczny Sobieskiego, na parę korcy żyta i tatarki, które prosi i
rozkazuje wydać”. Poza tym znalazła tam rzeczy przywiezione z Paryża przez
dziada jej męża, Michała, a więc „rozmaite kanwowe roboty, a najwięcej
przewłóczone deseniem, aby je zarabiać”, dalej „kilka łokci materii w pasy,
seledynowe z narabianiami aksamitnymi, ale już niezdatne, zleżałe”, przede
wszystkim jednak „pudło z dwunastu parami sztućców złotych z trzonkami z
porcelany japońskiej”, nie wiadomo, po Sobieskich czy Błędowskich. Ściśle z
rezydencją Sobieskich wiązał się w końcu szpaler sędziwych
lip, których wierzchołki jeden z rządców, pod nieobecność właścicieli, kazał
poucinać i przeznaczył na zimowy opał. Tak mówiły miejscowe przekazy. Jest
jednak rzeczą bardziej prawdopodobną, że szpaler ten był sztucznie formowany,
ale później, gdy Błudów wyszedł z rąk Sobieskich, prac owych zaniechano.
Po przejęciu Błudowa przez Błędowskich, wybudowali tam oni dwór jeszcze
chyba późnobarokowy, znany również z kilku zaledwie, niewiele mówiących
wzmianek, pojawiających się w pamiętnikach Błędowskiej. Nie jest ona przy tym
zbyt konsekwentna. Określiła bowiem dwór błudowski jako „dom stary, zewsząd
wiało”, „już walący się, ale dosyć obszerny”, w innym jednak miejscu napisała,
że mieścił zaledwie sześć pokoi, z „dużym salonem z kolumnami”. Skoro w
budynku tym znajdował się salon o architekturze raczej w małych domach nie
spotykanej, można uznać, że dwór istotnie był obszerny, lecz nie w całości
podówczas zamieszkany. Istnienie w Błudowie większej rezydencji w pełni usprawiedliwiał
stan majątkowy właścicieli owych dóbr. Z pewnością też dwór mieścił wiele starych
mebli i pamiątek rodzinnych, choć Błędowska wspomina tylko o jednej, mianowicie o obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej „po pradziadach
mężowskich”. Nie mając potomka męskiego, przekazała ona ten obraz swej córce.
Po usunięciu z Błudowa Rocha Teleżyńskiego, który majątek ten trzymał w
zastawie, Henrietta Błędowska w stanie opłakanym zastała nie tylko główny dom
mieszkalny, ale i stojącą obok niego oficynę „kuchenną”, „dworek za bramą”, w
którym rezydował Maurycy Kisiel, kolega pułkowy męża, jak też ogród. Sama więc
na pozostałościach dawnego, założyła nowy. Porozbierała stare walące się płoty
i poszerzyła go aż do drogi. Pustkę „grządkami i karłowatymi wiśniami dotąd
zarośniętą” obsadziła nowymi drzewami i krzewami. Wszystkich dworskich i pańszczyźnianych
chłopów użyła do wywozu z lasu jarzębin, jesionów, krategusów i dzikich róż.
Krzewy, którymi podszyła drzewa, otrzymała z Woronczyna i Werby, sama zasadziła
też ziarna brzoskwiń, moreli i orzechów włoskich, nie licząc szczep jabłoni czy
grusz. W ten sposób założyła też nowy ogród „fruktowy”. Najprawdopodobniej
odnowiła także
i dom.
Powszechnie szanowana i już wówczas niewidoma, wyszła Błędowska powtórnie
za mąż za młodszego od siebie o lat kilkanaście Celestyna Rottermunda, w 1835
r. prezesa Izby Cywilnej Sądu Głównego w Żytomierzu. Decyzja ta wywołała w
kręgach ziemiańskich Wołynia sporą sensację[6].
Błudowa nie zapisała, wszakże drugiemu mężowi, lecz córce z małżeństwa
pierwszego Wincencie, ogólnie podziwianej piękności, która sprawiwszy zawód
wielu innym pretendentom do jej ręki i majątku, poślubiła w końcu Aleksandra
Jaźwiriskiego h. Grzymała, dziedzica Poddniestrzan i innych dóbr w Galicji
Wschodniej, porucznika w powstaniu 1831 r., syna Piotra, generała wojsk
polskich, i Józefy Janickiej. Ich córka Stefania (ok. 1845-1929) w 1869 r.
wyszła za mąż za Juliana hr. Starzeńskiego (1832-1889).
[1] Słownik geograficzny, t. 1, Warszawa 1880, s. 254, t. 13, Warszawa 1900, s. 166.
[2] A. Boniecki, Herbarz polski,
t. 1, Warszawa 1899, oraz Uzupełnienia i sprostowania do cz. 1,
Warszawa 1901, s. 186, w ogóle Błudowa jako dziedzictwa Błędowskich nie
wymienia.
[3] Pisząc o nim z wielką sympatią,
sporo miejsca w swoich wspomnieniach poświęciła Tadeuszowi Błędowskiemu Ewa
Felińska (.Pamiętniki z życia..., Seria II, t. 2, Wilno 1859, s. 91 n.).
[4] Aleksandrowi Błędowskiemu
poświęciła Felińska cały rozdział (op. cit., s. 251-293). Por. także krótki biogram w Polskim
słowniku biograficznym, t. 2, Kraków 1936, s. 134.
[5] H. z Działyńskich Błędowska, Pamiątka
przeszłości. Wspomnienia z lat 1794-1832.
Opracowały i wstępem poprzedziły K. Kostenicz i Z. Makowiecka. Warszawa 1960,
s. 193-194, 326-327.
[6] O Celestynie Rottermundzie i innych
członkach tej rodziny pisze T. Bobrowski, Pamiętnik
mojego życia, t. 1, Wspomnienia
wieku dojrzałego, opr. S. Kieniewicz, Warszawa
1979, s. 186-187, 189.