BEREZNE


  Pod względem krajobrazu i rodzaju gleby, Berezne należy raczej do Polesia niż do Woły­nia. Pod względem administracyjnym nato­miast miasteczko to zawsze wchodziło w skład woj. wołyńskiego. Obszernie dzieje Bereznego przedstawił T. J. Stecki[1] (1). Według niego, najwcześniejszy­mi posiadaczami okolicznych ziem byli kniaziowie Hołownia-Ostrożeccy, autochtoniczna ruska rodzina, mało jednak znana, gdyż nie odegrała w dziejach Wołynia większej roli. Ist­niały tam co najmniej dwie jej linie: jedna na rodowym Ostrożcu, druga zaś na Bereznem. W 1567 r. dziedzicem Bereznego miał być kniaź Piotr Hołownia-Ostrożecki, a nieco póź­niej kn. Andrzej, zapewne jego syn, który od swego imienia przezwał miasteczko Andrzejowem. Nazwa ta, wszakże się nie utrzymała i w następnych wiekach powróciła dawna. O jeszcze jednym przedstawicielu tego rodu, Juriju Hołownia-Ostrożeckim wiadomo, iż żo­naty był z Hanną Sanguszkówną, córką kn. Wasyla[2] (2). W drugiej połowie XVI w. nazwisko Hołownia-Ostrożeckich znika zupełnie z kart kronik wołyńskich, pojawia się ono natomiast na ziemiach litewskich, gdzie znajdujemy je w XVIII w., a nawet później[3] (3). Nie wiadomo, od kiedy Hołownia-Ostro­żeccy władali Bereznem, które wyszło z ich rąk pod koniec XVI w. W 1594 r. jako dziedzic tych dóbr figuruje już bowiem Mikołaj Siemaszko (zm.  w 1618 r.), kasztelan Racławski i starosta łucki, pan na sąsiednim Hubkowie. Córka jego i Anastazji z Malińskich, poślubiw­szy Stanisława Daniłowicza, starostę czerwonogrodzkiego, wniosła z kolei w posagu ludne wtedy miasteczko Berezne z zamkiem i domem mieszkalnym w dom mężowski. Mając wiele innych posiadłości, Daniłowiczowie w Bereznem nie rezydowali, lecz folwarki oddawali w zastaw lub w dzierżawę. W drugiej połowie XVIII w. klucz berezneński, podzielony na sześć sched, należących do Jana Karola Daniłowicza i jego sióstr za­częto wyprzedawać. W 1766 r. Leon Onufry Korzeniowski (zm. w 1785 r.), starosta żółkiński, dziedzic dóbr Terebieżów w pow. piń­skim, syn jednego z zastawników Samuela, stolnika dźwinogrodzkiego, a wnuk Jana, mie­cznika pińskiego (zm. przed 1737 r.), zdołał skupić w swym posiadaniu pięć szóstych całe­go obszaru Berezneńszczyzny. Gdy zaś syn Lecha i Józefy Szaniawskiej, Michał Gwidon Korzeniowski, rotmistrz kawalerii narodowej, poseł piński i prezes sądów głównych wołyń­skich, nabył jeszcze w 1799 r. od Konstancji z Daniłowiczów Potockiej także i szóstą część dóbr, na przełomie XVIII i XIX w. w ręku rodziny Korzeniowskich h. Lis, dotąd stosun­kowo mało zamożnej, znalazły się te całe podaniłowiczowskie dobra. Michał Korzeniowski (ur. ok. 1760 - zm. w 1855 r.), żonaty był trzykrotnie[4] (4). Najpierw z Bogatkówną, później ze Stanisławą Głębocką, a po jej śmierci z rodzoną siostrą poprze­dniej, Anną Głębocką, wdową po Łukaszu Ledóchowskim. Wyprzedawszy swe białoruskie dobra, Michał Korzeniowski osiadł najpierw w Bereznem, a po zawarciu trzeciego małżeń­stwa przeniósł się do dóbr żony - Kodni ze wspaniałym pałacem. Ponieważ z żadną ze swych żon Korzeniowski nie posiadał potomstwa, swe własne bogac­twa odziedziczone po ojcu, jak też otrzymane w posagach żon, porozdzielał między dalszych swych krewnych. Klucz berezneński, oceniony wówczas na sumę 2.475.375 zł, na mocy tes­tamentu z 1854 r. zapisał Michałowi i Janowi Małyńskim, synom Józefa Kalasantego (1784-1855) i Julii hr. Czarneckiej (zm. w 1860 r.), córki Franciszka i Anieli Korzeniowskiej. Józef Małyński h. Poraj, marszałek szlachty, posiadał już rozległe dobra na Woły­niu, a wśród nich Bilcze z piękną rezydencją, Niewirków, Drohobuż, Kulesze i inne. Po otrzymaniu przez synów spadku po Korzeniowskim, jego rodzina znalazła się w gronie najbogatszych na Wołyniu. Prócz dwóch sy­nów Józef Małyński miał dwie córki: Anielę, zamężną za Januszem Ledóchowskim, dzie­dziczkę klucza wołoczyskiego i Cecylię za Mi­chałem Pereświet-Sołtanem. Właśnie Cecylii przypadło w spadku po ojcu Bilcze z pięknym pałacem, podczas gdy Michał Małyński pozo­stał przy Bereznem, a jego brat Jan dostał Niewirków i Ożohowce. Scheda Michała Małyńskiego, żonatego z Marią baronówną Wrangel, wdową po Boles­ławie Chodkiewiczu, składała się z miasteczka Berezne oraz jedenastu folwarków, jak też kil­ku słobód i rudni. Były to dobra wybitnie leśne o powierzchni zajmującej w drugiej połowie XIX w. 57065 dziesięcin. Po śmierci Michała Małyńskiego, niezmier­nie bogatego oryginała i, jak miejscowa fama głosiła, wielkiego skąpca, klucz berezneński odziedziczyli jego dwaj synowie, Maksymilian i Emanuel. Starszy z nich jako niezbyt nor­malny umysłowo, w stanie bezżennym miesz­kał do śmierci w małym folwarku Łukawka. Młodszy, Emanuel Małyński (ur. 8 IV 1875 - zm. 17 V 1938), był właściwym, ostatnim dzie­dzicem nie tylko klucza berezneńskiego, ale także kluczów niewirkowskiego i ożohowieckiego, spadłych mu po zmarłym w początkach XX w. stryju Janie Małyńskim, który również nie był żonaty i nie pozostawił żadnego potom­stwa. Podczas gdy ojciec i stryj Emanuela Małyń­skiego słynęli ze skąpstwa, on sam, także wiel­ki oryginał, ale w odwrotnym kierunku, stawszy się panem dużej fortuny nigdy nie intere­sował się stanem swego majątku. Do 1914 r. środki, jakimi dysponował, wydawały się niewyczerpane. Skutki pierwszej wojny światowej spowodowały jednak, że Ożohowce i część klucza niewirkowskiego znalazły się poza granicami Polski, inne zaś folwarki uległy tak dużej dewa­stacji i powojennemu zadłużeniu, że część ich w konsekwencji została przejęta przez Państwo i rozparcelowana. Inne, nie doglądane przez wła­ściciela, który mieszkał głównie za granicą, stopniowo kurczyły się nadal. Dopiero ostatni ple­nipotent, Władysław Brzozowski zaprowadził w interesach ład. Były to już jednak resztki owych tak rozległych w ciągu XIX w. dóbr. Koleje życia Emanuela Małyńskiego, jed­nej z ostatnich tak barwnych postaci kresowe­go środowiska ziemiańskiego, również ułożyły się w ten sposób, że i on do końca życia pozo­stał kawalerem[5] (5). Po swym bujnym i ciekawym życiu, jako ostatni z rodu, resztki klucza berez­neńskiego z siedzibą w Żurnem Emanuel Małyński zapisał ss. urszulankom szarym, które przebywały tam do września 1939 r. W czasach nowszych po istniejącym nie­gdyś w Bereznem zamku pozostały tylko nikłe ślady. Zachował się natomiast do początków XX w. nie znany bliżej dwór zwany pałacem, otoczony starym parkiem, górujący nad mias­teczkiem. Dwór ten, wybudowany zapewne przez Michała Korzeniowskiego w początkach XIX w., od dziesiątków lat stał pusty, gdyż jego fundator mieszkał w Kodni, Małyńscy zaś przenieśli swą siedzibę do bardziej zacisznie położonego w odległości około 3 km od mias­teczka Żurnego. W okresie międzywojennym (1920-1939) po dworze Korzeniowskiego nie było już nawet śladu, a ze starego parku ocala­ły tylko pojedyncze stare, rozłożyste topole. Najprawdopodobniej w latach sześćdziesią­tych XIX w. Michał Małyński wybudował w Żurnem nowy pałac i założył tam wielkopańską, nowoczesną rezydencję. Pałac ów był właściwie piętrową willą, krytą mansardowym dachem, z wieżyczkami i balkonami, a nawet pseudorenesansowymi podcieniami od tyłu domu. Wnętrze było bogato dekorowane sztu­kateriami, ściany zaś posiadały obicia z pięk­nych tkanin. Najokazalej przedstawiał się po­dłużny salon, przedzielony na dwie części dwiema kolumnami wolno stojącymi i dwiema półkolumnami. Nie wiadomo, jakie losy spot­kały cenne zbiory Jana Małyńskiego z Ożohowiec, które po jego śmierci, czyli po 1905 r. znalazły się w Żurnem. Całe urządzenie dwo­ru, łącznie zapewne z owymi zbiorami odzie­dziczonymi przez Emanuela Małyńskiego po stryju, przepadło bowiem w czasie pierwszej wojny światowej[6] (6). Innymi   okazałymi   budynkami   Żurnego, wzniesionymi w tym samym czasie co willa mieszkalna dziedzica, była wozownia z wy­soką wieżą i podcieniami, podobnymi do tych, które znajdowały się w tylnej części domu, oraz również bardzo wysoka wieża ciśnień, utrzymana w stylu angielskiego gotyku. Te sa­me cechy posiadał też tzw. „pawilon sporto­wy”, usytuowany w głębi ogrodu. Kilka dal­szych budowli o charakterze angielskich „cottage'ów” sprawiało, że rezydencja Małyńskich, mimo braku jednolitego charakteru całości, miała robić imponujące wrażenie. Park w Żurnem, choć stosunkowo młody, należał do piękniejszych na Wołyniu. Urzą­dzony był na powierzchni 10 ha z wykorzy­staniem dawnego, naturalnego drzewostanu. Ponieważ zajmował on wilgotny teren, dla odciągnięcia wód, a także celem podkreślenia malowniczości ogrodu, wykopane zostały sadzaw­ki o nieregularnych kształtach, z wyspami po­środku, za pomocą zgrabnych łukowych most­ków połączonymi z lądem stałym. Według miejscowej tradycji, ogród planował twórca parku Ujazdowskiego w Warszawie. Utrzymany w stylu angielskim, bardzo urozmaicony widokowo park, głównie liścias­ty, miał szerokie, jasne polany obrzeżone gęst­winą drzew i krzewów. Prócz kilku starych tui rosnących w pobliżu domu oraz kilku srebrzy­stych świerków, nie było tu, wszakże egzotycz­nych drzew. Przeważały domorosłe topole nadwiślańskie, jesiony i klony obok niewielkiej liczby zwykłych świerków. Niektóre ścieżki obsadzone były przycinanymi grabowymi ży­wopłotami. Do osobliwości żurneńskiego ogrodu należała wąska alejka długości ok. 5 km, poprowadzona celowo jako labirynt w ten sposób, że łatwo można było się w parku zagubić. Kościół. W samym Bereznem do 1939 r. zachował się kościół rzymskokatolicki, ufundo­wany w 1813 r. przez Michała Korzeniowskiego, który też w nim został pochowany. Świąty­nia ta, o założeniu krzyżowym, miała fasadę zaakcentowaną dwiema niezbyt wysokimi wie­żami i półkolistą absydę[7] (7). Wnętrze charakteryzował wystrój stosun­kowo skromny. Dokoła kościoła biegł gzyms subtelnej koronkowej roboty. W wielkim ołta­rzu pod baldachimem wspartym na kolumnach mieściła się rzeźba Chrystusa ukrzyżowanego, a po bokach stały figury świętych Piotra i Paw­ła. Dwa boczne ołtarze, ustawione na końcach ramion krzyża, miały być pochodzenia póź­niejszego. Najstarszymi zabytkami Bereznego były dwie dobrze zachowane bramy renesansowe. Jedna z nich stała od strony południowej mias­teczka, druga zaś od zachodniej.


[1] T. J. Stecki, Z boru i stepu..., op. cit., s. 314. Por. także: Słownik geograficzny, t. 15, Warszawa 1900, s. 107. oraz J. Włast [J. Dunin-Karwicki], Opowiadania... , s. 139.
[2] W. Dworzaczek, Genealogia, Warszawa 1959, cz. I: Tablice, s. 173.
[3] K. Niesiecki, op. cit., t. 7, Lipsk 1841, s. 206.
[4] A. Boniecki, Herbarz..., t. 11, Warszawa 1908, s. 224.
[5] Emanuel Małyński, którego nazwiska nie notują żadne encyklopedie, w przeciwieństwie do ojca i stryja Ja­na, którzy uchodzili za ludzi skąpych, był człowiekiem zu­pełnie nie umiejącym ocenić wartości pieniądza. Połączywszy w swym ręku olbrzymią fortunę w nieruchomoś­ciach i milionowych kapitałach, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej czerpał z tych bogactw pełnymi garścia­mi, jako że środki, jakimi dysponował, wydawały się zupeł­nie niewyczerpane. Wojna wprawdzie fortunę tę grunto­wnie nadszarpnęła, Emanuel Małyński nie chciał jednak zauważyć zmiany sytuacji, prowadząc nadal życie wielkiego pana aż do momentu, kiedy stanął na krawędzi nieomal ruiny. Ale wtedy był już człowiekiem starym. Większą część swego życia, zwłaszcza w młodości, spędził za gra­nicą, początkowo dla użycia świata, później zaś, z powodu trapiącej go astmy, głównie w celach leczniczych. Do śmierci pozostał nieżonaty, jakkolwiek, według relacji osób blisko Małyńskiego znających, fakt ten nie wynikał z jego antyfeminizmu, lecz raczej był skutkiem zbyt wielkich wymagań stawianych kobietom. A że sam nie odzna­czał się urodą, nie potrafił z kolei zyskać względów tych niewiast, które znalazły w jego oczach uznanie. Głośno w swoim czasie mówiło się o afekcie Małyńskiego do słyn­nej z urody tancerki Cleo de Merode, którą uwielbiał i go­tów był ponoć nawet poślubić. Chcąc jej właśnie czy też może również innym kobietom zaimponować, uprawiał ró­żne sporty, był wielokrotnym   medalistą   europejskim w strzelaniu z pistoletu, odbył podróż dokoła świata i jako jeden z pierwszych w kraju kupił sobie prywatną awionetkę, latając nią nawet na Wołyń. Wychowany w przeświadczeniu, że on, Małyński, na wszystko może sobie pozwolić, pragnął też imponować erudycją w różnych dziedzinach wiedzy i nie był wolny od snobizmu. Mimo braku sys­tematycznego wykształcenia dysponował jednak pewnym zasobem wiedzy, czego wynikiem było wiele publikacji z zakresu nauk społeczno-politycznych, ogłoszonych dru­kiem głównie w języku francuskim w latach 1921-1931 w Paryżu.  Wydał też dwie książki w języku polskim. Dzieła Małyńskiego, płytkie i anachroniczne, nie zna­lazły żadnego oddźwięku, co wywołało u autora uczucie zawodu i zgorzknienia. Jako ostatni z rodu i ostatni z gale­rii oryginałów, jakich ów ród wydał po mieczu i po kądzie­li, umarł Małyński w 1938 r. w Lozannie i tam został pochowany.
[6] Informacje dotyczące Żurnego z okresu międzywo­jennego pochodzą głównie od córki ostatniego plenipoten­ta Emanuela Małyńskiego - Anieli z Brzozowskich Kuleszyny.
[7] Romania B.  [R. Bielska], Obrazy miejscowości wołyńskich, „Tygodnik Ilustrowany" 1871, t. 7, seria 2, s. 143.